
Jezus powiedział do tłumów: „Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma“.
Strach przed światłem. Światło bowiem ujawnia wszystko, widać najmniejsze drobiny kurzu. Czyste światło zrywa maski, obnaża to, co ukryte i zakrywane, jest bezlitosne i łagodne zarazem. Może dlatego tak często je chowamy. Może boimy się z nim wyjść z domu, żeby inni nas nie zweryfikowali. Żeby nasze światło nie okazało się ciemnością. Upychamy więc światło by tajemnica nie została ujawniona. I kiedy wydaje nam się, że ją mamy, odbiorą nam to, co zwykliśmy nazywać wiarą. „Ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo uczynki ich były złe“.
Wrzesień 20th, 2011 at 09:58
Amen.
Wrzesień 20th, 2011 at 18:50
Nawrócenie zaczyna się od cierpienia serca.
Dotknąć Światła, poczuć ból, cierpienie oczyszczające, otwierające oczy na prawdę o nas samych. Pragnąć być coraz bliżej Światła, by usunęło ciemności, rozgrzało skamieniałe serce. Serce zasłuchane w Słowo, wrażliwe na natchnienia by poczuć ciepło — Miłość ogarniającą coraz mocniej i przemieniającą człowieka. Płonąć Ogniem Miłości i tylko pragnąć by innych dotykać.
Kto nie zapala ten nie płonie.