Klik­nij by powiększyć

Gdy dopeł­nił się czas Jego wzię­cia [z tego świata], posta­no­wił udać się do Jero­zo­limy i wysłał przed sobą posłań­ców. Ci wybrali się w drogę i przy­szli do pew­nego mia­steczka sama­ry­tań­skiego, by Mu przy­go­to­wać pobyt. Nie przy­jęto Go jed­nak, ponie­waż zmie­rzał do Jero­zo­limy. Widząc to, ucznio­wie Jakub i Jan rze­kli: Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i znisz­czył ich? Lecz On odwró­ciw­szy się zabro­nił im. I udali się do innego mia­steczka. A gdy szli drogą, ktoś powie­dział do Niego: Pójdę za Tobą, dokąd­kol­wiek się udasz! Jezus mu odpo­wie­dział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne — gniazda, lecz Syn Czło­wie­czy nie ma miej­sca, gdzie by głowę mógł oprzeć. Do innego rzekł: Pójdź za Mną! Ten zaś odpo­wie­dział: Panie, pozwól mi naj­pierw pójść i pogrze­bać mojego ojca! Odparł mu: Zostaw umar­łym grze­ba­nie ich umar­łych, a ty idź i głoś kró­le­stwo Boże! Jesz­cze inny rzekł: Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi naj­pierw poże­gnać się z moimi w domu! Jezus mu odpo­wie­dział: Kto­kol­wiek przy­kłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do kró­le­stwa Bożego.

Zostaw umar­łym grze­ba­nie umar­łych“. „Kto przy­kłada rękę do pługa, a wstecz się odwraca…“ Kto chce iść za mną niech się zaprze…“ Sprze­daj wszystko co masz…“ Albo — albo. Wszystko za wszystko. Wszystko albo nic. Skąd ten rady­ka­lizm? Czy chrze­ści­jań­stwo nie powinno być bar­dziej dyplo­ma­tyczne? Nie, ponie­waż Chry­stus nie umarł za Cie­bie i za mnie poło­wicz­nie, tak tro­chę na niby. Od tam­tej pory Ewan­ge­lia będzie miała kanty, będzie nie­wy­godna. „Bądź­cie dosko­nali jak dosko­nały jest Ojciec…“ Mistycy mówili, że pie­kło pełne jest chrze­ści­jan, księży i świec­kich, któ­rzy poszli na zgniły kom­pro­mis z tym świa­tem w imię demo­kra­cji, tole­ran­cji, inte­resu poli­tycz­nego. Bóg nie poszedł na kom­pro­mis. Oddał wszystko co miał. Oddał po krzyż. Czy Bóg jest sza­lony? Tak, sza­lony z miło­ści. dla­tego ma prawo wyma­gać takiej sza­lo­nej miło­ści od nas. A my tak czę­sto bie­rzemy Boga w nawias. Przy­ka­za­nia są dobre, zasad­ni­czo… Mał­żeń­stwo jest oczy­wi­ście nie­ro­ze­rwalne, no ale… Jestem kato­li­kiem, ale… I może oka­zać się kie­dyś, że Chry­stus powie nam: Byłeś kato­li­kiem, ale miej­sce się dla Cie­bie nie zna­la­zło w nie­bie. „Obyś był zimny, albo gorący. A tak żeś letni wyrzy­gam Cie z moich ust“. Jak żyć rady­kal­nie? Żyć rady­kal­nie to nie zabi­jać, ale oży­wiać. W świe­cie obecna jest śmierć przez zemstę, ego­izm, kłam­stwo. Dawać życie. Taka jest misja i powo­ła­nie chrze­ści­jan. Wzo­rem Mistrza. Tam gdzie ludzie chcą rzu­cić ogień świę­tosz­ko­wa­tego obu­rze­nia. Tam, gdzie nie ma czasu i miej­sca na grze­ba­nie umar­łych. Nie kon­cen­tro­wać się na śmierci, ale nieść życie światu. Jeśli więc wokół Cie­bie panuje śmierć. Jeśli mar­twe są nasze rela­cje. Jeśli ktoś wokół Cie­bie jest mar­twy na sku­tek życia w grze­chu. To przy­nieś mu życie. Naj­le­piej zaczy­na­jąc od sie­bie. Zaczy­na­jąc od swo­jego nawrócenia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Ewan­ge­lia, która boli”

  1. MAK. Says:

    Zaczy­nam. Od dziś.

Leave a Reply