Zapisz jako PDF Wydrukuj

Dotyk ognia

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Wie­czo­rem w dniu zmar­twych­wsta­nia, tam gdzie prze­by­wali ucznio­wie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przy­szedł Jezus, sta­nął pośrodku i rzekł do nich: „Pokój wam!“ A to powie­dziaw­szy, poka­zał im ręce i bok. Ura­do­wali się zatem ucznio­wie ujrzaw­szy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam“. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: „Weź­mij­cie Ducha Świę­tego. Któ­rym odpu­ści­cie grze­chy, są im odpusz­czone, a któ­rym zatrzy­ma­cie, są im zatrzymane“.

Jak opi­sać wiatr? Jak scha­rak­te­ry­zo­wać tchnie­nie? A gdyby Ducha świę­tego nie było? Co zmie­niło by się w Twoim życiu? Boże naro­dze­nie urzeka nas cie­płem, rodzin­no­ścią. Wiel­ka­noc przej­muje wie­lo­ścią zna­ków. A Zesła­nie ? Wła­ści­wie nic się nie dzieje. A prze­cież bez Ducha nie ma życia. Święty Ignacy tak pisał:

Bez Ducha Świętego:

Bóg jest daleki,

Chry­stus pozo­staje w przeszłości,

Ewan­ge­lia jest mar­twą literą,

Kościół zwy­kłą organizacją,

auto­ry­tet dominacją,

misja pro­pa­gandą,

kult jest zaklęciem,

postę­po­wa­nie chrześcijańskie

moral­no­ścią niewolników“.

I wielu, tych co bez Ducha krążą jak wyschnięte kości z Eze­chie­lo­wej wizji, tak widzi kato­li­cyzm. Ogłu­chli­śmy zamy­ka­jąc się w Wie­czer­ni­kach z tym razem obawy przed wyśmia­niem, przed oskar­że­niem. Nie­spo­kojni, nie­na­wistni i Kainowo smutni. Czas więc wołać o Ducha nad umie­ra­jącą Europą. Wołać o Ducha nad wyschnię­tymi kośćmi. Pro­sić by krą­żył nad ludźmi cha­osu, obłędu i kłam­stwa. By nas wyba­wiał od głu­poty uda­ją­cej mądrość, od pychy co udaję pokorę i od sza­tana, który mówiąc „tak“, czyni „nie“. Widzie­li­śmy jak Duch zstę­puje, jak doko­nuje się bierz­mo­wa­nie dzie­jów. Piotr wołał na placu Zwy­cię­stwa. I Duch zwy­cię­żył. Pękł beton, zadrżały kamie­nie i opa­dły żela­zne kur­tyny. Tylko nasz głos jakby przy­cichł. Jak­by­śmy już tak gło­śno nie potra­fili śpie­wać: „My chcemy Boga w książce, w szkole“ oraz „Nie damy pogrześć wiary“. A Duch gdy zstę­puje otwiera się Wie­czer­nik. Piotr wycho­dzi, głosi i nawra­cają się tłumy. Duch przy­cho­dzi po to, byśmy i my wresz­cie wyszli z miej­sca lęku. Tak się maluje ikonę Ducha w sercu. Trzy pod­sta­wowe kolory to ogień, woda i wiatr. Kiedy barwa ognia będzie zbyt jaskrawa, można sto­no­wać ją Wodą. Potem można pod­sy­cać kolory Wiatrem.

Przy­jąć Ducha to usły­szeć w dzi­siej­szej Ewan­ge­lii i swoim życiu tchnie­nie Chry­stusa. Zamknąć oczy i wczuć się w tchnie­nie Boga. Pozwo­lić by to tchnie­nie spo­częło we mnie. Pozwo­lić oddy­chać Bogu we mnie.

Nagnij co jest harde,

roz­grzej serca twarde,

pro­wadź zabłąkane.

Daj zasługę męstwa,

daj wie­niec zwycięstwa,

daj szczę­ście bez miary.

Szczę­ście bez miary…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 Responses to “Dotyk ognia”

  1. Ola Says:

    … i wybaw nas
    od głu­poty uda­ją­cej mądrość,
    od kłam­stwa uda­ją­cego prawdę,
    od ślepoty uda­ją­cej dalekowzroczność…“

    Roman Brand­sta­et­ter
    LITA­NIA DO DUCHA ŚWIĘTEGO

  2. xTom Says:

    uwiel­biam Jego poezję i pozwo­li­łem sobie na tę parafrazę.

  3. ela Says:

    Duchu Święty, ni z tego ni z owego,
    tchnij na nas, chuch­nij na całego.
    Amen.

  4. monika Says:

    Tak :) . Na całego !

Leave a Reply