Zapisz jako PDF Wydrukuj

Miara Krzyża

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Jezus zaczął wska­zy­wać swoim uczniom na to, że musi iść do Jero­zo­limy i wiele wycier­pieć od star­szych i arcy­ka­pła­nów, i uczo­nych w Piśmie; że będzie zabity i trze­ciego dnia zmartwychwstanie.

A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyj­dzie to nigdy na Cie­bie“. Lecz On odwró­cił się i rzekł do Pio­tra: „Zejdź Mi z oczu, sza­ta­nie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie“.
Wtedy Jezus rzekł do swo­ich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego sie­bie, niech weź­mie krzyż swój i niech Mnie naśla­duje. Bo kto chce zacho­wać swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znaj­dzie je. Cóż bowiem za korzyść odnie­sie czło­wiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da czło­wiek w zamian za swoją duszę? Albo­wiem Syn Czło­wie­czy przyj­dzie w chwale Ojca swego razem z anio­łami swo­imi, i wtedy odda każ­demu według jego postępowania“.
Kościół bez krzyża to wspól­nota bez jasnego nazy­wa­nia grze­chu. To wspól­nota, która cele­bruje samą sie­bie, odrzuca kon­fe­sjo­nały i poję­cie pie­kła. To wspól­nota, w któ­rej stę­piono rogi Ewan­ge­lii. Nie ma już miej­sca na śmierć i grzech. Nie ma miej­sca na ludzi sta­rych i cho­rych. Para­fra­zu­jąc księ­dza Pasierba można powie­dzieć, że każdy kto szuka Kościoła bez krzyża prę­dzej czy póź­niej potknie się o zwłoki Jezusa na Gol­go­cie. Gol­gota jest nam potrzebna cho­ciaż pew­nie Bóg mógłby nas odku­pić w prost­szy spo­sób. Krzyż jest nam potrzebny, aby „na jaw wyszły zamy­sły serc wielu“. Nawet bez związku z Ewan­ge­lią mówimy, że przy­ja­ciela poznaje się w bie­dzie. Krzyż odsła­nia tajem­nicę serca. Ile osób ode­szło od Boga z powodu śmierci kogoś bli­skiego lub z powodu księ­dza, który war­czał w kon­fe­sjo­nale. Łatwo z Pio­trem wyzna­wać „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego“. Łatwo śpie­wać „wszystko Tobie oddać pra­gnę“. A gdyby Bóg rze­czy­wi­ście ode­brał Ci wszystko? Jak Hio­bowi. Został­byś sam ze swoją wiarą lub jej bra­kiem. I co wtedy? Albo w mniej­szej skali. Jeśli musisz się zmie­rzyć z wła­snym krzy­żem. Jeśli przez kapłana usły­szysz, że masz w kon­kre­cie zmie­nić swoje życie? Odejść od tej kobiety, wyka­so­wać te pliki, prze­pro­sić kogo skrzyw­dzi­łeś? Kiedy papież przy­jeż­dża wszy­scy machają fla­gami, robią sobie zdję­cia, dekla­rują wiarę. A potem? A potem w 98 % kraju kato­li­ków można zabić w świe­tle prawa dziecko w łonie matki, pod­czas gdy za znę­ca­nie się nad zwie­rzę­tami można zostać ska­za­nym na dwa lata wię­zie­nia. I wycho­dzą na jaw zamy­sły serca…

Gdy­by­śmy sami sobie Cie­bie wymy­ślili
był­byś bar­dziej zro­zu­miały i ela­styczny
albo tak dosko­nały że obo­jętny
albo tak kocha­jący że nie­do­sko­nały
jak wytworni geniu­sze bądź źli bądź za dobrzy
wol­no­myślny i libe­ralny
mie­li­by­śmy etykę z winą ale bez grze­chu
życie bez śmierci
miłość bez roz­pa­czy
nie byłoby
koła­ta­nia z lękiem do bramy
samot­nego sumie­nia
dyżur­nego anioła stróża cza­sem jak nie­wier­nego kota
dzi­kich pre­ten­sji: mam za dobrą opi­nię
o Bogu żeby w Niego uwie­rzyć 
albo — nic nie wiem ale jestem tak smutny
jak­bym wszystko już wie­dział
musiał­byś się liczyć z nami i uwa­żać na sie­bie
nie stra­szyć kiedy radość zaczyna być grze­chem
speł­niał­byś po kolei nasze życze­nia
uro­dził­byś się nie w Betle­jem ale w Mądra­li­nie
i dopiero był­byś naprawdę nie­moż­liwy“ x. Jan Twardowski

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 Responses to “Miara Krzyża”

  1. monika Says:

    Dziś na Mszy Świę­tej odda­łam, zawie­rzy­lam MU sie­bie. I mój krzyż. Na nowo.

  2. Coolphone Says:

    BÓg zapłać za dzi­siej­sze kaza­nie.. Co zro­bi­liby z tym prze­sła­niem „wierni“ pew­nej lute­ran­skiej para­fii na duń­skiej pro­win­cji. Świa­tły pastor, urzęd­nik pań­stwo­wego kościoła lute­ran­skiego ogło­sił zgro­ma­dzo­nym w pewna nie­dziele, ze tak naprawdę jest nie tylko nie­wier­za­cym w Chry­stusa, ba, Boga, mało — nie wie­rzy w nic. Wierni przy­jęli te szczerą, ludzką odważną dekla­ra­cję z.. entu­zja­zmem i zro­zu­mie­niem! Nie to jest naj­cie­kaw­sze. W tym do cna już laic­kim spo­łe­czeń­stwie zapro­te­sto­walo pro­te­stanc­kie nomen omen …pań­stwo. Posta­no­wiło zwol­nić pastora z urzę­do­wej od wie­ków w Skan­dy­na­wii posady, ponie­waż nie speł­nia pod­sta­wo­wego kry­te­rium: nie wie­rzy w to co głosi i co mu zle­cono. Dość para­doksu? Nie, życie jest bogat­sze. „Wierni“ zagro­zili mini­ster­stwu sądem admi­ni­stra­cyj­nym, kon­sty­tu­cyj­nym, a jak nie pomoże , to Stras­bo­ur­giem! Posta­no­wili, ze bez względu na roz­wój wypad­ków odcho­dzą z pań­stwo­wego kościoła, two­rzą samo­dzielną para­fię z pasto­rem ate­istą, bo taki „nasz“ i naj­faj­niej­szy. Pro­te­stanccy pro­te­stanci, Mar­cin Luter gdyby miał ilu­mi­na­cję, wro­cilby się zlany potem pod augs­burdz­kie drzwi i napra­wial ina­czej cho­ru­jacy wów­czas Kościół. Świetny i żało­sny przy­kład dege­ne­ra­cji spo­łe­czeństw, któ­rym z Bogiem nie po dro­dze, bo to ana­chro­nizm, Biblia nie uatrak­cyj­nia się wkom­po­no­wy­wa­niem apo­kry­fow, czy nie jest pisana przez Dana Browna… Zbory pusto­szeja, są sprze­da­wane.. kato­li­kom (imi­gra­cyj­nym), asy­ryj­skim chrze­ści­ja­nom, żydom i muzuł­ma­nom. Pry­wa­ty­za­cja. Tam już nie będzie urzęd­nika i fochów. Tra­dy­cyjne wyzna­nia i ryty znów się wzmac­niają. Oddol­nie, bez „małej pomocy przy­ja­ciół“ z TV, świa­tlych gazet i roz­ga­da­nych laic­kich mędr­ców, wpa­da­ją­cych sobie w słowa. W Skan­dy­na­wii gdzie w pań­stwo­wych zbo­rach można już wszystko, tylko Krzyża, kapła­nów brak. Wierni dawno zapo­mnieli adres para­fii lub koja­rzą z arty­styczna pro­wo­ka­cją. Dzi­siej­sze kaza­nie coś uzmy­sła­wia, ale żyjemy jak u Pana Boga za pie­cem, ludycz­nie, tra­dy­cyj­nie, cza­sem zgod­nie z Tra­dy­cją. Można się pocie­szac, ze dege­ne­ra­cja nie postę­puje, jak na Zacho­dzie. Nie two­rzą się struk­tury „My jeste­śmy Kościo­łem“ a co naj­wy­żej zasza­leje x.Natanek, lokalny „celi­bat­nik“, czy zde­ter­mi­no­wany redymp­to­ry­sta. Gość Nie­dzielny zyskuje czy­tel­ni­ków, mło­dzi wbrew prze­po­wied­niom lat 90tych trwają i piel­grzy­mują, szu­kają. Tylko powo­łań coraz mniej. Oby kazno­dzieje tacy jak x.Wojsław (odszedł do kurii w Olsz­ty­nie), x.Mariusz, czy x. Tomasz — siali, siali. Już wie­cej wier­nych słu­cha kazań, w War­sza­wie uczest­ni­czę w Mszach w kościo­łach Deka­natu i widzę postęp, widzę tez cichy Rene­sans Tra­dy­cji i Czer­wiń­ska. Może to będzie spo­sób na wzmoc­nie­nie Kościoła. Wierni jeste­śmy z natury wycze­ku­jacy, leniwi. Nadzieja w cha­ry­zma­tach, dusz­pa­ster­zach i świa­dec­twach.. Bóg zapłać i za dziś

  3. Julia Says:

    moja dusza zaczęła łkać , łzy popły­nęły jak potok , chwy­ci­łam się Krzyża Jezusa i bła­ga­łam abym , nigdy nie zaparła się Krzyża, abym pozo­stała z Nim tak zwarta na zawsze do końca moich dni , jak wiele lat temu na Górze , na tej dale­kiej ska­li­stej ziemi ale jakże bli­skiej bo na niej stał Krzyż a na tym Krzyżu –Jezus , wiec byłam w domu u sie­bie , a ten Krzyż taki samotny , czarny ‚drzewo już spę­kane ale dla mnie Naj­pięk­niej­szy i mimo wiele metrów wyso­ko­ści taki swój , bli­ski , taki mój , sta­łam tak oplą­tu­jąc ramio­nami i opie­ra­jąc głowę o ten Krzyż cichutko szep­ta­łam „ Jezu trzy­maj mnie mocno bo ina­czej zginę bez Cie­bie , Ty wiesz jak bar­dzo potrze­buję Cie­bie i kocham cie­bie „ czas się zatrzy­mał a wszystko wokół takie dale­kie i gdzieś w oddali woła­jący głos powró­cił mnie do rze­czy­wi­sto­ści „ Julio musimy wra­cać „ . bie­gnąc po tych ostrych kamie­niach z góry , zoba­czy­łam naszego prze­wod­nika – Księ­dza i szep­nę­łam do tego maleń­kiego Krzyża trzy­ma­nego w dłoni od Różańca „ tak Jezu , Ty zawsze Jesteś obok mnie , Ty zawsze idziesz przede mną „ . jesz­cze tylko zwrot do tyłu aby spoj­rzeć na Ten Krzyż i Kapłana przede mną „ tak Ty Jezu i ten Kapłan jeste­ście Jed­no­ścią „ . tak Jezus pouczył mnie modlić się za Kapłanów .

  4. rena Says:

    Dzię­kuję.

Leave a Reply