Zapisz jako PDF Wydrukuj

Sed con­tra

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Mistrz Tomasz roz­po­czął jedno ze swo­ich dzieł od stwier­dze­nia, że „mały błąd popeł­niony na początku staje się wielki na końcu”. Podą­ża­jąc dalej za myślą Akwi­naty wypada przed­sta­wić swoje sta­no­wi­sko odno­śnie lek­cji reli­gii, myl­nie zwa­nej kate­chezą, od kilku uści­śleń.
Nie kate­cheza a reli­gia
Na temat histo­rii roz­róż­nie­nia pojęć i ich zakresu seman­tycz­nego można by pew­nie napi­sać nie jedną habi­li­ta­cję. Jeśli jed­nak spoj­rzeć na poszcze­gólną klasę, to trudno oprzeć się wra­że­niu, że odzwier­cie­dla ona prze­kro­jowo pol­skie spo­łe­czeń­stwo, a w skali mikro pol­ską para­fię. W dużych mia­stach ok. 20 – 25 % para­fian to ludzie prak­ty­ku­jący. Inna sprawa ilu z nich zali­cza się do tzw. grupy com­mu­ni­can­tes, czyli przyj­mu­ją­cych komu­nię świętą… Nie ma się jed­nak czym przej­mo­wać, w końcu kraj nasz to praw­dziwe przed­mu­rze chrze­ści­jań­stwa, prze­cież tak poka­zują sta­ty­styki, a że rze­czy­wi­stość skrzypi to już inna sprawa… Dość iro­nii. Ad rem. Można zatem powie­dzieć, że kate­cheta zwany dalej nauczy­cie­lem reli­gii, mając przed sobą klasę 30 oso­bową (co samo z sie­bie unie­moż­li­wia naucza­nie. Nie bez powodu bowiem Jezus powo­łał tylko 12 apo­sto­łów) ma około 8 osób, które regu­lar­nie prak­ty­kują. Trudno jest więc w tej sytu­acji mówić o kate­che­zie jako o wpro­wa­dza­niu w wiarę pod­czas gdy tej wiary po pro­stu nie ma. Kate­cheza zakłada bowiem np. jakieś formy cele­bra­cji litur­gicz­nej. W takiej sytu­acji można mówić jedy­nie o naucza­niu reli­gii.
Nie szkoła, ale rodzina
Gdy reli­gia weszła do szkół, rodzice poczuli się zwol­nieni z odpo­wie­dzial­no­ści. Wiem, uprasz­czam. Przez lata reli­gii nie było w szkole, a jed­nak wiara była prze­ka­zy­wana i tu nie tylko w sal­kach przy para­fial­nych. Wiem także, że czasy się zmie­niły, ale chyba zbyt łatwo uspra­wie­dli­wiamy się tym argu­men­tem. Dane mi jest pra­co­wać z Domo­wym Kościo­łem i wiem, że pro­ces prze­ka­zy­wa­nia wiary w tych rodzi­nach prze­biega zupeł­nie nor­mal­nie. Oczy­wi­ście mło­dzież ma okres „burzy i naporu”, ale to zupeł­nie nor­malne i umie­jętne towa­rzy­sze­nie rodzi­ców pozwala nie żegnać się z Kościo­łem z bło­go­sła­wień­stwem biskupa pod­czas bierz­mo­wa­nia. Nie­stety takich rodzin jest zde­cy­do­wa­nie za mało. Ostat­nio pró­bo­wa­li­śmy w szes­na­sto­ty­sięcz­nej para­fii zało­żyć nowy krąg Domo­wego Kościoła. Jak wiemy wystar­czy do tego około 6 sakra­men­tal­nych par mał­żeń­skich. Były ogło­sze­nia, listy do rodzin, indy­wi­du­alne roz­mowy. I nic, zero odzewu. Wszakże tylu świec­kich kato­li­ków wie jak napra­wić Kościół, ma gotowe dia­gnozy i recepty, fora inter­ne­towe są ich pełne. W każ­dym prze­dziale pociągu można usły­szeć genialne rady dla papieża, biskupa i pro­bosz­cza… Rodzina jest pierw­szym ewan­ge­li­za­to­rem i kate­chetą. Gdy ten ele­ment szwan­kuje to nie­wiele da naj­ge­nial­niej­sza metoda akty­wi­zu­jąca. Jezus bło­go­sła­wił dzieci, doro­słych zaś nauczał. My robimy odwrot­nie…
Nie kate­cheza a ewan­ge­li­za­cja
Kate­cheza, na mój pro­sty wika­riu­szow­ski rozum, to pogłę­bia­nie tre­ści wiary. Sęk w tym, że tę wiarę trzeba naj­pierw mieć. Wiarę nato­miast wery­fi­kują uczynki. Wiara poza tym „rodzi się ze słu­cha­nia. A tym co się sły­szy jest Słowo Boże”. W tym momen­cie można sobie przy­po­mnieć wszyst­kie żało­sne spek­ta­kle poszu­ki­wa­nia Pisma świę­tego pod­czas kolędy… Uczę w gim­na­zjum. Swoim uczniom zada­łem raz na dwa mie­siące lek­turę jed­nej z Ewan­ge­lii, tak żeby w ciągu całego roku prze­czy­tali Ewan­ge­lie kano­niczne. Po tym fak­cie kolejki przed salą gdzie przyj­mo­wa­łem rodzi­ców na wywia­dów­kach były dłuż­sze niż kolejki do pani od mate­ma­tyki czy rosyj­skiego. I bynaj­mniej rodzice nie chcieli zło­żyć mi gra­tu­la­cji z powodu tak genial­nego pomy­słu kate­che­tycz­nego… Oszczę­dzę czy­tel­ni­kom tego arty­kułu cyta­tów kato­lic­kich rodzi­ców. Nie mar­twmy się jed­nak, list napi­sany z oka­zji 20 lecia powrotu kate­chezy do szkół napawa opty­mi­zmem. „Roz­po­czy­na­jąc nowy rok szkolny pra­gniemy wszy­scy: rodzice i dzieci, doro­śli i mło­dzież, przy­jąć wobec Boga postawę, którą wypo­wie­dział autor Księgi Mądro­ści (…)”. Aż chce się zapy­tać ilu z sygna­ta­riu­szy tego listu uczy w szkole? Może zamiast kolej­nego listu, na któ­rym więk­szość para­fian zaśnie snem spra­wie­dli­wego, może warto pomy­śleć o ewan­ge­li­za­cji die­ce­zji, o ewan­ge­li­za­cji przede wszyst­kim rodzin.
Owoce
20 lat kate­chezy. Pro­gramy, pod­ręcz­niki, metody akty­wi­zu­jące, poko­le­nie JP II i co? I śred­nia wieku w kościele jest taka, jaką widać na prze­cięt­nej Mszy świę­tej w prze­cięt­nej para­fii. Pro­centy, słupki, sta­ty­styka. I co? I poko­le­nie objęte ramio­nami szkol­nej „kate­chezy” urzą­dza popisy jak te z nocy 9 na 10 sierp­nia br. w War­sza­wie, przy Kra­kow­skim Przed­mie­ściu. Może uogól­niam, może wydaje krzyw­dzące opi­nie. Czy jed­nak nie za czę­sto „kate­checi” wyma­gają od swo­ich uczniów tylko obec­no­ści na lek­cji, a nie kon­kret­nej wie­dzy? I czy w końcu „kate­cheta” nie stał się cyr­kow­cem żonglu­ją­cym tylko meto­dami akty­wi­zu­ją­cymi? Swo­istym akwi­zy­to­rem reli­gii? Wrzu­cam jed­nak i kamy­czek do swo­jego ogródka, wypo­mi­na­jąc sobie swoje nie-​nawrócenie i anty­świa­dec­two. Wiem też, że są miej­sca gdzie reali­zo­wana jest praw­dziwa kate­cheza. Zdaje sobie rów­nież sprawę z tego, że zły nie działa tak mocno na lek­cjach mate­ma­tyki czy bio­lo­gii… Nie mam goto­wych recept. Nie jestem spe­cja­li­stą. Może jed­nak za mało modlimy się i pościmy w inten­cji naszych uczniów i para­fian? Jedno jest pewne. Aby zmie­nić rze­czy­wi­stość trzeba roz­po­cząć od sie­bie. I słowa te kie­ruje w pierw­szym rzę­dzie do siebie…

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Sed con­tra”

  1. Wiesława Says:

    http://​www​.youtube​.com/​u​s​e​r​/​l​u​k​a​szbes

    :)

Leave a Reply