Zapisz jako PDF Wydrukuj

Non sum dignus

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Gdy Jezus wszedł do Kafar­naum, zwró­cił się do Niego set­nik i pro­sił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu spa­ra­li­żo­wany i bar­dzo cierpi“. Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdro­wię go“.

Lecz set­nik odpo­wie­dział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzy­ska zdro­wie. Bo i ja, choć pod­le­gam wła­dzy, mam pod sobą żołnie­rzy. Mówię temu: «Idź», a idzie; dru­giemu: «Chodź tu», a przy­cho­dzi; a słu­dze: «Zrób to», a robi“.
Gdy Jezus to usły­szał, zdzi­wił się i rzekł do tych, któ­rzy szli za Nim: „Zaprawdę powia­dam wam: U nikogo w Izra­elu nie zna­la­złem tak wiel­kiej wiary. Lecz powia­dam wam: Wielu przyj­dzie ze wschodu i zachodu, i zasiądą do stołu z Abra­ha­mem, Iza­akiem i Jaku­bem w kró­le­stwie nie­bie­skim. A syno­wie kró­le­stwa zostaną wyrzu­ceni na zewnątrz w ciem­ność; tam będzie płacz i zgrzy­ta­nie zębów“. Do set­nika zaś Jezus rzekł: „Idź, niech ci się sta­nie, jak uwie­rzy­łeś“. I o tej godzi­nie jego sługa odzy­skał zdrowie.
Gdy Jezus przy­szedł do domu Pio­tra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka opu­ściła ją. Wstała i usłu­gi­wała Mu.
Z nasta­niem wie­czora przy­pro­wa­dzono Mu wielu opę­ta­nych. On sło­wem wypę­dził złe duchy i wszyst­kich cho­rych uzdro­wił. Tak oto speł­niło się słowo pro­roka Iza­ja­sza: „On wziął na sie­bie nasze sła­bo­ści i nosił nasze choroby“.
Kafar­naum mia­sto cudów, ale może więk­szej nie­wdzięcz­no­ści. Set­nik, poga­nin, który nie miał prawa mieć wiary wycho­dzi naprze­ciw Źródła. Nie prosi o nic dla sie­bie, choć to tylko sługa. Mistrz chce wejść pod jego dach, ale wystar­czy tylko słowo. Mistrz zdzi­wił się. Dwa razy w Ewan­ge­lii Jezus się dziwi, raz nie­do­wiar­stwu a drugi raz wie­rze. I spo­tkał Mistrz wiarę, któ­rej tak szu­kał. Zna­lazł u poga­nina, spo­tkał na dro­dze. I wyzna­nie set­nika pozo­stało przed naszym wyzna­niem, że oto Bara­nek Boży. Że nie jeste­śmy godni, by on wszedł pod nasz dach, że wystar­czy słowo Słowa. A Mistrz jed­nak przy­cho­dzi i napeł­nia nas swoją obec­no­ścią. Przy­cho­dzi pod nasz dach, aby zamiesz­kać. Słowo i obec­ność. Słowo poprze­dza­jące obec­ność i słowo stwór­cze. Dabar, wypo­wie­dział Bóg i stało się. I według wiary naszej nam się staje. Wśród tylu nie wysłu­cha­nych modlitw i te, któ­rych nie nie­sie wiara. I nasze słowa budu­jące i nisz­czące. Gorące i let­nie. Według wiary i według jej braku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 Responses to “Non sum dignus”

  1. Lucas Says:

    …sed tan­tum dic verbo et sana­bi­tur anima mea“,oby uzdro­wił każdą duszę.

  2. monika Says:

    Nie tak dawno ktoś spy­tał mnie (na cza­cie kato​lik​.pl) co to zna­czy „zaufać Jezu­sowi“. Co trzeba zro­bić, żeby Mu zaufać? Odpo­wie­dzia­łam, że trzeba Mu uwie­rzyć na słowo.
    Trzeba Słowu uwie­rzyć na Słowo.

  3. Olka Says:

    ;) To musi być bez­gra­niczne zaufa­nie z czym wiąże się kom­pletna wiara, która nie­sie ze sobą wiele trudności.Czy jeśli jed­nak zwąt­pimy, bo nie odczu­wamy Bożej miło­ści dane nam jest wró­cić na drogę pro­wa­dzącą do Boga raz jeszcze?I z czym wiąże się nie­od­czu­wa­nie tej miłości?

  4. monika Says:

    Bóg zawsze na nas czeka.
    A z czym wiąże się nie­od­czu­wa­nie miło­ści Boga? Myślę, że z naszym ego­izmem, pychą, zbyt­nią pew­no­ścią sie­bie.
    Pra­gnie­nie Boga a tym samym Jego miło­ści wiąże się z uzna­niem wła­snej sła­bo­ści, mało­ści, grzesz­no­ści. Tylko wtedy możemy doświad­czyć miło­ści Boga.
    Nie wiem… Tak myślę.

Leave a Reply