O człowieku: śmierć

5 uwag do wpisu “O człowieku: śmierć”

  1. Misterium śmierci… Kiedy umarła (umierała w domu) moja prababcia, wiele lat temu, ludzie z całej wioski zbierali się u niej w domu kilka dni przed pogrzebem. Czuwali przy zmarłej, modlili się. Światła w domu były pogaszone, paliły się tylko świece. Dla mnie jako małego dziecka było to bardzo tajemnicze… W dniu pogrzebu przychodził ksiądz i w kondukcie prowadził trumnę ze zmarłą do kościoła. Kilka kilometrów, przez całą wieś. Po Mszy św. cały kondukt szedł powoli na cmentarz. Po pogrzebie odbywała się w domu stypa dla żałobników. Potem jeszcze przez kilka dni ludzie zbierali się w domu prababci i modlili się za jej duszę. Teraz to wszystko zanikło. Mamy kaplicę cmentarną i cały obrzęd pogrzebowy odbywa się w niej. Jest jakby odarte z całej otoczki, mistyki, tajemnicy. Ludzie umierają w szpitalu. Potem wszystko „załatwiają” firmy pogrzebowe. Czasem nie wiadomo nawet czy i kto we wsi umarł… Jak pójdzie się na cmentarz, nawiedzić groby bliskich, w kaplicy cmentarnej włączony jest wentylator. Jego odgłos oznacza, że leży w niej zmarły. Tylko tyle…

  2. a to tylko fragment zwyczajów pogrzebowych… Cóż zrobić McDonald wkracza wszędzie. Trzeba pilnować swojego podwórka i mówić o tym, co zaginęło…

  3. Tak. Plastik, szybkość, bylejakość. Szybkie tempo życia, szybka śmierć. Był człowiek- nie ma człowieka. Nie mamy czasu rozmawiać a nawet myśleć o śmierci, przemijaniu, przeżywaniu żałoby. A jeśli ktoś zaczyna o tym mówić, z reguły uważany jest przez innych za dziwaka. Najłagodniej mówiąc. Tymczasem każdy jakoś, na swój sposób, przeżywa (a przynajmniej powinien przeżywać) śmierć kogoś bliskiego. Moja znajoma, której mąż umarł nagle, około pół roku temu, nie może pogodzić się z jego odejściem. Oswoić się z tym. Długie godziny spędza przy grobie męża. W domu pustka… Mówi, że teraz nawet się nie ma z kim pokłócić…

  4. Bardzo ciekawy wykład! Szczególnie inspirujące jest tak częste połączenie miłości i śmierci – rzeczywiście, zarówno w literaturze, jak i w życiu codziennym często te pojęcia się splatają. W końcu człowiek rodzi się z miłości, a odchodząc, zostawia na ziemi miłość swoich bliskich. Już sama kostucha, w średniowieczu często przedstawiana była jak kochanka i kusicielka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>