Zapisz jako PDF Wydrukuj

Lustro Ewan­ge­lii

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Jezus prze­mó­wił do tłu­mów i do swych uczniów tymi sło­wami: „Na kate­drze Moj­że­sza zasie­dli uczeni w Piśmie i fary­ze­usze. Czyń­cie więc i zacho­wuj­cie wszystko, co wam polecą, lecz uczyn­ków ich nie naśla­duj­cie. Mówią bowiem, ale sami nie czy­nią. Wiążą cię­żary wiel­kie i nie do unie­sie­nia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami pal­cem ruszyć ich nie chcą.

Wszyst­kie swe uczynki speł­niają w tym celu, żeby się ludziom poka­zać. Roz­sze­rzają swoje filak­te­rie i wydłu­żają frędzle u płasz­czów. Lubią zaszczytne miej­sce na ucztach i pierw­sze krze­sła w syna­go­gach. Chcą, by ich pozdra­wiano na ryn­kach i żeby ludzie nazy­wali ich Rabbi.
Wy zaś nie pozwa­laj­cie nazy­wać się Rabbi, albo­wiem jeden jest wasz Nauczy­ciel, a wy wszy­scy braćmi jeste­ście. Nikogo też na ziemi nie nazy­waj­cie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten, który jest w nie­bie. Nie chciej­cie rów­nież, żeby was nazy­wano mistrzami, bo tylko jeden jest wasz Mistrz, Chrystus.
Naj­więk­szy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyż­sza, będzie poni­żony, a kto się poniża, będzie wywyższony“.
Jeśli Ewan­ge­lia jest lustrem, to w dzi­siej­szym frag­men­cie prze­glą­damy się szcze­gól­nie my, księża. My, uczeni w Piśmie, stu­diu­jący filo­zo­fię i teo­lo­gię, któ­rzy tak czę­sto mówimy a nie czy­nimy, wią­żemy cię­żary wiel­kie a sami pal­cem ich dotknąć nie chcemy. Lubimy zaszczytne miej­sca na ucztach i pierw­sze krze­sła. Nie naśla­duj­cie naszych uczyn­ków, wypeł­niaj­cie słowa. To ważne, gdy sły­szymy o tych ludziach Kościoła, któ­rzy upa­dli. Cza­sem są to „fakty“ wyssane z palca. Przy­po­mi­nają mi się słowa Pry­masa Tysiąc­le­cia świa­do­mego, że zosta­nie uwięziony.

Gdy będę w wię­zie­niu, a powie­dzą wam, że Pry­mas zdra­dził sprawy Boże – nie wierz­cie. Gdyby mówili, że Pry­mas ma nie­czy­ste ręce – nie wierz­cie. Gdyby mówili, że Pry­mas stchó­rzył – nie wierz­cie. Gdy będą mówili, że Pry­mas działa prze­ciwko naro­dowi i wła­snej Ojczyź­nie – nie wierz­cie. Kocham Ojczy­znę wię­cej niż wła­sne serce i wszystko, co czy­nię dla Kościoła, czy­nię dla niej.”

A nawet jeśli któ­ryś z księży upad­nie. Zawsze ma prawo do Miło­sier­dzia. Jedno jest lustro w któ­rym ma prze­glą­dać się Kościół to zwier­cia­dło Ewan­ge­lii. Inne czę­sto krzywe medialne zwier­cia­dła, mające jedy­nie słuszne recepty na naprawę Kościoła, mogą tylko krzywo odbi­jać rze­czy­wi­stość. Jedna jest miara. I gdyby przej­mo­wać się medial­nymi wytycz­nymi, to w żadnym kościele od bazy­liki świę­tego Pio­tra w Rzy­mie po kaplice w afry­kań­skim buszu, nikt nie usły­szałby homi­lii, ani poucze­nia w kon­fe­sjo­nale. My księża nie jeste­śmy ide­alni. Upa­damy, powsta­jemy, wal­czymy ze swo­imi wadami. „Uczyn­ków ich nie naśla­duj­cie, zacho­wuj­cie wszystko, co wam polecą“. I dla­tego bar­dziej lub mniej świa­domi swo­jego nie­do­ra­sta­nia do Ewan­ge­lii, mamy prawo i obo­wią­zek wołać o nawró­ce­nie. O nawró­ce­nie sie­bie i innych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Leave a Reply