Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych…

2 uwagi do wpisu “Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych…”

  1. Był 25. marca A. D. 2011. Poszłam z mężem na mszę świętą o godzinie 18. Mszy przewodniczył biskup. Po mszy wyruszyliśmy w marszu dla życia. Padał deszcz. Kiedy dochodziliśmy do kościoła, w którym zakończył się Marsz dla życia, zaczął padać śnieg. Było dużo pięknych słów. Sporo osób ślubowało roczną modlitwę w intencji dziecka poczętego. – Dlaczego przez całe to nabożeństwo czułam się jak dziecko po aborcji?

  2. Przeciwko fizycznemu zabójstwu – aborcji jest wiele protestów. Dobrze jest uświadamiać, że to zło, że tak się nie godzi. Źle – robić na takim temacie polityczny biznes (z obu stron sporu). Ale ja mam jeszcze inne refleksje – dużo się mówi o fizycznym zabójstwie, ale groźniejsze jest zabijanie dusz w tych młodych już narodzonych, zabijanie radości, zabijanie myślenia – tresura na trybik w maszynce i wpajanie cynizmu. O tym nie chce mówić nikt :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>