Zapisz jako PDF Wydrukuj

Zgniłe jajo akukumenizmu

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Już myśla­łem, że zakoń­czę ten dzień w spo­koju ducha. Wsze­dłem jed­nak na stronę KAI, gdzie jak zazwy­czaj spraw­dza­łem co sły­chać w Kościele. Natra­fi­łem na wyniki kolej­nej sesji ple­nar­nej Epi­sko­patu Pol­ski. Wszystko pięk­nie, nawet powo­łano ciało do spraw ewan­ge­li­za­cji (tro­chę późno, ale zawsze). Kon­fe­ren­cja spło­dziła także doku­ment, który doty­czy mał­żeństw mie­sza­nych tzn. takich, w któ­rych jedna ze stron jest kato­licka a druga należy do innej wspól­noty chrze­ści­jań­skiej. Jak brzmi osta­teczna wer­sja tego doku­mentu nie wiem, nato­miast to co zamiesz­czone zostało na por­talu KAI budzi moje zdu­mie­nie i nie­po­kój. Pomi­jam oczy­wi­ście fakt, że redak­to­rzy KAI nie koniecz­nie znają się na nauce Kościoła Kato­lic­kiego i per­ma­nent­nie uży­wają nazwy „Kościół“ do wszel­kiego rodzaju wspól­not powsta­łych w wyniku here­zji Mar­cina Lutra. Dro­gim redak­to­rom pole­cam lek­turę dekla­ra­cji „Domi­nus Iesus“. Pomi­jam także fakt, że biskupi nie wypo­wie­dzieli się ani sło­wem na temat kon­se­kwen­cji gło­so­wa­nia prze­ciw życiu. Rozu­miem, że jed­no­znacz­ność znów prze­grała z dyplo­ma­cją. Wra­cam jed­nak do mał­żeństw mie­sza­nych. Z infor­ma­cji zawar­tych w tym arty­kule (link pod postem) wynika nie­bez­pieczna zmiana optyki. Do tej pory było tak, że w przy­padku takich mał­żeństw strona nie będąca kato­li­kiem musiała się zobo­wią­zać na piśmie, że nie będzie sta­wiać prze­szkód kato­lic­kiemu wycho­wa­niu dzieci. Jak to wyglą­dało w prak­tyce to inna sprawa, ale zało­że­nie było słuszne. Skoro bowiem uzna­jemy zba­wie­nie duszy za prio­ry­tet, to mamy obo­wią­zek gło­sze­nia Prawdy. Według pro­jektu epi­sko­patu, cytuję:

Dekla­ra­cja stwier­dza, że mał­żon­ko­wie pozo­stają człon­kami wła­snych Kościo­łów, ale muszą wspól­nie zde­cy­do­wać w któ­rej tra­dy­cji kościel­nej wycho­wają dzieci.“

“ (…) dla­tego mał­żon­ko­wie będą poszu­ki­wać zgody w tej spra­wie dla dobra wspól­noty mał­żeń­skiej i życia ducho­wego dzieci. Taka forma przy­rze­czeń może być zasto­so­wana przez wszyst­kie Kościoły. Ozna­cza to, że w prak­tyce osta­teczna decy­zja co do tra­dy­cji kościel­nej w jakiej zostaną wycho­wane dzieci, należy do małżonków.“

Wytraw­nym teo­lo­giem nie jestem, ale skoro Prawda jest jedna (np. co do ilo­ści sakra­men­tów) to chyba nie jest bez zna­cze­nia czy dzieci wycho­wy­wane w mał­żeń­stwie katolicko-​protestanckim będą korzy­stać z tychże sakra­men­tów czy nie. No chyba, że Prawdą się nie przej­mu­jemy bo Bóg sobie pora­dzi i waż­niej­szy jest święty spo­kój i eku­me­nizm, pole­ga­jący na nie mówie­niu o Matce Bożej bo to urazi pro­te­stan­tów więc wykre­ślamy z modli­tew­nika „Zdro­waś Maryjo“. Idąc dalej, skoro mał­żeń­stwo mie­szane ma samo uznać jak wycho­wy­wać swoje dziecko to może zapro­po­nujmy im rzut monetą albo wer­sję ugo­dową. Tzn. uznajmy że nie ma sied­miu sakra­men­tów, ale śred­nio są trzy i pół. W jedną nie­dzielę tata zabiera synka do zboru, w drugą mama do kościoła. I będzie wilk syty i Kan­sas city. Idźmy dalej. Nie ma tego w tym pro­jek­cie, skoro jed­nak mał­żeń­stwa mie­szane mogą same decy­do­wać, to należy się doma­gać podob­nego roz­wią­za­nia w przy­padku róż­nicy reli­gii. Jeśli kato­liczka wyj­dzie za mąż za muzuł­ma­nina… Aż strach pomy­śleć jak mają decy­do­wać czy Chry­stus był Bogiem czy nie­ko­niecz­nie. Na szczę­ście tego biskupi jesz­cze nie pro­po­nują. Roz­my­wają prawdę na węż­szym grun­cie. Tro­chę pach­nie to piątą kolumną. Wpro­wa­dza­niem idei tole­ran­cji do dogma­tyki i roz­wią­zań dusz­pa­ster­skich. Zachód gene­ral­nie się na tym „prze­je­chał“. Puste kościoły i brak powo­łań wśród postę­po­wego Kościoła i pełne semi­na­ria i kościoły u tra­dy­cjo­na­li­stów. Wiem, nieco upra­szam, ale fakty trudno inter­pre­to­wać ina­czej. I na koniec myśl nieco prze­wrotna. I zanim mnie ktoś oskarży o dzie­le­nie, o anty­kle­ry­ka­lizm pro­szę nad tym pomy­śleć. Może Bóg dopusz­cza na nas doświad­cze­nia zwią­zane z pomy­słami pana Pali­kota z jakie­goś powodu. Daleki jestem od nazy­wa­nia tego czło­wieka biczem Bożym. Nie­mniej Bóg jest Panem histo­rii. Akcep­tu­jąc ludz­kie wybory, Bóg daje szansę wypro­wa­dze­nia z tego dobra. Daje szansę prze­bu­dze­nia. Kiedy nas ata­kują zwie­ramy sze­regi, kon­cen­tru­jemy się, uści­ślamy szyki i wypro­wa­dzamy kontr­atak, a nie roz­luź­niamy co się da w nadziei, że będziemy bar­dziej zro­zu­miali dla świata.

Mogę się mylić, w Jego ręku nasze losy, ale dla spo­koju sumie­nia musia­łem to napi­sać. Jeśli ten tekst wywoła jakieś zło w postaci ocen czy zwąt­pie­nia, to prze­pra­szam Boga i Was, któ­rzy to czy­ta­cie i biorę odpo­wie­dzial­ność na sie­bie. Nie było to moim celem i nigdy nie chciał­bym jakie­goś roz­bi­cia w Kościele, który kocham mimo sła­bo­ści ludzi Kościoła. Chciał­bym, żeby­ście, żeby­śmy byli wierni Kościo­łowi mimo wszystko. Droga świę­tego Fran­ciszka, nigdy Mar­cina Lutra…

PRO­JEKT REGULACJI

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

6 Responses to “Zgniłe jajo akukumenizmu”

  1. Nika Says:

    św. Jan Vian­neya powie­dział:
    „Sza­tan pozo­sta­wia w spo­koju ozię­błych chrze­ści­jan, nie zaj­muje się nimi, ale prze­ciw tym, któ­rzy dobrze postę­pują, kie­ruje tysiące znie­wag i oszczerstw.Ileż zasług można zdo­być opie­ra­jąc się jego zakusom!“

    Powie­dział też:
    „Walczmy wiel­ko­dusz­nie. Jeśli sza­tan zoba­czy, że nie może nic nam uczy­nić, zostawi nas w spokoju.“

    Pozwólmy pro­wa­dzić się Jezusowi.

  2. monika Says:

    Dziś na kaza­niu ks. proboszcz opo­wia­dał o Cyru­sie.
    Poga­nin, nie znał Boga. Wziął Izra­eli­tów do nie­woli babi­loń­skiej. Jed­nak Bóg nazwał go „swym poma­zań­cem“.
    Bóg wie co robi. Także i dzi­siaj. Choćc może my tego nie rozu­miemy. Nie zga­dzamy się z Nim, myślimy, że to jest złe dla nas. Wal­czymy.
    Tym­cza­sem ze zła może wynik­nąć wiel­kie dobro.

    To słowa mojego proboszcza.

  3. xTom Says:

    Cyrus nie wziął Izra­ela do niewoli

  4. monika Says:

    Tak mówił pro­boszcz… A kto wziął?

  5. monika Says:

    Ja kie­dyś czy­ta­łam, że Nabu­cho­do­no­zor. Ale teraz nie jestem pewna…

  6. AndrzejKrawczykOdstepca Says:

    Prawda nie jest jedna. Wynika to z mecha­niki kwantowej.W natu­rze nie ma aksjo­ma­tow, wszystko zalezy od punktu widze­nia. Na przy­klad masa­kra indian w Mek­syku jest z jed­nego punktu widze­nia nie­sie­niem dobrej nowiny a z dru­giej zbrod­nia. Jaka jest prawda? Nie ma uni­wer­sal­nego dobra i zla. Jest tylko dobro i zlo w kon­tek­scie. O iro­nio naj­traf­niej ujmuje to Kali z „W pustyni i w puszczy“.

Leave a Reply