
Z powodu urlopu pozwalam sobie zamieścić tekst będący kompilacją tekstów pani Jolanty Łaby i bpa Józefa Zawitkowskiego.
Pewna legenda mówi, że orły jako jedyne ptaki na świecie potrafią bez szwanku dla zdrowia patrzeć prosto w tarczę słońca. Podobno od dzieciństwa ćwiczą się w spoglądaniu na słońce, aby ich wzrok przyzwyczaił się do ciepła i mocy promieniowania tej gwiazdy. Ich oczy przystosowują się do tego, bo zarastają specjalną błoną ochronną. Dzięki temu słońce nie oślepia ich, nie drażni wzroku i nie parzy ich oczu. Mogą więc bez strachu latać ponad chmurami, blisko słońca. Mogą latać najwyżej ze wszystkich ptaków. Kiedy polują czy patrolują swój rewir – słońce im nie przeszkadza, zawsze jest ich sprzymierzeńcem. Niewiasta obleczona w słońce. Zawsze blisko Boga, od najmłodszych lat.
Skoczysz ze Mną w WIECZNOŚĆ, Mario?
- Tak.
- Z zamkniętymi oczami?
- Tak.
- I zostawisz swoje marzenia i plany życiowe? Zaufasz mi Miriam?
- Tak.
A ile w nas buntu? Ile pustych deklaracji w stylu: „Wierze, ale… ale papież się myli”, „Do kościoła chodzę, ale ten ksiądz? Przecież mu płacą, żeby tak mówił”. Wierzę, ale co? Mam nie kraść? Nie używać środków antykoncepcyjnych? Mam ją przeprosić? Nie no bez przesady… Wiara własnej produkcji. Taki użyteczny i wygodny wyrób katolicko podobny…
A Bóg przychodzi. Jak do Miriam w Nazarecie: Zaufasz mi? Z zamkniętymi oczami? Oto ja służebnica Pańska. Niech mi się stanie według słowa Twego. Niewiasta obleczona w słońce…
Nie lubię mówić kazań patriotycznych. Dziś jednak powiem bo tego już się w szkołach nie uczy. Są ważniejsze sprawy. Co gorsza w domach też już nie ma miejsca na opowieści o bohaterach. O ojczyźnie, o Matce co płaszczem opieki otacza ten naród. Nic wiec dziwnego, że część naszej „oświeconej” młodzieży potrafi tylko wyśmiewać staruszki modlące się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu.
90 lat temu nie dokończyła Polska śpiewać Magnificat. Tu skończyli śpiewać przodkowie: Na cały świat okazał moc swych ramion świętych,rozproszył dumne myśli głów pychą nadętych,(…) a wywyższył pokornych.
Układ Niemiec z Sowietami był jasny.
Tereny opuszczane przez armię niemiecką
będą sukcesywnie zajmowane przez Rosję Sowiecką.
Naczelny Wódz Józef Piłsudski z żołnierzy zmęczonych, z trzech zaborów,
zorganizował początki armii polskiej.
Wtedy rząd Witosa ogłosił powszechną mobilizację.
Dziwne, że w tej małej Polsce, piętnaście milionów liczącej,
w lipcu 1920 roku armia polska liczyła już
ponad milion żołnierzy i ochotników,
i Legii Kobiet.
Stolicę opuścił już korpus dyplomatyczny.
Pozostał tylko nuncjusz apostolski — kardynał
Achilles Ratti, przyszły papież,
który postanowił modlić się w Warszawie
o zwycięstwo dla Polski
i który — jak pisze historyk -
chciał osobiście stanąć oko w oko z antychrystem.
I piszą biskupi tamtych czasów słowa jakby na dziś przeznaczone:
(…) Nie o pieniądze Was prosim, Bracia,
nie o amunicję, nie o wojsko (…).
My nie wojny pragniemy, jeno pokoju (…).
Prosim Was dzisiaj o szturm do Boga,
o modlitwę za Polskę.
Modlitwa niech ocuci sumienie narodów,
bo sumienie to w Europie zamarło
(…) Pomnijmy, Bracia, iż Bóg, który nam cudem dał Ojczyznę (…),
dopuszcza na nas jeszcze ciężką, wielką próbę,
aby nas doświadczyć i uleczyć (…).
Czyśmy podczas tego krótkiego bytu niezależnego
nie dali światu zgorszenia
przez sprawy partyjne i nasze narodowe waśnie?
Zamiast Polskę budować,
to myśmy klasowymi zawiśćmi
raczej ją rozdzierali i ducha jej kurczyli.
Więc doświadcza nas Bóg (…).
Wołamy do Was i odzywamy się do sumień waszych:
Dajcie Ojczyźnie to, co z woli Bożej jej przynależy (…).
Godnymi się stańcie najdroższego daru wolności (…).
Poświęćcie dla niej wszelkie partyjne zawiście,
wszelkie żądze panowania,
wszelkie jątrzenia,
wszelkie jadowite kwasy (…).
A we wspólnej potrzebie jednoczcie się (…).
Bądźcie hojni w dawaniu.
Dawajcie jej wasze mienie (…).
Dajcie jej ofiarę własnego życia (…).
Wzywamy Was, Bracia, abyście dawali zastępy ochotnicze
dla ratowania Narodu i Polski (…).
A z ofiarą całopalną połączcie się dziś, Bracia, w modlitwie.”
Kardynał Kakowski w odezwie do duchowieństwa
archidiecezji i Warszawy
zarządza we wszystkich kościołach Warszawy
całodzienną adorację,
a w niedzielę, 8 sierpnia,
modlitwy błagalne i Komunię świętą generalną
dla całej Warszawy,
z rozgrzeszeniem generalnym.
Po zakończeniu adoracji, w niedzielę 8 sierpnia,
ze wszystkich kościołów Warszawy
wyruszy procesja błagalna na Plac Zamkowy.
Tam wystawione będą relikwie bł. Andrzeja Boboli
– patrona Polski
i bł. Władysława z Gielniowa
– patrona Warszawy.
Warszawa cała, na kolanach, modliła się o zwycięstwo.
Huk armat spod Radzymina
mieszał się z modlitwą błagalną na Placu Zamkowym.
Święty Boże!
Święty mocny!
Święty a Nieśmiertelny!
Zmiłuj się nad nami!
Od powietrza, głodu, ognia i wojny! (…).
Francuski generał Weygand napisze później w swoich pamiętnikach:
Ja nigdy w życiu
nie widziałem takiej modlitwy, jak w Warszawie.
W ostatniej Mszy świętej
ksiądz Ignacy Skorupka mówił do 236 pułku piechoty,
w którym byli ochotnicy akademiccy
i chłopcy z gimnazjów warszawskich:
(…) czekają nas jeszcze ciężkie ofiary,
ale nie za długo,
bo w dzień naszej Królowej losy odwrócą się w naszą stronę (…)
i już tylko zwycięstwo będzie naszym udziałem.
Ksiądz! Klecha! Batman! Czarny!
Poległ pod Osowem 14 sierpnia, w komży, stule i z krzyżem w ręku.
A umierający kardynał Hlond mówił:
Nil desperandum!
Żebyście nie popadli w zwątpienie!
Zwycięstwo przyjdzie,
i będzie to ostatnie zwycięstwo,
ale będzie to zwycięstwo Maryi.
Generał Haller zapytany, o jaką walczy Polskę,
odpowiedział: O taką, jakiej sobie życzy Najświętsza Panienka.
A wiedział to jednak rozbitek Armii Czerwonej
Opowiadał to chłopom pod Zambrowem:
Wy etawo nie widieli.
Tuda pod Warszawoj stajała bolszaja armija,
My tuda widieli Bożiju Matier,
katoraja zasłanijała Polijakow.
Ostał mój Naród i jest wolny, bo ocalił wiarę,
a na niej wszystko inne odbudowane być może.
Polsko, Ojczyzno moja, tyle razy we krwi skąpana,
męstwem swoich synów i cór
obroniłaś się — sama — przed czerwoną zarazą.
Upadł komunizm, jako niewydolny system.
Obroniłaś się, Polsko, przed narzuconym programem ateizacji,
który nazywano wtedy światopoglądem naukowym.
Jednak te same czarne anioły
głoszą dziś światu nowe hasła,
które nazywają się pięknie:
Wolność -
–ale bez Boga.
Chryste, ratuj nas, bo giniemy!
Powstańcie, Bracia moi, z grobów na świadectwo im
i powiedzcie
– czy o taką Polskę walczyliście?
Wystarczy już zabijania, wystarczy już grobów, wystarczy już cywilizacji śmierci i europy bez Boga. Procesji bez krzyża i ludzi pomalowanych grzechem idących wprost na zatracenie.
Jest 15 sierpnia. Przepraszam, że dziś tak długo. W roku 1944, w sierpniu, krwawiła Warszawa,
tragicznie wołając o pomoc. Nikt nie słyszał. Śmierć kosiła najpiękniejsze kwiaty miłości
Kiedy się miłość śmiercią stała…
Synku,
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?
Trzeba nam dokończyć Magnificat. „bo wielkie rzeczy uczynił nam Wszechmocny (…), udaremnił zamysły pysznych (…),strącił z tronów mocarnych, a wywyższył pokornych.
Trzeba iść pod wały Jasnej Góry,
walić modlitwą jak tłukły kule za Kordeckiego
i dokończyć Magnificat, bośmy jeszcze
nie skończyli śpiewać:
Wielkie rzeczy uczynił nam Wszechmocny
i Święte jest imię Jego
Strącił z tronu mocarnych, a
wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił…
Wrzesień 5th, 2011 at 10:49
http://www.youtube.com/watch?v=LBD_75LpdLo