„Francjo, co zrobiłaś ze swoim chrztem?”

11 uwag do wpisu “„Francjo, co zrobiłaś ze swoim chrztem?””

  1. Z artykułu wynika jakby cała zaistniała sytuacja była spowodowana zmianami posoborowymi, a czy nie wynika ze złego rozumienia tych zmian i nakładającego się na siebie szeregu błędów w ich wprowadzaniu?

  2. To też jest prawda. Zastanawiające jest jednak, że ów ksiądz mówi wyraźnie o rewolucji francuskiej, kulturalnej i w jednym szeregu o zmianach posoborowych. Papież Paweł VI bardzo podobnie ocenia reformę której sam patronował. Benedykt XVI też mówi o reformie reformy. Coś poszło nie tak. Pytanie czy w samym założeniu były błędy…

  3. Czy nie jest rownież istotne to, ze nie tyle zmiany posoborowe odegrały taka role w osłabieniu wpływu Tradycji i Kościoła na katolików, co dewaluacja podstawowych wartości po 2 wynaturzonych europejskich wojnach światowych i przyspieszenie cywilizacyjne i edukacyjne w kolejnych dziesiecioleciach… Jeśli jednak spojrzy się na Sobor i z innej perspektywy, to jakże on poszerzył poletko duszpasterskie poza Zdegenerowana wojnami Europa, rozwój ruchów, akcji katolickich. Nie tylko ekumenizm w tym ten liberalny, który dostrzegłem w Nadrenii. Sobor V. II naprawil relacje z Braćmi w wierze pozostałych Kościołów Katolickich, upakarzanych lub marginalizowanych przez Rzym. Nie wszystko było złe. Na spotkaniach Taize wielokrotnie słyszeliśmy z Bawarczykami tęsknotę luteran czy kalwinow za charyzmą i „powszechnoscia” i ludnością Mszy św. W katolicyźmie. To nic, ze głębię wiary uczestników z Polski można było łatwo „zmierzyć” jak ostatnio xTom podczas kazania pytając ogół o wskazanie liczby źródeł naszej Wiary. Kończąc, czytałem, ze Francję totalnie zniszczyła nie rewolucja XVIIIw. ale ogromne straty ludnosciowe po wojnie 1870 r. i I Wojny Świat. (bardziej niż II WŚ) i ubóstwo Francuzów w okresie150 lat wojen i gwałtownego uprzemyslowienia. Po II WŚ Francja poszła w kierunku rozwoju, hedonizmu, kosmopolityzmu itp. Żeby zapomnieć, żeby się nie wstydzić. I dzis pytanie o wyznanie we Francji jest pytaniem niestosownym, intymnym ale o orient. Seksualna już nie. Znak czasów, kolejny..

  4. Tylko czy powinniśmy rezygnować z własnych pozycji? Kiedy jest dobrze powinniśmy się otwierać, kiedy napierają umacniamy stanowiska. Jak bowiem nazwać to co się stało? Jeden z polskich teologów powiedział, że ekumenizm polega na tym, że nie rozmawiamy o Matce Bożej i wszystko. Co jest celem ekumenizmu? Spotykanie się i modlitwa. Pewnie też. Jeśli jednak my mamy prawdę to nie możemy udawać, że Luter też ją miał (przypominam, że kardynał Kasper wypowiedział się cytuję: „Luter wiele nauczył Kościół”). Skoro ta choroba dotyka kardynałów, strach pomyśleć co dzieje się niżej. Takich przykładów są dziesiątki. Ekumenizm, apologetyka. Czy ktoś jeszcze wie co to jest? Czy w seminariach jest taki przedmiot? Wolne żarty. Nie dotykam już kwestii liturgii. Bo jak to się stało, że w komisjach soborowych byli protestanci? W czym doradzali katolikom? Dlaczego Msza posoborowa wygląda w części jak protestanckie nabożeństwo? Pytań jest wiele. Zbyt wiele. Albo dlaczego soborowe dokumenty musiały być potem prostowany bo nikt nie wiedział jak je rozumieć? Wystarczy przeczytać wyjaśnienia konstytucji dogmatycznej o Kościele, są one w wydaniu dokumentów soborowych Pallotinum. Nie neguję, że zmiany były potrzebne, ale czy nie poszły zbyt daleko? Polecam lektury „Ren wpada do Tybru” oraz „Iota Unum”.

  5. Jedno jest pewne zauważa się głęboką potrzebę powrotu do korzeni. Wszyscy gdzieś wspominamy o swego rodzaju tęsknocie, jednakże uważam, iż można ją zaspokajać w posoborowym duchu. Myślę, że stwierdzenie, że potrzebna jest reforma reformy jest lekkim nadużyciem. Potrzeba nam właściwego zrozumienia Vaticanum II i związanych z tym „reform” w sensie powrotu do założeń. Przecież sobór niczego nie zrewolucjonizował, co więc poszło nie tak? Można snuć przeróżne spekulacje. Sytuacja historyczna ma tutaj ogromne znaczenie. Francja doświadczona wspominanymi wydarzeniami nie zdołała ostać się tak jakbyśmy tego oczekiwali. Weźmy pod uwagę nasz „Grajdołek”, być może sytuacja Francji jest dla nas przestrogą, tylko przed czym: przed nieuniknionymi zmianami? Czy może przed niekompetencją hierarchów, którzy nieudolnie wprowadzali zmiany? Możemy dziękować Bogu, za opatrznościowych ludzi, którzy nie dopuścili w czasie bezpośredniego posoborowia do prowadzenia „innowacyjnego duszpasterstwa” na wzór zachodniego. Nie bez znaczenia jest nasza sytuacja polityczna w tamtym czasie, ale to już inna kwestia… Eh, temat rzeka…

  6. i znów pojawia się hasło posoborowego ducha. W jego imię rąbano ołtarze i układano z nich krawężniki wokół parkingu… Co do reformy reformy to radzę zajrzeć do wypowiedzi szefa liturgistów kardynał Canizaresa. A także do wypowiedzi ceremoniarza Mariniego (obecnego a nie tego, który „ubrał” papieża jak choinkę). Sam Benedykt kładzie pod tę reformę w „Duchu liturgii”. A teraz jako papież czyli główny Liturg wprowadza reformę reformy przez np ustawienie krzyża na ołtarzu.

  7. Zgadzam się z Państwem/Panami. Spór o skutki V. II nie może jednak przebiegać jak się słyszało ze strony lefebvrysty x.W., który bronilby nazizmu ale na V. II wieszalby psy slownictwem, które gorszylo wiernych Papieżowi JPII ale rozlamowcow/tradycjonalistow już mniej. I choć i Lefebvre miał sporo argumentów, to w tym duchu i wspomniany Lutr mógłby zostać ulaskawiony. Wielokrotnie podkreślał, ze reforma mu się wymknela spod kontroli a intencje miał nie gorsze niż ówcześni teologowie wspolbracia katolicy, zanim on sam i oni jego wykluczyli. Dlatego nie mogę zgodzić się, jeżeli Święty papież tyle zrobił dla opisania i identyfikacji katolicyzmu uczynił coś złego inicjujac Asyż. On z doświadczeniem totalitaryzmów dał przekaz, ze warto wrócić do wartości Sacrum naszej Tradycji ale i innych, jedli pozwoli to ludziom być ” poszukujacymi Źródła” a nie tylko lepszymi. Nie chce być złe zrozumiemy, ale przedsoborowy Kościół niemiecki nie zdał egzaminu wobec zbrodniarzy, podobnie hiszpański doświadczony przez „republikanów”.. Stad w nas często pragnienie widzenia w innych podobnej (nawet niektórzy – tej samej) wartości jaka niesie nasz Kościół. Ludzki odruch i dowód, ze ewangelizacje Europa powinna zacząć od siebie. Od zaraz, niekoniecznie nauką religii w szkołach.

  8. spór nie jest od strony tzw lefebrystów. Nigdzie nie podważyłem samej nauki soboru. Kwestia jest źródeł i takiego a nie innego przebiegu soboru. I oczywiście trzeba pamiętać, że sobór Watykański II nie był soborem dogmatycznym. Więc nie ustalił niczego z czym nie można dyskutować.

  9. Przyznaję, że rozbroiło mnie zdanie:
    „Do dziś zresztą we fran­cu­skim Kościele kato­lic­kim nie ma jed­no­ści: są księża tra­dy­cjo­na­li­ści; są księża inte­gry­ści, któ­rzy nadal odpra­wiają Msze św. po łaci­nie, tyłem do ludzi, i – dziwna rzecz — mają pełne kościoły wier­nych…”.
    Tak niewiele trzeba: traktować wiarę integralnie – całościowo, przyjmując nie tylko te fragmenty, które są dla nas wygodne, ale właśnie całość. I liturgię traktować serio, w takiej formie jak to było przez tysiąclecia.
    Tylko dlaczego budzi to zdziwienie księdza, który – jak to wynika z treści artykułu – jest naprawdę kapłanem wierzącym?
    I jeszcze jedno: przychodzi pewnie czas, gdy słowa funkcjonujące dotychczas jako obelgi, których wypada użyć w szanującym się towarzystwie (np. integrysta, lefebrysta…). nabiorą zupełnie innego znaczenia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>