Jezus powiedział do przywódcy faryzeuszów, który Go zaprosił: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych“.
Nie oczekuj wdzięczności, rewanżu. Kochaj bezinteresownie, bez oczekiwania na podziękowania, bez wypinania piersi. Kochaj tych, co nie mogą Ci nic dać, poza obecnością. Kochaj ich mądrze. Niech konkret czynu wskazuje Ci wyobraźnia miłosierdzia. Bóg, który widzi w ukryciu odda Tobie. Czyn nie zostanie Ci zapomniany.
Przy tej okazji pozwolę sobie przypomnieć kilka myśli dotyczących ludzkiego czynu. Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo niewystarczające wyjaśnienie problemu. Pozostawiam bowiem bez wyjaśnienia m.in. takie kwestie jak dobro a słuszność czynu, czyn świadomy a świadomość czynu oraz powinność czy przymus lub konieczność. Zdaję sobie sprawę, że pytania odnośnie powyższych kwestii będą w sposób naturalny rodzić się w umyśle czytelnika, jednak nie jest moim zamiarem temat wyczerpać a jedynie zarysować. Pogłębienie czytelnik znajdzie w zamieszczonej pod tekstem bibliografii.
A więc zaczynamy.
Należy przyjąć, że czyn to takie działanie, w którym człowiek jest świadomy i wolny. (Na boku pozostawiam kwestię zaniechania jako czynu) Z tej przyczyny tylko człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny (czym innym jest przecież sytuacja kiedy ja coś czynię, inną kiedy coś dzieje się we mnie a jeszcze inną kiedy coś dzieje się ze mną).
Kolejną kwestią jest decyzja. Decyzja jest związana ze strukturą czynu i niejako rozpięta między rozumem a wolą. Rozum poznaje dobro (pomysł by dobro osiągnąć, dobro bowiem zawsze pociąga), wola musi wtedy znaleźć upodobanie w tym dobru (wtedy staje się celem, „chcę“). Następnie rozum szuka środków do realizacji celu (tu czasem proces się urywa. przykład: kobieta widzi na wystawie piękną sukienkę, czyli rozum rozpoznał dobro, dobro bowiem, czyli ta sukienka jest tak piękna [a piękno przyciąga]. Wola znalazła upodobanie [chcę ją mieć]. Następnie rozum, czytaj mąż [niech mi Panie wybaczą stereotyp i ironię] stwierdza że nie mamy tyle pieniędzy i proces decyzji się urywa) Dobro bowiem może być nieosiągalne. Jeśli jednak nie zachodzi to ostatnie to wola przyzwala na środki (możemy wydać tyle na sukienkę), rozum wydaje zgodę na wybór środków (lub nie), wola akceptuje wybór i dopiero wtedy zostaje podjęta decyzja. To mobilizuje nas do działania. Ten banalny przypadek kupowania sukienki może nam pokazać jak skomplikowanym procesem (choć i tak uprościłem go maksymalnie na potrzeby tej katechezy) jest decyzja. Chciałem pokazać, że wolność musi być rozumna tzn. wola i rozum muszą w pewnym sensie dialogować inaczej wolność stanie się przyczyną zagłady człowieka (kobieta, która tylko kupuje sukienki ponieważ jej się podobają i wydaje całą swoją pensję a potem głoduje i pożycza pieniądze nie postępuje rozumnie). Z drugiej strony rozum potrzebuje woli, aby nie tylko poznać dobro, prawdę czy piękno ale też by uczynić je zasadami postępowania.
Trzecim i najtrudniejszym elementem jest norma moralności. Pisałem o dobru w sposób bardzo ogólny. Należy bowiem odróżnić dobro godziwe, użyteczne i przyjemne. Pojęcie normy jest także związane z antropologią, czyli z tym kim człowiek jest jako taki i jakie dobra najbardziej mu przynależą. Poza tym samo patrzenie na dobro jako takie mówi coś o człowieku. Nie wchodząc w pasjonujące, ale dość skomplikowane spory trzeba zauważyć, że oceniając postępowanie jako dobre lub złe odwołujemy się do zasad. Zasady te również z pewnych względów dopuszczają wyjątki, których zasady także trzeba określić. Mówimy „nie wolno się bić“, co jednak i w jakim zakresie przysługuje nam prawo do obrony koniecznej? Przykład normy pozytywnej „należy mówić prawdę“, ale przecież nie każdemu, nie całą itd. W tym miejscu nie możemy sobie pozwolić jedynie na nasze niejasne i często błędne czy sprzeczne uczucia. Dotykamy tu bardzo trudnego problemu możliwości etyki oraz odpowiedzi dostarczanych przez główne kierunki etyczne takie jak eudajmonizm, deontologizm, personalizm itd. Proszę wybaczyć, ale nawet nie dotknę tej problematyki, gdyż przekracza to ramy tej wstępnej i skromnej katechezy.
Wracając jednak do dzisiejszej Ewangelii warto przypomnieć, o pewnych warunkach, w których czyn ma wartość jeśli chodzi o kwestię zbawienia. Otóż, aby taki czyn zaistniał konieczne jest współistnienie kilku elementów. Czyn taki musi być spełniony w stanie łaski uświęcającej, musi być dobry ze względu na swoje okoliczności i cel oraz być dobrym w samym sobie. Należy także pamiętać o szczególnym rysie czynu, na który wskazuje dzisiejsza Ewangelia tzn. na pewnej bezinteresowności. Czyn, za który już otrzymaliśmy nagrodę nie podlega pod prawo czynu zasługującego ponieważ zgodnie ze słowami Zbawiciela „niech nie wie twoja lewa ręka co czyni prawa“ oraz „Gdy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak to czynią obłudnicy… aby ich ludzie chwalili… ci odebrali już swoją nagrodę“.
Jeśli zainteresowała Cię tematyka ludzkiego czynu zapraszam do lektury:
* A. Szostek, Pogadanki z etyki, Częstochowa 1998. To bardzo proste i przyjemne w odbiorze wprowadzenie w tematy etyki.
* K. Wojtyła, Elementarz etyczny, Wrocław 1986. Nazwisko autora jest najlepszą rekomendacją.
* K. Wojtyła, Osoba i czyn, Lublin 2000. Książka ponoć za pokutę czytana w czyśćcu.
* Jan Paweł II, Veritatis Splendor. Bardzo serdecznie polecam, ale nie każdemu. Już samo określenie przez papieża adresatów tej encykliki wskazuje na to, że większość treści jest trudno przyswajalna. Otóż generalnie papież adresował swoje encykliki do wszystkich. W tym przypadku encyklika ta skierowana jest do biskupów Kościoła Katolickiego. Niemniej sam początek, czyli analiza spotkania Chrystusa z bogatym młodzieńcem jest bardzo wciągająca. Temu rozdziałowi patronuje cytat: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić?“ Zauważcie, że w tym pytaniu ewangelicznym koncentrują się podstawowe problemy etyczne, które sobie wyżej zarysowaliśmy. Jest to bowiem pytanie a więc w sposób naturalny wypowiedź otwarta. Dalej jest to pytanie do Nauczyciela wyraz celowo napisany wielka literą, nastepnie dotyka ono problemu dobra i w końcu problemu ludzkiego czynu. Jeśli jeszcze dodamy fragment „(…) aby osiągnąć życie wieczne“, to kieruje ono nas poza doczesność. A więc pytajmy i my: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?“

Październik 31st, 2011 at 11:37
Mam watpliwosci dotyczace wartosci czynu:
„Czyn taki musi być spełniony w stanie łaski uświęcającej„
– laska uswiecajaca jest stanem psychiki, moze byc zludzeniem.
„musi być dobry ze względu na swoje okoliczności i cel„
–wzglednosc. Moze tu byc mowa nawet o zbrodni ktora jest dobrem ze wzgledu na okolicznosci i cel.
“ oraz być dobrym w samym sobie.„
–brak definicji dobra samego w sobie. Niezbedna bylaby tu definicja dobra a taka nie istnieje. Dobro i zlo sa pojeciami wzglednymi.
Październik 31st, 2011 at 12:12
otóż po kolei
ad1 dla osoby nie podzielającej katolickiej wiary to pojęcie będzie puste. Łaska bowiem nie jest stanem psychiki.
ad2 są czyny. które są złe same w sobie (pisze o tym papież w encyklice, którą poleciłem w bibliografii)
ad3 dobro i zło nie są pojęciami względnymi. Prawdopodobnie każdy zdrowo myślący wierzący czy nie, zgodzi się że obozy koncentracyjne były złem. To nie pojęcie względne. Co, do braku definicji napisałem, że nie wyjaśniam tu wszystkich pojęć ponieważ nie jest to encyklopedia etyki. Używam zatem pojęć, które mają swoje znaczenie. Jeśli ktoś chce głębszego wyjaśnienia, zamieściłem bibliografię.
Październik 31st, 2011 at 13:17
Mie uwazam stanu laski za pojecie puste. Chce tylko wiedziec jak czlowiek na ktorego splynela nabiera pewnosci, ze mu sie ona nie wydaje tylko jest prawdziwa. Torquemada np byl bardzo skromnym i ascetycznym czlowiekiem, byl pewien boskiej akceptacji dla swej misji. A czynil zlo. Czy nie bywa wiec ona czasem subiektywnym odczuciem? Albo czy w pewnych przypadkach nie moze byc zaburzeniem psychicznym? Czy w ogole mozna miec pewnosc? Czy nie moze byc swoistym przypadkiem „ciazy urojonej“, wynikiem „myslenia zyczeniowego“? Osobie wierzacej chyba niewymownie mocno zalezy aby w tym stanie sie znalezc? Kosciol cieszylby sie gdyby wszystkie cuda byly prawdziwe, a jednak z ogromna ostroznoscia je weryfikuje. Czy to nie jest przyklad do nasladowania, i to ze strony Watykanu?
Nie czytajac encyklik moge zadac podobne pytanie, czy potop byl zlem. Prawdopodobnie każdy zdrowo myślący wierzący czy nie, zgodzi się że potop był złem. I Jahwe tego zalowal. Czyli Jahwe wyznaje zasade „cel uswieca srodki“ A to oznacza…
…ze dobro i zlo nawet dla Jahwe so pojeciami wzglednymi. Ze wzgledu na okolicznosci i cel.
Październik 31st, 2011 at 13:25
Jestem ciekaw zdania ksiedza, czy mordowanie zwierzat w rzezniach jest dobre czy zle?
Październik 31st, 2011 at 14:46
Czy torturowanie ludzi w piekle jest dobre czy zle? A moze ani dobre ani zle? A moze i dobre i zle jednoczesnie?
Październik 31st, 2011 at 15:02
Czy obozy koncentracyjne gdzie zabijano Zydow byly zlem dla Kosciola w kontekscie jego odwiecznego antysemityzmu i konkordatu z Hitlerem? Skoro dla Kosciola antysemityzm byl dobrem to dlaczego obozy mialyby dla niego byc zlem? i nic nie zmienil nawet fakt, ze Jezus tez byl Zydem.
Październik 31st, 2011 at 19:24
Proszę Księdza a jak to jest z osobami chorymi, którzy nie mogą opanować odruchów swojego ciała (chodzi o mnie ale także o moich znajomych. Znam wielu takich ludzi). Którzy chcą coś zrobić, np. pomóc, żeby opiekującym się nimi było trochę lżej. A wychodzi odwrotnie.
Z tekstu Księdza wynika, że nie są odpowiedzialne za swoje czyny. Bo to się dzieje wbrew ich woli. Czy tak?
I jeszcze jedno pytanie ( prosze wybaczyć, że tak o sobie, ale chciałabym wiedzieć). Czy ofiarowanie cierpienia jest czynem?
A taka banalna dla zdrowych czynność, jak pisanie? Czy też może być czynem? Dobrym czynem? Chyba to zależy o czym się pisze, prawda?
Październik 31st, 2011 at 21:44
obawiam się, że przy tej ilości pytań dogłębna i satysfakcjonująca odpowiedź zajęła by mi kilka godzin. Spróbuję jednak odnieść się we właściwej kolejności co postawionych tez. Otóż
ad1 Pojęcie łaski nie jest weryfikowalne empirycznie, bo nie wszystko należy do sfery badania zmysłowego. Ciążę urojoną można zweryfikować medycznie. A Bóg i łaska to nie kiełbasa, tego się nie czuje.Co do zła itd. Bóg nie zsyła zła tylko je dopuszcza a to zasadnicza różnica.
ad2 co do zabijania zwierząt. Otóż sam wiele lat nie jadłem mięsa, teraz też jadam bardzo rzadko. To fakt nie podoba mi się zabijanie zwierząt jeśli łączy się z okrucieństwem. Z drugiej strony nie potępiam tych, którzy mięso jedzą. Człowiek jest wszystkożerny. Jeśli patrzeć na niego z biologicznego punktu widzenia.
ad3 Istota piekła polega na tym, że człowiek sam go wybiera i to jest największy paradoks. Bóg daje człowiekowi wolność. Jeśli ktoś wybiera nie-Boga, wybiera piekło. Teraz trzeba rozważyć na czym polega cierpienie w piekle. Otóż polega na tym, że nie ma tam Boga w tym sensie w jakim jest niebie. I to jest źródło cierpienia. Człowiek poznaje całą wieczność „ile“ stracił.
ad3 Odwieczny antysemityzm Kościoła. Hmmm było kilka barbarzyńskich incydentów, ale nigdy w nauczaniu. Za to co złe Kościół przeprosił. Z drugiej strony np w czasie II wojny światowej nikt tak nie pomagał Żydom jak Kościół…
Listopad 1st, 2011 at 08:14
Dziekuje za odpowiedz. Laski nie da sie zweryfikowac.
Rozumiem.
Co do sprawy zabijania zwierzat, torturowania ludzi w piekle i potopu odpowiedzial ksiadz wymijajaco, wydaje mi sie, ze odpowiedz czy to dobro czy zlo jest niemozliwa, dlatego ze zalezy od punktu widzenia. To dobre przyklady wzglednosci dobra i zla.
Myslalem, ze zrodlem cierpienia w kotle ze smola jest wysoka temperatura. Ja wyjac z bolu nie mialbym okazji kontemplowac tak subtelnych spraw jak zal za utraconym bogiem. Mysle, ze ludzie torturowani w piekle zamieniaja sie w oszalale z bolu zwierzeta i traca rozum juz po kilkunastu minutach smazenia sie zywcem. A przed nimi jeszcze setki lat. Niech ksiadz wlozy palec do ogniska na jedna minute i kontempluje boga.
W czasie 2 wojny sw. kosciol mimo ostroznej i dwuznacznej postawy papieza Piusa XII uratowal ogromna rzesze Zydow. To prawda. Jednak antysemityzm kosciola to fakt historyczny o nasileniu kolosalnym.
Prosze zajrzec na strone Wikipedii pod haslo „antysemityzm“, gdzie temat jest wyczerpujaca opisany w kontekscie rowniez kosciola zarowno w nauczaniu jak i w czynie. Kosciol ochronil czesc Zydow przed burza ale to kosciol zasial wiatr.
Jehowa bez piekla nie moglby wplywac na ludzi. Jehowa rzadzi za pomoca dobra i terroru. Samym dobrem nie pokierowalby ludzmi. Wszystko co szatan musi zrobic, zeby pokonac Jahwe to przestac pracowac.
Pozdrawiam serdecznie.
Listopad 1st, 2011 at 11:06
Odpowie mi Ksiądz? Bardzo proszę.
Listopad 1st, 2011 at 12:13
może być czynem i może być czynem dobrym
Listopad 1st, 2011 at 12:15
do Andrzeja
otóż widzę, że ma Pan bardzo fizyczną wizję kotłów, ognia itd. Więc nic dziwnego skąd taka wizja.
Listopad 1st, 2011 at 13:14
Wizja jest z koscielnych witrazy, obrazow sakralnych i Biblii. Przekaz plynie z kosciola. Ognie piekielne nagle staly sie przenosnia literacka! Co za ulga!
A jednak:
„Śmierć w „ogniu i jego trwająca w nieskończoność siła niszczenia — to obrazy piekła spotykane także w Ewangeliach. Piekło to nie jest już tzw. piekłem normalnym, czyli szeolem, ale piekłem, o którym można powiedzieć, że spadło z „nieba, „przyszło od Jahwe“ (Rdz 19, 24). Jeżeli jest ono podobne do „otchłani bez dna“ i do „ulewy ognia“ (Ps 140, 11) — obraz szeolu i wspomnienie Sodomy — to dlatego, że to piekło zapalił Jahwe „swoim tchnieniem“ (Iz 30, 33) i „żarem swojego „gniewu“ (30, 27)“.
Listopad 1st, 2011 at 14:54
tak… a serce ma kształt serduszka na walentynki i jeszcze wszyscy zakochani chodzą z gaśnicą bo mówią, że ich miłość płonie…
Listopad 1st, 2011 at 19:23
To raczej cierpienia czyśćcowe porównywane są do ognia. Ale to dobry ogień. Ten ogień to miłość Boga, to żar Boskiego Serca tęskniącego za człowiekiem. Ten płomień wypala resztki starego człowieka. Wypala zło.
A piekło? Piekło nie jest konkretnym miejscem i Bóg nie przygotowuje złoczyńcom tortur fizycznych. Piekło jest raczej stanem wiecznego oddzielenia od Boga utratą świadomości Boga i błogosławieństwa.
Listopad 1st, 2011 at 20:16
Ok, rozumiem te czesc Biblii opisujacej pieklo przenosimy wiec do kategorii „klamstwo“. Na ktora czesc Pisma Swietego teraz kolej?
Listopad 1st, 2011 at 20:52
proszę doczytać co to jest symbol, alegoria, jakie gatunki literackie występują w Biblii itd. Wtedy porozmawiamy.
Listopad 2nd, 2011 at 06:35
Piekla symbolicznego sie nie boje. Bog i Szatan juz mi nie straszni!
Odwracanie kota ogonem to cecha typowa dla koscielnej retoryki. Tam gdzie kosciolowi wygodnie interpretuje Biblie doslownie co do przecinka a tam gdzie z Biblia mu nie po drodze ucieka w alegorie i klamstwa ( np. dekalog w katechizmie nie jest prawdziwym dekalogiem z Ksiegi Wyjscia. Ilu katolikow, zwlaszcze mlodych wie ze kosciol grzebal przy dekalogu by skroic go do swych potrzeb? I ten ktory znaja nie jest prawdziwy?). Moze zmartwychwstanie Jezusa tez jest alegoria? W koncu nic nie odkupil. Nawet grzechu pierworodnego, tego obrzydliwego szantazu moralnego obarczajacego katolikow poczuciem winy juz na starcie zycia. Nigdy nie uda sie wyksztalconemu czlowiekowi ktorego nie indoktrynowano mitami chrzescijanstwa od kolyski wmowic, ze Biblia jest czymkolwiek wiecej niz zabytkiem literatury starozytnej afrykanskiej religii. Wiele fragmentow Biblii to plugastwo (Jahwe dopuszcza w nich np mordowanie innowiercow, zacheca biernie i czynnie do niemoralnych zachowan, klamie). Zeby w dzisiejszych czasach mozna bylo uzyc Biblii w nauczaniu, kosciol musialby zredagowac ja ponownie i wydac w trzech tomach:
1 Fakty, rzeczy ktore naprawde sie wydarzyly,
2 Dobre nauki i alegorie, ktorych nie traktujemy literalnie.
3 Czarna Biblia, wszystkie plugastwa tej ksiegi w ostatnim tomie z przypisami i objasnieniami oraz ostrzezeniam by nie stosowac tej czesci Pisma w zyciu cdziennym.
Poniewaz Biblia nie jest tworem jednorodnym lecz ulepkiem dlugo cenzurowanym, zmienianym i okrajanym przez Watykan totez i podzielc jej na te trzy tomy nie bedzie prosto ale to mozliwe.
I wtedy raz na zawsze skonczylyby sie semantyczne akrobacje w dialogu z kosciolem. Nie bez powodu bardzo dlugo papieze zabraniali czytania Biblii prostym ludziom, mozna bylo za to pojsc na stos. Obawiali sie swobodnego przeplywu mysli i informacji. Ta swoboda przeplywu idei i mozliwosci weryfkacji wiedzy m.in. z historii to rzecz ktora wlasnie reformuje kosciol. Kosciol stanie sie wreszcie ludzki albo zniknie. Dzieki internetowi, ktorego nie uda sie umiescic na indeksie ksiag zakazanych, haniebnemu papieskiemu wynalazkowi.
Listopad 2nd, 2011 at 08:05
znowu setki błędnych myśli w jednym wpisie, czyli klasyka.
Listopad 2nd, 2011 at 08:23
Znowu wymijajacy ogolnik bez konkretow. Prosze mi powiedziec, ktora mysl jest bledna? Jedna wystarczy.
Listopad 2nd, 2011 at 08:43
tylko jedna wystarczy? Poza bzdurami w stylu Kościół interpretuje Biblię jak mu wygodnie?
Otóż ostatnie zdanie np. Kościół albo stanie się ludzki albo zniknie. Otóż od 2011 lat słychać tę samą śpiewkę. Kościół albo się zmieni w tym czy tamtym albo zniknie. Otóż wszyscy, którzy na siłę chcieli Kościół zreformować albo go zniszczyć zostawiali po sobie stosy trupów. Rewolucja Francuska, która umieściła w katedrze rozum zamiast ołtarza, a przy okazji używając gilotyny zamknęła usta większej ilości osób niż w przeciągu lat istnienia znienawidzonej inkwizycji. I tu skończę temat, cytując coś czego Pan nie zrozumie i nawet tego od Pana nie wymagam. Otóż Kościół przetrwa, w tej czy innej formie, bo na Skale jest zbudowany a bramy piekielne Go nie przemogą.
Listopad 2nd, 2011 at 09:06
Czyz nie zauwazyl ksiadz jak przez setki lat historii nowozytnej rozsadek wyrywa kosciolowi pazury? kosciol nie moze juz zabijac ludzi, cenzurowac ksiazek i akceptowac kandydatur przywodcow panstw. Stal sie bardziej ludzki bo juz by zniknal. Ale standardy sie podnosza, kosciol musi stawac sie coraz bardziej humanistyczny i racjonalistyczny, czego dowodem jest po pierwsze ze za moje slowa nie odwiedzi mnie inkwizycja a po drugie ksiadz pisze na komputerze, pod ktorego konstrukcje podwaliny zlozyli ludzie nauki tacy jak Giordano Bruno spalony przez kosciol na stosie. Kosciol przetrwa-byc moze-ale w tej formie nie. W innej tak jesli sie zmieni.
Rewolucja francuska przerodzila sie w rzez w wyniku narastajacej przez wiele lat przemocy i ucisku ze strony wladzy ktora poszla do lozka z kosciolem. Dlatego tak wazne jest oddzielenie tronu od oltarza.
Wiec jedynym argumentem ksiedza jest, ze „Kościół przetrwa, w tej czy innej formie, bo na Skale jest zbudowany a bramy piekielne Go nie przemogą?“
Listopad 2nd, 2011 at 09:16
Acha, jescze jedno: bramy piekielne nikogo nie przemoga.bo Jak to juz ustalilismy to tylko symbol i alegoria. A skaly nie sa wieczne.
Listopad 2nd, 2011 at 09:25
podwaliny pod komputer dał Arystoteles z jego koncepcją prawdy i fałszu jako systemu zero-jedynkowego. Po drugie Kościół zawsze akceptował rozum, proszę sobie przeczytać chociażby ewangelią po grecku, użyte tam niektóre terminy np Logos to pojęcia filozoficzne. Co do rewolucji francuskiej i fałszywego argumentu, że Kościół przyłożył do tego rękę to proszę tę bajkę opowiedzieć ofiarom powstania w Wandei… Co do symbolu i alegorii to naprawdę zachęcam do przeczytania czym one są ponieważ widać, że nie ma Pan na ten temat zielonego pojęcia. O, przepraszam pojęcie nie może być zielone, więc pewnie nie istnieje…
Listopad 2nd, 2011 at 10:06
1. Pod konstrukcje komputera podwaliny zlozyli ludzie nauki TACY jak Giordano Bruno, nie on sam jedynie.
2. Kosciol przedklada wiare nad rozum. Od momentu kiedy Jehowa zabronil prarodzicom zerwac owoc z drzewa wiadomosci i uniemozliwil prace nad wieza Babel, gdyz jak powiedzial „ludzie dzialajac wspolnie moga osiagnac wszystko“ az do dzis zawsze to wiara jest na pierwszym miejscu w nauce kosciola. Rozum jest akceptowany tylko jezeli umozliwia kosciolowi zdobywanie wladzy i zarabianie pieniedzy
3. Ewangelia rowniez po grecku jest jedynie tlumaczeniem przekazu biblijnego, ktory w swym oryginalnym brzmieniu preferuje wiare kosztem wiedzy.
4. Francja przed rewolucja byla monarchia absolutna o systemie feudalnym, gdzie dwa stany (najwyzszy-duchowienstwo 120 tys czlonkow, drugi szlachta 180 tys czlonkow mialy calkowita wladze nad zyciem i smiercia chlopow i mieszczan stanowiacych 99% ludnosci kraju liczacego 26 milionow ludzi. Ucisk kosciola byl glownym powodem rewolucji.
5. Powstanie w Wandei bylo proba przywrocenia monarchii we Francji . Na szczescie nie udalo sie przywrocic starego porzadku rzadow kosciola i szlachty.
6. Za wiki:
Symbol – odpowiednik pojęcia postrzegany zmysłowo.
Alegoria-przedstawienie pojęć, idei, wydarzeń, przy pomocy obrazu artystycznego o charakterze przenośnym lub symbolicznym.
Pojecie-abstrakcyjny., myślowy odpowiednik przedmiotu. Mozna mu przypisac dowolny kolor.
7. Pojecie jednoczesnie istnieje i nie istnieje jak wynika z mechaniki kwantowej, zasady nieoznaczonosci i niemozliwosci ostatecznego zdefiniowania prawdy i falszu (dobra i zla etc.).
8. A posteriori udowodnilem wiedze na tematy ktore poruszam.
Listopad 2nd, 2011 at 10:31
udowodnił Pan tylko ignorancję a priori
ad1. nie wykluczyłem innych
ad2. proszę przeczytać encyklikę Jana Pawła II, Fides er Rtio i dopiero się wypowiadać o nauce Kościoła
ad3. tak, Ewangelia została napisana w jakimś języku, to rzeczywiście jej największy błąd, ponieważ oryginalne brzmienie zna tylko Pan (proszę wybaczyć sarkazm, ale poziom błędu jest tu porażający. Myśl wyrażana jest w piśmie, a pismo używa form, które trzeba rozumieć. A wydaje się, że tylko Pan zna prawdziwy przekaz Biblii. Gratuluje, że rozgryzł Pan to teraz. Przecież tylu mędrców, którzy się pochylali na Biblią się myliło…
ad4.Piękna manipulacja faktami. Brakuje tylko stwierdzenia, że Słowacki wielkim poetą był
ad5. no proszę mamy zaprzeczenie poprzedniego punktu. Ludzie zrobili powstanie żeby przywrócić system gdzie byli gnębieni przez perfidny Kościół. Tak, to się trzyma całości…
ad6.Pięknie, teraz trzeba nie tylko wkleić, ale i zrozumieć, że człowiek posługuje się językiem i zmienia środki stylistyczne wyrażając przy ich pomocy treść. Mamy istotę i przypadłości i trzeba rozróżnić co jest co.
ad7. Skoro nie można zdefiniować zła, to kiedy zostanie pan okradziony proszę nie zgłaszać się na policję ponieważ nie będą mogli zdefiniować czy to było zło czy dobro
ad8. A posteriori można te wywody ciągnąć w nieskończoność
Listopad 2nd, 2011 at 11:33
Ktore zdanie jest dowodem mojej ignorancji?
1. I ja nie wykluczylem innych,
2. Ja podaje argumenty, nie odsylam pana do rozwleklych tekstow pisanych hermetycznym jezykiem bo wiem, ze nie sprawdza pan nawet takich prostych terminow jak bramka logiczna tylko wymaga opisania. Ja prosze o podobna uprzejmosc.
3. Biblia byla pisana przez wielu autorow i jest zbiorem elementow, ktory zostal okrojony przez papieska cenzure. Wiele tekstow zostalo z Biblii usunietych.Po tysiacach lat manipulacji NIKT nie zna oryginalow tekstow zebranych, pocietych i przerobionych przez kosciol i znanych dzis jako Pismo Swiete.
Poziom jakiego bledu jest porazajacy (konkretnie).
Mysl istotnie wyrazana jest w pismie i uzywa form ktore nalezy rozumiec ale czy zostana zrozumiane przez adresata zalezy od umiejetnosci logicznego myslenia nadawcy przekazu.
Nie znam prawdziwego przekazu Biblii, nie rozgryzlem go podobnie jak setek podan i legend poprzednich, juz martwych religii.
4. Prosze podac jeden zmanipulowany fakt.
Nie rozumiem zwiazku z polska literatura.
5. To nie ludzie tylko regentka księżna de Berry, chcaca przywrocic monarchie i posadzic na tronie Henryka de Bordeaux byla inicjatorka powstania.
6. Rozumiem od lat mlodosci a wklejam dla ksiedza.
Duzo czytam i wiem, ze czlowiek posluguje sie jezykiem i zmienia srodki stylistyczne wyrazajac tresc.
Prosze uscislic o jaka istote i jakie przypadlosci ksiedzu chodzi?
7. Dla mnie to bedzie zlo. Dla zlodzieja dobro. Dla policjanta i dobro (bo ma dzieki temu prace) i zlo (bo takie sa aksjomaty sluzby policyjnej). Poniewaz pojecia dobra i zla sa wzgledne. I zadzwonie na policje bo im place, zeby mnie bronili.
8. Rozmawiac przestaja tylko martwi. Dzieki temu w przeszlosci to kosciol mial ostatnie slowo w wielu dyskusjach.
Listopad 2nd, 2011 at 14:50
a ja będę odsyłał Pana do innych tekstów ponieważ ten blog nie jest miejscem, w którym uprawia się apologetykę w dziesiątkach komentarzy, których już nikt nie czyta. Proszę mnie nie zrozumieć źle, ale ilość wątków i pod wątków i pod pod wątków oraz odpowiedzi i dopowiedzenia do piętnastego pod wątku stają się męczące. Jeśli chce Pan dyskusji na któryś z nic to zapraszam tu:
http://katolik.us/
a co do bramki logicznej to proszę mi wierzyć, że wiem czym jest ponieważ skończyłem elektronikę