Wśród żon i matek, które pła­czą nad swo­imi bli­skimi. Wśród wdów, które pra­gną nawró­ce­nia swo­jego dziecka. Monika, matka i wdowa, która zamie­niła łzy w modli­twę. Bóg nie mógł odmó­wić jej bła­ga­niom i jej czy­stemu sercu. Dzień w dzień pukała do bram nieba swoją modli­twą. Potrzeba było wielu lat, żeby zmię­kło serce Augu­styna. Ona nie usta­wała. Bóg zna porę. Modli­twa została wysłu­chana. Augu­styn posta­wił miło­ści mat­czy­nej naj­pięk­niej­szy pomnik w swo­ich „Wyzna­niach“. Kim byłby wielki dok­tor zachodu, dok­tor łaski gdyby nie ona? W cier­pli­wej modli­twie, przez lata kształ­to­wała syna. Monika, patronka matek i wdów.

Zachę­cam jak w poprzed­nim wpi­sie do prze­czy­ta­nia „Wyznań“ Augu­styna. Pole­cam też frag­ment książki, do któ­rego umiesz­czam link:

WIZJAOSTII

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Łzy, które stały się modlitwą”

  1. Beata G Says:

    … była żoną poga­nina, w dodatku o wred­nym cha­rak­te­rze i matką aktyw­nego here­tyka, w dodatku żyją­cego w wol­nym związku z podej­rza­nej kon­du­ity dziew­czyną i ojca nie­ślub­nego dziecka. Jakież pokłady zgor­sze­nia mogłyby się w nas poru­szyć… Co za kobieta, która wiąże się z takim typem, jak ona wycho­wuje dzieci… okrop­ność!!! Pew­nie więk­szość z nas uzna­łaby taką nie­wia­stę za podej­rzaną chrze­ści­jankę, grzesz­nicę, idiotkę albo Bóg wie za kogo jeszcze.

    No cóż, gdy­by­śmy spo­tkali w roku 370 nie­jaką Monikę z Taga­sty (Afryka Pół­nocna), Ber­be­ryjkę z pocho­dze­nia, to spo­tka­li­by­śmy wła­śnie taką kobietę. Miała wtedy lat praw­do­po­dob­nie 38, a więc jak na ówcze­sne czasy była w wieku bar­dzo doj­rza­łym i była żoną poga­nina o wybu­cho­wym cha­rak­te­rze. A jej syn, Augu­styn, był jed­nym z aktyw­niej­szych człon­ków sekty mani­chej­czy­ków w Afryce Pół­noc­nej, w dodatku pro­wa­dził tryb życia, nazwijmy to… nie­zwy­kle swo­bodny. Tak więc na pierw­szy rzut oka rodzinka cał­kiem nie­cie­kawa, zwłasz­cza z punktu widze­nia nauki chrze­ści­jań­skiej a Monika wywo­dziła się z rodziny chrze­ści­jań­skiej. Gdy­by­śmy ją wtedy zaszu­flad­ko­wali na pod­sta­wie tych fak­tów to zro­bi­li­by­śmy kobie­cie okropną krzywdę. Bo ona cały czas sta­rała się wpły­nąć na okrop­nego męża, bro­niła sku­tecz­nie dzieci ( oprócz Augu­styna miała jesz­cze jed­nego syna i córkę) przed jego bru­tal­no­ścią a przede wszyst­kim stale się modliła. Nie robiła tego zbyt czę­sto publicz­nie. Po pro­stu nie­ustan­nie pole­cała Bogu męża i nie­sfor­nego syna i.. robiła swoje. Tłu­ma­czyła, pro­siła, prze­ko­ny­wała a przede wszyst­kim dawała dobry przy­kład. Powinna zostać patronką cier­pli­wo­ści chrze­ści­jań­skiej, bo to wszystko trwało wiele lat. Ale już w roku 370 przy­szło pierw­sze zwy­cię­stwo– jej mąż na łożu śmierci przy­jął chrzest. O niego i jego duszę mogła być już spo­kojna, ale został pro­blem znacz­nie poważ­niej­szy: wyko­le­jony syna­lek. Zasto­so­wała metodę nęka­nia– jeź­dziła za nim wszę­dzie (chyba nie był ocza­ro­wany, bo prze­cież w środo­wi­sku mani­chej­czy­ków musiała robić mu nie­zły obciach ale z dru­giej strony bar­dzo ją kochał i był do niej przy­wią­zany. Poza tym wycią­gała go z kło­po­tów jak prze­sa­dził). I cały czas robiła swoje. Chyba cza­sem miała dość i tra­ciła siły, ale wtedy roz­ma­wiała o pro­ble­mie z mądrymi ludźmi, na przy­kład ze swoim bisku­pem. W końcu dopięła swego– synuś przyj­rzał na oczy, posłu­chał mamusi i mądrych ludzi, upo­rząd­ko­wał swoje życie, nawró­cił się i został bisku­pem. W dodatku podzię­ko­wał mamie jak należy. Pole­cam w „Wyzna­niach” frag­menty o matce. Gdyby nie ona to by skoń­czył w pie­kle i dosko­nale zda­wał sobie z tego sprawę.

    No i jak byśmy wyglą­dali, gdy­by­śmy w roku 370, sądząc po zewnętrz­nych pozo­rach, zaszu­flad­ko­wali Monikę z Taga­sty jako głu­pią kobietę i złą , nie­od­po­wi­dzialną matkę?

    http://​fronda​.pl/​b​l​o​g​o​w​i​s​k​o​/​w​p​i​s​/​n​a​z​w​a​/​c​o​_​b​y​s​c​i​e​,​_​o​_​d​o​b​r​z​y​_​c​h​r​z​e​s​c​i​j​a​n​i​e​,​_​p​o​w​i​e​d​z​i​e​l​i​_​o​_​k​o​b​i​e​c​i​e​-​c​h​r​z​e​s​c​i​j​a​n​c​e​,​_​k​t​o​r​a​_​29555

Leave a Reply