
Módlmy się za tych co upadli, aby się podnieśli. Módlmy się za tych co stoją, aby nie upadli w momencie próby. Módlmy się za tych, o których wiemy, że upadają: niech uświadomią sobie wielkość swego błędu i pojmą, że nie jest krótką i powierzchowną poprawa, której błąd ten wymaga. Módlmy się, aby uzyskane przebaczenie przyniosło owoc i aby pokuta po nim nastąpiła; niech zrozumieją, iż winni są i niech dadzą dowód cierpliwości w wyczekiwaniu; niech nie osłabią Kościoła jeszcze nie dość okrzepniętego, niech boją się wywołać wewnętrzne prześladowanie i dopełnić miarki swych przewin, gdyby okazali się niezdolni do zachowania spokoju.
Powściągliwość tym zwłaszcza przystoi, których wykroczenia źródło swe mają w namiętnościach niezgodnych z cnotą umiarkowania. Niech pukają do bramy, lecz niech jej nie wyłamują; niech zbliżają się do progu kościoła, ale niech progu tego nie przekraczają; przy bramie niebios niech wartę trzymają, lecz uzbrojeni w pokorę, dając tym samym świadectwo, iż byli ongiś odstępcami. Niech wezmą znowu w ręce trąbę modlitwy, lecz niech nie wygrywają na niej popisowej arii. Niech uzbroją się w pokorę i w puklerz wiary, który obawa przed śmiercią kazała im porzucić; niechże wezmą go powtórnie w rękę, uzbrojeni teraz przeciwko złemu duchowi, a już nie przeciwko Kościołowi, który trapi się z powodu ich upadku. Wyciągną oni wielką korzyść z pokornej modlitwy, z prośby pełnej szacunku, z cierpliwości uczynnej. Niech poślą w poselstwie swe łzy, niech szloch wydobyty z serca stanie się ich orędownikiem, niech doświadczą skruchy za popełnione przewinienia i niech ogarnie ich wstyd, iż żalu takiego doświadczają. (św. Cyprian, III wiek)
Listopad 4th, 2011 at 12:05
Nie rozumiem słów „niech ogarnie ich wstyd, iż żalu takiego doświadczają.“ dlaczego wstyd ? Przecież uczucie żalu jest pożądane przy sakramencie pokuty.
Listopad 4th, 2011 at 18:11
też mnie to zastanawiało
Listopad 9th, 2011 at 13:24
MOJA MODLITWA.
Dlaczego Boże dajesz mi
cierpiń aż tyle ?
Pozwól wymazać z myśli wątpliwość
chociaż na chwilę.
Wiara to łaska, nie mam tej łaski,
nie dostąpiłam zaszczytu.
A może nocne niewiary blaski
znikną do świtu ?
Daj mi o Panie,daj myśli lepsze,
daj mi nadzieję.
Tymi myślami wiarę mą wesprzę
niech się nie chwieje.
Niech się nie chwieje i nie popada
wciąż w wątpliwości.
Wiara niepewna,która wymaga
Twej cierpliwości.
Daj mi o Panie, daj mi uwierzyć
tak aż do końca,
bo moje życie,życie bez wiary
jest jak bez słońca.
Jest jak bez słońca,jest jak bez wody,
jak bez powietrza.
Dlatego wiara w mym życiu będzie
zawsze konieczna.
/anna/
Listopad 10th, 2011 at 06:30
Przyznam się Anno że Cię nie rozumiem. Trzy dni temu zarzuciłaś Monice schizofreniczne uzależnienie od modlitwy a teraz takie słowa o konieczności wiary ???
Listopad 10th, 2011 at 12:39
ja też nie rozumiem
Listopad 10th, 2011 at 17:37
Do Eli i Agi.Należy rozróżnić potrzebę wiary i modlitwy.
Moja wiara nieuzależnia jest potrzebna jak powietrze i
woda ale nieuzależnia.Jestem osobą wierzącą ale nie modlę
się bez potrzeby.Nie zawracam głowy Panu Bogu niepotrzebną modlitwą.Pan Bóg nie wymaga od nas nieustannego uwielbienia i modlitwy.To byłaby paranoja.Sami stworzyliśmy sobie potrzebę nieustannego modlenia i to już jest uzależnienie.Niektórym wydaje się,
że bez modlitwy nie ma wiary-jest jak najbardziej.
Bezmyślne klepanie modlitwy,albo robienie tego na pokaz,
nie jest dowodem wiary ale głupoty.
Listopad 10th, 2011 at 22:06
Anno
Tak wspaniały święty jak o. Pio codziennie odmawiał po 30.. 40 pełnych Różańców dziennie, czyli modlił się cały czas i to do Matki Bożej. Nazwany jest „ikoną Maryi“. Tak wiele Różańców odmawiał, bo jednocześnie mógł wykonywać trzy czynności jednocześnie. Np.spowiadał , modlił się i wędrował po świecie ( bilokacja). Napoleon podobno umiał jednocześnie cztery czynności wykonywać. Nieustanna modlitwa jest jedną z najpiękniejszą łask jakie możemy otrzymać od Boga. To nie głupota, to mądrość być cały czas w relacji ze swym Stwórcą. Nasza modlitwa dobrze, że jest przez innych widziana. Może pobudzać innych do wysiłku, pod warunkiem, że taka modlitwa jest spotkaniem z Bogiem, a nie chęcią przypodobania się ludziom.
Listopad 11th, 2011 at 18:09
Bardzo dziękuję Niko za wyjaśnienie Annie czym powinna być modlitwa dla wierzącego.O potrzebie i wartości modlitwy często mówi Biblia. Szczególnie intrygujące jest jednak polecenie Jezusa: „Zawsze należy się modlić i nie ustawać“ (Łk 18,1). Podobną wymowę ma wezwanie św. Pawła: „Nieustannie się módlcie“ (1 Tes 5,17).
Nie ma „niepotrzebnej“ modlitwy. Każda modlitwa jest bardzo potrzebna.
Nie wyobrażam sobie dnia bez rozmowy z Bogiem.
Jeśli się kogoś kocha, pragnie się z tym kimś rozmawiać, poznawać go. Być z nim. Dla mnie tym Kimś jest Pan Bóg.
To jest naprawdę fascynujący.
On jest fascynujący.
Listopad 12th, 2011 at 12:39
Do Niki i Moniki.Dięki za ripostę na mój wpis.Jednak
zostanę przy swoim zdaniu.To,że O.Pio modlił się nieustannie,mnie nie przekonuje-może też był uzależniony,nie chcę w to wnikać.A tym,którzy modlą się nieustannie powiem tak:wasza modlitwa nie jest potrzebna Panu Bogu ale przede wszystkim Wam,nie wyobrażacie sobie życia bez modlitwy tak jak niektórzy bez kawy czy alkoholu.To jest niestety uzależnienie tylko nieszkodliwe,nie szkodzi nikomu.Ja zostanę przy swoim zdaniu.Pozdrawiam.
Listopad 12th, 2011 at 17:34
Masz rację Anno. Już święty Augustyn mówił: „Bóg nie potrzebuje naszych modlitw. To my ich potrzebujemy. Znakiem dojrzałości duchowej jest postawa wychwalania Pana”.
Listopad 12th, 2011 at 20:52
Anno, modlitwa była nieustanną towarzyszką życia bardzo, bardzo wielu świętych — chodzi o szczerą modlitwę. Dla bardzo wielu ludzi wierzących, duchownych i świeckich jest nieustanną towarzyszką życia, to nie jest uzależnienie jak jakaś używka.
A Bóg właśnie sam chce, żeby oddawać mu chwałę i z nim rozmawiać i sam daje łaskę modlitwy.
Siostra Faustyna każdym oddechem chciała oddawać chwałę Bogu:
„Niech każde uderzenie serca mojego
Będzie nowym hymnem dziękczynienia
Ku Tobie Boże“.
Listopad 12th, 2011 at 21:57
A skąd wiesz,że Bóg chce żeby mu oddawać chwałę i
bezustannie się modlić.Powiedział Ci o tym czy sama
tak uważasz? Wyobraz sobie,że ktoś do Ciebie ciągle dzwoni,puka,przychodzi itp.-to przecież natręt,tak nazywamy takiego człowieka.Tego nie wiemy czy Bogu podoba
się ciągłe atakowanie Go modlitwą.Argument,że tak robili
święci mnie nie przekonuje-ja świętą nie zamierzam być.
A dokuczać Panu Bogu i tak nie będę-mam na ten temat swój
własny pogląd.Modlę się wtedy kiedy tego potrzebuję.I niech tak zostanie.Pozdrawiam i życzę rozwagi.
Listopad 12th, 2011 at 23:01
a ja polecam dzisiejszą ewangelię:
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». Przez pewien czas nie chciał.
Lecz potem rzekł do siebie: «Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie»“.
I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?“
Listopad 13th, 2011 at 11:10
Bardzo dziękuję Księdzu za przytoczenie tej ewangelii. Lepiej być dla Boga natrętem niż całkowicie o Nim zapomnieć. Lub traktować Go instrumentalnie. Przypomina mi się jeszcze „natrętna“ modlitwa, prośba Abrahama kiedy Bóg chciał zniszczyć Sodomę i Gomorę.