Ogień z nieba

12 uwag do wpisu “Ogień z nieba”

  1. Wczoraj wracałam z pracy autobusem. Obok mnie siedział młody chłopak. Słuchał muzyki. Ja otworzyłam książkę „365 przebłysków wieczności, Medytacje na każdy dzień”. Chłopak ten chwilami czytał ze mną, więc przedłużałam czytanie, żeby mógł dokończy stronę. Potem otwierałam w miejscach, gdzie tematem była miłość Boga do człowieka. W pewnej chwili zapytał o tytuł tej książki, bo mi trochę wyczytał. Powiedziałam, że to mnie cieszy, zapisałam na kartce tytuł książki i radosny wysiadł z autobusu.
    Każdy człowiek jest dzieckiem Boga. Dzieckiem umiłowanym przez Boga. Trudno jest kochać innych ludzi nie czując się kochanym, a żaden człowiek nie będzie kochał nas tak bardzo, jak kocha nas Bóg.

  2. I to jest także sposób na ewangelizację. Nie trzeba od razu wielkich gestów. Wystarczy otworzyć książkę w zatłoczonym autobusie, pozwolić komuś przeczytać słowa, których może nigdy nie usłyszał a za którymi zawsze tęsknił. Nasze małe apostolstwo. Wyjąć różaniec w tymże autobusie, nie żeby się ludziom pokazać, ale żeby się modlić za tych co zmierzają do pracy czy szkoły. Kupować dobrą prasę i „podrzucać” w miejscu pracy. Zawsze ktoś sięgnie. Bóg przemawia nie tylko w homiliach. Najpiękniejsze kazania mówicie Wy świeccy gdy potraficie z miłością rozmawiać, odpierać argumenty. Kiedy matka przed puszczeniem dziecka do szkoły czyni mu znak krzyża na czole. Kiedy w restauracji, w ciszy, na stojąco, przed posiłkiem czynicie znak krzyża. To najpiękniejsze kazanie do świata.

  3. Moniko !, Twoje świadectwo jakie składasz swoim życiem, tym co robisz i jaką postawę przyjmujesz wobec swojego cierpienia to jedno z najpiękniejszych kazań jakie słyszałam. Wystarczy poczytać Twój blog, a już nic nie jest takie jak przedtem. Wiem że nie jest to chrześcijańskie uczucie ale zazdroszczę Ci Twojej wiary. Pozdrawiam Cię serdecznie :) Mam nadzieję że Wielebny nie obrazi się za te prywatne „wycieczki” :)

  4. Ups, ale się zrobił galimatias :) Tylko xTom może to odkręcić. Moniko, proszę Cię przeczytaj jeszcze raz moje komentarze :)

  5. Dobrze. Ad rem. Proszę Księdza, tyle się mówi o 
    ”walce” dobra ze złem. „Zło dobrem zwyciężaj”. Tymczasem kiedyś słyszałam, Jezus nie walczył ze złem ale czynił dobro. Ksiądz także o tym pisze.
    Jezus też mówi,żeby nie stawiać oporu złemu.
    Jak to pogodzić? Czy czynienie dobra nie jest walką ze złem? A może słowo „walka” jest tu nieodpowiednie?

  6. Jak „walczył” ? Nazywał grzech po imieniu. Ale nie potępiał ludzi. Nie oskarżał. Przeciwnie. Upominał, wybaczał. Jeśli tylko widział choć troszkę skruchy. Powoływał grzeszników. Siadał z nimi przy stole. Nauczał. Uzdrawiał. A na końcu umarł za nas wszystkich na krzyżu. Tak „walczył”. Miłością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>