wrz 05

W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku“. Podniósł się i stanął.
Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?“ I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę“. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.
Kolejne uzdrowienie, taka pasja lekarza Łukasza. Uzdrowienie człowieka z uschłą prawą ręką. Prawa ręka była ważniejsza dla Żydów. Coś z tego przetrwało i u nas. Jeszcze nie tak dawno próbowano oduczyć dzieci piszące lewą ręką. Kiedy uczymy dzieci czynić znak krzyża, pierwsze na co zwracamy uwagę to wybór właściwej ręki. Kiedy się z kimś witamy instynktownie wyciągamy prawą dłoń. Mówimy w końcu: To jest prawy człowiek lub to są lewe dokumenty. Człowiek z uschłą prawą ręką to człowiek żyjący w niemocy, mający nie sprawną swoją lepszą część. I pewnie jak każdy kto ma jakiś defekt ukrywał się, ukrywał swoją słabość. A Bóg uzdrawia wyciągając go z tłumu, stawiając na środku. Każe mu wyciągnąć rękę. Stań na środku, w środku Kościoła i pokaż Bogu to, co w Tobie niemocne. Wyciągnij w konfesjonale swoją uschłą historię życia, wyciągnij ją z tłumu, z tego wszystkiego w co próbowałeś się ukrywać. Tak dokonuje się uzdrowienie. Stań na środku i wyciągnij rękę. Przypomina mi się historia jaką opowiadał kardynał Ratzinger w jednej ze swoich książek. Pisał On, że został kapłanem i pracował ze studentami, bardzo to lubił. Potem został wykładowcą i też to pokochał. Tak chciał spełniać swoje kapłaństwo. Potem papież powołał Go do godności biskupa. Następnie Watykan i prefektura kongregacji. Kiedy zbliżał się czas odejścia ze stanowiska prosił papieża Jana Pawła, żeby mógł zostać w Watykańskiej bibliotece i archiwum. Chciał wrócić do swoich książek. Tu urywa się opowieść kardynała. Resztę historii już znamy. Bóg Go powołał znów, aby ten prosty robotnik winnicy Pana stanął na środku. I niektórzy mówili to nie papież Wojtyła. Nie ma takiej charyzmy, nie przyciągnie młodych. I to prawda. Papież Benedykt to nie Jan Paweł. Niemniej jednak do Madrytu dwa miliony młodych przyjechało, by Go słuchać i modlić się z Nim. I wszystko staje się jasne, gdy zrozumiemy, że nie o człowieka to chodzi. Inni wciąż mówią „nasz papież“ myśląc o Janie Pawle II. Trochę tak jakby Benedykt nie był naszym papieżem. I zdawał sobie z tego sprawę kiedy był w Polsce. On papież z Niemiec, może najgłębiej widać to było na Jego obliczu kiedy przekraczał bramę Auschwitz. Pan wyciągnął Go z tłumu, postawił na środek, w całej Jego słabości. I dokonał się cud. Papież przyciąga młodych, po „pancernym kardynale“ nie widać śladu.
Są w tej historii i faryzeusze, którzy jak mówi przekład wpadli w szał. W oryginale jest mowa o bezmyślności. Byli bezmyślni jeśli chcieli Bogu wyznaczyć miejsce, zepchnąć Go do poczekalni. Każdy kto Boga przycina do rozmiaru swojego serca jest bezmyślny. Każdy kto mierzy swoim miłosierdziem Jego miłosierdzie jest bezmyślny.
Podnieś się, stań na środku, wyciągnij rękę.
Wrzesień 5th, 2011 at 22:13
Bogu niech będą dzięki za Benedykta XVI.Mimo podeszłego wieku jest młody DUCHEM.Młodzi Go potrzebują i akceptują.On akceptuje ich młodość wskazując im właściwą drogę.