
Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Ufaj, synu, odpuszczają ci się twoje grzechy“. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: „On bluźni“.
A Jezus, znając ich myśli, rzekł: „Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy też powiedzieć: «Wstań i chodź»? Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów“, rzekł do paralityka: „Wstań, weź swoje łoże i idź do domu“.
On wstał i poszedł do domu. A tłumy ogarnął lęk na ten widok i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.
Wiara dotykająca paraliżów naszych braci. Mistrz ujrzał ich wiarę, paralityk odzyskał zdrowie. Wiara ma konsekwencje idące dalej niż tylko dla nas samych. Moja wiara dotyka innych. Tak buduje się Kościół, tak wymieniane są niewidzialne dobra. Taka jest wiara Abrahamowych dzieci. Warto spojrzeć na zaledwie część zdania z księgi Rodzaju. Abraham z Izaakiem odchodzą na górę. Abraham wie czego żąda Bóg. Słudzy zostają u podnóża. Wtedy Ojciec wierzących tak mówi do sług:
„Zostańcie tu z osiołkiem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was“.
(…) a potem wrócimy do was… Może taka wiara przenosi góry. Nie wiem jak, nie rozumiem, ale wiem że Bóg jest wierny obietnicy. Tak modlili się święci. Przynosili przed Boga sparaliżowanych i prosili o cud. A Bóg rzeczy niemożliwych dokonywał na podstawie ich wiary cudu uzdrowienia. Tak i dziś przynosić przed Boga nasze sparaliżowane słowa, gesty. Chrome relacje, rodziny. Bezowocne znajomości i uschłe związki.
Według wiary waszej niech się wam stanie…
Lipiec 3rd, 2011 at 07:05
Szczęść Boże
Kiedyś składałam Panu Bogu wiele wielkich obietnic, których nie byłam w stanie dotrzymać i pewien leciwy kapłan opieprzył mnie za to: powiedział, żebym zaczęła traktować Pana Boga po ludzku. Bo kochać trzeba w prawdzie, i wierzyć też.