Przez cały dzień Jezus nauczał w przy­po­wie­ściach. Gdy zapadł wie­czór owego dnia, rzekł do nich: Prze­prawmy się na drugą stronę. Zosta­wili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie pły­nęły z Nim. Naraz zerwał się gwał­towny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napeł­niała. On zaś spał w tyle łodzi na wez­gło­wiu. Zbu­dzili Go i powie­dzieli do Niego: Nauczy­cielu, nic Cię to nie obcho­dzi, że giniemy? On wstał, roz­ka­zał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspo­koił i nastała głę­boka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaź­liwi jeste­ście? Jakże wam brak wiary? Oni zlę­kli się bar­dzo i mówili jeden do dru­giego: Kim wła­ści­wie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

Prze­prawmy się na drugą stronę powie­dział Nauczy­ciel.… Bóg cza­sem prze­pra­wia się na drugą stronę ludz­kich ocze­ki­wań. Chcemy Go bowiem doświad­czać jako Obec­nego, On jed­nak tak czę­sto śpi. Wydaje się, że nie inte­re­suje się tym, że giniemy. Wydaje się, że łódź Kościoła jest zale­wana przez morze demo­nów. A On śpi… „Czemu tak bojaź­liwi jeste­ście? Jakże wam brak wiary?“ Obie­ca­łem, że bramy pie­kielne Go nie prze­mogą. Obie­ca­łem, że jesteś waż­niej­szy niż wiele wró­bli. Brak mi wiary. Wiary, która jest poręką tych dóbr któ­rych się spo­dzie­wamy, dowo­dem tych rze­czy­wi­sto­ści, któ­rych ni widzimy. Jak Abra­ham, który wyszedł nie wie­dząc dokąd idzie, ufa­jąc cichemu gło­sowi w sobie. Bo Bóg nie mieszka na powierzchni. Zawsze jest głę­biej naszej histo­rii. Cza­sem musi zachwiać naszą pew­no­ścią jak rybacką łodzią w cza­sie burzy, cza­sem musi zakryć swoją twarz „ciem­no­ścią w połu­dnie“, pokryć naszą histo­rię cie­niem Wiel­kiego Piątku. Wszystko dla­tego, żeby­śmy bar­dziej zatę­sk­nili, wyrwali się z oczy­wi­sto­ści i przy­zwy­cza­jeń. Fra­nçois Mau­riac napi­sał: „Syn Czło­wie­czy stał się waha­dłem mię­dzy snem czło­wieka a nie­obec­no­ścią Boga — od nie­obec­nego Ojca do śpią­cego przyjaciela“.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2 Responses to “Mię­dzy snem czło­wieka a nie­obec­no­ścią Boga”

  1. Kamil:) Says:

    Wiara. Nie pro­sta. Wiara, kiedy nacho­dzi oschłość duchowa. Wiara, kiedy czło­wiek nie może „dotknąć“ Boga. Wiara w naj­trud­niej­szych momentach.

    Wiara o lep­sze jutro.

    Zatę­sk­nić. By móc odkryć, dla­czego, po co i dla kogo. Zatę­sk­nić, by poko­chać. Zatę­sk­nić, by móc powrócić.

    Zatę­sk­nić, by docenić.

    Wyrwali z oczy­wi­sto­ści i przy­zwy­cza­jeń“. Wyrwać się. Dzięki wie­rze. Mimo braku nadziei na lep­sze jutro.

    Wie­rzyć. Zatę­sk­nić. Zmie­nić. Poko­chać. Zaufać. Oddać.

  2. MAK. Says:

    Jest z nami nawet wtedy kiedy śpi…
    Kiedy myślimy, że śpi, On jest.

Leave a Reply