Zapisz jako PDF Wydrukuj

in aeter­num cantabo…

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Gdy Jezus prze­by­wał w jakimś miej­scu na modli­twie i skoń­czył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swo­ich uczniów“.

A On rzekł do nich: „Kiedy się modli­cie, mówcie:
«Ojcze, święć się imię Twoje,
przyjdź kró­le­stwo Twoje.
Chleba naszego powsze­dniego daj nam dzisiaj
i prze­bacz nam nasze grzechy,
bo i my prze­ba­czamy każ­demu, kto nam zawini;
i nie dopuść, byśmy ule­gli pokusie»“.
Panie naucz nas modlić się. Mistrz nie odmó­wił prośbie.
Ojcze nasz. Nasz Tato. W sło­wie Ojciec zako­rze­nia się Kościół. Ojcze przed­wieczny. Tato od zawsze kochający.
Który jesteś w nie­bie. Któ­rego zie­mia pojąć nie może, który sta­łeś się więź­niem taber­na­ku­lum. Który jesteś oto­czony świę­tymi i jed­no­cze­śnie samotny cze­ka­jąc na nas. Ofia­ruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo naj­mil­szego Syna Two­jego Jezusa Chry­stusa. Oddaję Ci Syna. On przy­szedł do mnie a ja Go ukrzy­żo­wa­łem. I wciąż powta­rzam Gol­gotę. Przyj­mij Jego Ciało i Krew; one świad­czą o grze­chu. Przyj­mij Jego Duszę i Bóstwo; one mówią o miło­sier­dziu. I jak dusza waż­niej­sza jest od znisz­czal­nego ciała, tak miło­sier­dzie prze­kra­cza grzech. Jeśli grzech wydaje się zbyt wielki, to jak wiel­kie musi być miło­sier­dzie… Jeśli wszyst­kie zdrady, mor­der­stwa, wojny i abor­cję mogą uto­nąć w miłosierdziu.
Święć się imię Twoje. Bo na imię Jezus zgina się każde kolano, bo nie ma w żadnym innym zba­wie­nia. Wypi­sać Twoje imię swoim życiem. Być piątą Ewan­ge­lią, którą inni czy­ta­jąc poznają Twoje imię. Na prze­bła­ga­nie za grze­chy nasze i całego świata. Bła­gamy bowiem o miło­sier­dzie wzy­wa­jąc imie­nia Jezus. Bła­gamy za grze­chy nasze, bośmy czę­sto nie­godni Two­jego imie­nia. I za grze­chy całego świata, bo świat nie zna imie­nia Boga. Nie roz­po­znaje Go, nie wypo­wiada, odrzuca i bluźni.
Przyjdź kró­le­stwo Twoje. Nie spóź­niaj się Panie. Przyjdź. Nasze cze­ka­nie jest adwen­towe. Marana tha. Przyjdź jako król miło­sier­dzia. Przyjdź byśmy nie umie­rali z braku Miło­ści. Zamiesz­kaj w naszych rodzi­nach, w pra­wach naszego pań­stwa. Dla Jego bole­snej męki. Ecce homo. Oto Król. Król, który ma chwałę w kolo­rze krwi. Wśród cier­pią­cych Jego kró­le­stwo, co jak cier­niowa korona zaci­ska się na cho­rym ciele, kiedy ból jak cierń prze­nika do głębi.
Bądź wola Twoja jako w nie­bie tak i na ziemi. Bądź wola Twoja. Niech zabrzmi Fiat. Zbyt rzadko pytamy Cie­bie. Jak­byś już nie miał prawa do naszego życia. A prze­cież w Two­ich rękach jeste­śmy. Każdy oddech przy­po­mina tchnie­nie Ducha, bośmy na obraz i podo­bień­stwo Trój­je­dy­nej Miło­ści. Niech się sta­nie. I Bóg stwo­rzył niebo oraz zie­mię i czło­wieka, który może odpo­wia­dać „nie“. Miej miło­sier­dzie dla nas i świata całego. Miło­sier­dzi leczy rany zadane przez nie­po­słu­szeń­stwo czło­wieka. Miło­sier­dzie roz­lewa się tam, gdzie sły­chać non serviam. Im więk­szy grzesz­nik, tym ma więk­sze prawo do miło­sier­dzia. Chleba naszego powsze­dniego daj nam dzi­siaj. My uwi­kłani w mate­rię potrze­bu­jemy chleba, by nasy­cić swój głód. Potrze­bu­jemy chleba, by go łamać i roz­dać naszym bra­ciom. Znasz Panie głód. Ten fizyczny i ten sil­niej­szy. Głód kiedy modli­łeś się wypo­wia­da­jąc „Pra­gnę“. I Bóg wypo­wie­dział głód. który nosił od stwo­rze­nia. Dla Jego bole­snej męki, miej miło­sier­dzie nad tymi, któ­rzy już nie wie­rzą w swój głód.
I odpuść nam nasze winy, jako i my odpusz­czamy naszym wino­waj­com. Jako i my odpusz­czamy. Klucz do miary miło­sier­dzia jest w naszym prze­ba­cze­niu. Bądź­cie miło­sierni. Jaką miarą mie­rzy­cie i wam odmie­rzą. Dla Jego bole­snej męki miej miło­sier­dzie nad tymi, któ­rzy nie potra­fią przebaczyć.
I nie dopuść, aby­śmy ule­gli poku­sie. Sła­bość przy­zywa miło­sier­dzia. Nie znaj­dzie ludz­kość uko­je­nia, dopóki nie zwróci się do miło­sier­dzia. Zło pyta o miarę. Dla Jego bole­snej męki, miej miło­sier­dzie nad tymi, któ­rzy wal­czą z pokusą szu­kają schro­nie­nia w otwar­tym boku Zbawiciela.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

6 Responses to “in aeter­num cantabo…”

  1. monika Says:

    Ja zaś zaufa­łem Twemu miło­sier­dziu; niech się cie­szy me serce z Two­jej pomocy, chcę śpie­wać Panu, który obda­rzył mnie dobrem.„
    Ps 13,6

  2. Beata G Says:

    Codzien­nie rano
    Panie pro­szę niech Twoja wola będzie moją,każda praca
    ku Two­jej chwale a każde cierpienie,trud przy­krość niech będą uzu­peł­nie­niem cier­pień Two­jego umi­ło­wa­nego Syna w 
    inten­cji zba­wie­nia całego świata.

  3. Patryk Says:

    Krzyż poka­zuje nam,że wymiar duchowy i cie­le­sny
    czło­wieka powi­nien wza­jem­nie się uzupełniać.Przed
    oczami mam obraz pew­nej kobiety.Poruszyło mnie ‚że w Kościele cało­wała nogi naszego Pana.
    Było to prze­ni­ka­nie się świata zmy­sło­wego z tajem­nicą
    Boga.

  4. monika Says:

    Tak… I taka postawa “ bądź wola Twoja“.

  5. Nika Says:

    Wczo­raj uczest­ni­czy­łam we mszy św. w kościele św. Fau­styny w Łodzi. W pro­ce­sji do kate­dry szłam tuż za bisku­pami idą­cymi za reli­kwiami świę­tej. Pomy­śla­łam sobie,że Bóg małego czło­wieka wynie­sie tak wysoko. Od nas tylko zależy czy zechcemy współ­pra­co­wać z łaską Bożą.
    Przed mszą w księ­garni obok kate­dry kupi­łam ksią­żeczkę z serii Medju­go­rie Sio­stry Emma­nuel „Wyzwo­le­nie i uzdro­wie­nie przez post“. Tę ksią­żeczkę to jakby Matka Boża wło­żyła mi w rękę. Ja nie po nią przy­szłam. Jak wiele dobra można upro­sić u miło­sier­nego Boga modląc się i poszcząc o chle­bie i wodzie w środy i piątki. Cudow­nie jest tam to wszystko opisane.

  6. Nika Says:

    Tak Patryku wła­śnie wczo­raj uca­ło­wa­łam nogi Pana Jezusa w łódzkiej kate­drze. On jest tak cier­piący i tak mi bli­ski. Tylko gwoź­dzia ktoś wyjął Mu z nóg. Może żeby tak Go nie bolało? Na dru­gim krzyżu Pan Jezus miał gwóźdź…

Leave a Reply