Zapisz jako PDF Wydrukuj

Poranna prośba

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Módlmy się za tych co upa­dli, aby się pod­nie­śli. Módlmy się za tych co stoją, aby nie upa­dli w momen­cie próby. Módlmy się za tych, o któ­rych wiemy, że upa­dają: niech uświa­do­mią sobie wiel­kość swego błędu i pojmą, że nie jest krótką i powierz­chowną poprawa, któ­rej błąd ten wymaga. Módlmy się, aby uzy­skane prze­ba­cze­nie przy­nio­sło owoc i aby pokuta po nim nastą­piła; niech zro­zu­mieją, iż winni są i niech dadzą dowód cier­pli­wo­ści w wycze­ki­wa­niu; niech nie osła­bią Kościoła jesz­cze nie dość okrzep­nię­tego, niech boją się wywo­łać wewnętrzne prze­śla­do­wa­nie i dopeł­nić miarki swych prze­win, gdyby oka­zali się nie­zdolni do zacho­wa­nia spokoju.

Powścią­gli­wość tym zwłasz­cza przy­stoi, któ­rych wykro­cze­nia źródło swe mają w namięt­no­ściach nie­zgod­nych z cnotą umiar­ko­wa­nia. Niech pukają do bramy, lecz niech jej nie wyła­mują; niech zbli­żają się do progu kościoła, ale niech progu tego nie prze­kra­czają; przy bra­mie nie­bios niech wartę trzy­mają, lecz uzbro­jeni w pokorę, dając tym samym świa­dec­two, iż byli ongiś odstęp­cami. Niech wezmą znowu w ręce trąbę modli­twy, lecz niech nie wygry­wają na niej popi­so­wej arii. Niech uzbroją się w pokorę i w puklerz wiary, który obawa przed śmier­cią kazała im porzu­cić; niechże wezmą go powtór­nie w rękę, uzbro­jeni teraz prze­ciwko złemu duchowi, a już nie prze­ciwko Kościo­łowi, który trapi się z powodu ich upadku. Wycią­gną oni wielką korzyść z pokor­nej modli­twy, z prośby peł­nej sza­cunku, z cier­pli­wo­ści uczyn­nej. Niech poślą w posel­stwie swe łzy, niech szloch wydo­byty z serca sta­nie się ich orę­dow­ni­kiem, niech doświad­czą skru­chy za popeł­nione prze­wi­nie­nia i niech ogar­nie ich wstyd, iż żalu takiego doświad­czają. (św. Cyprian, III wiek)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

14 Responses to “Poranna prośba”

  1. ela Says:

    Nie rozu­miem słów „niech ogar­nie ich wstyd, iż żalu takiego doświad­czają.“ dla­czego wstyd ? Prze­cież uczu­cie żalu jest pożą­dane przy sakra­men­cie pokuty.

  2. xTom Says:

    też mnie to zasta­na­wiało :)

  3. Anna Says:

    MOJA MODLI­TWA.
    Dla­czego Boże dajesz mi
    cier­piń aż tyle ?
    Pozwól wyma­zać z myśli wąt­pli­wość
    cho­ciaż na chwilę.
    Wiara to łaska, nie mam tej łaski,
    nie dostą­pi­łam zaszczytu.
    A może nocne nie­wiary bla­ski
    znikną do świtu ?
    Daj mi o Panie,daj myśli lep­sze,
    daj mi nadzieję.
    Tymi myślami wiarę mą wes­przę
    niech się nie chwieje.
    Niech się nie chwieje i nie popada
    wciąż w wąt­pli­wo­ści.
    Wiara niepewna,która wymaga
    Twej cier­pli­wo­ści.
    Daj mi o Panie, daj mi uwie­rzyć
    tak aż do końca,
    bo moje życie,życie bez wiary
    jest jak bez słońca.
    Jest jak bez słońca,jest jak bez wody,
    jak bez powie­trza.
    Dla­tego wiara w mym życiu będzie
    zawsze konieczna.
    /​anna/​

  4. ela Says:

    Przy­znam się Anno że Cię nie rozu­miem. Trzy dni temu zarzu­ci­łaś Monice schi­zo­fre­niczne uza­leż­nie­nie od modli­twy a teraz takie słowa o koniecz­no­ści wiary ???

  5. aga Says:

    ja też nie rozumiem

  6. Anna Says:

    Do Eli i Agi.Należy roz­róż­nić potrzebę wiary i modli­twy.
    Moja wiara nie­uza­leż­nia jest potrzebna jak powie­trze i
    woda ale nieuzależnia.Jestem osobą wie­rzącą ale nie modlę
    się bez potrzeby.Nie zawra­cam głowy Panu Bogu nie­po­trzebną modlitwą.Pan Bóg nie wymaga od nas nie­ustan­nego uwiel­bie­nia i modli​twy​.To byłaby paranoja.Sami stwo­rzy­li­śmy sobie potrzebę nie­ustan­nego modle­nia i to już jest uzależnienie.Niektórym wydaje się,
    że bez modli­twy nie ma wiary-​jest jak naj­bar­dziej.
    Bez­myślne kle­pa­nie modlitwy,albo robie­nie tego na pokaz,
    nie jest dowo­dem wiary ale głupoty.

  7. Nika Says:

    Anno
    Tak wspa­niały święty jak o. Pio codzien­nie odma­wiał po 30.. 40 peł­nych Różań­ców dzien­nie, czyli modlił się cały czas i to do Matki Bożej. Nazwany jest „ikoną Maryi“. Tak wiele Różań­ców odma­wiał, bo jed­no­cze­śnie mógł wyko­ny­wać trzy czyn­no­ści jed­no­cze­śnie. Np.spowiadał , modlił się i wędro­wał po świe­cie ( bilo­ka­cja). Napo­leon podobno umiał jed­no­cze­śnie cztery czyn­no­ści wyko­ny­wać. Nie­ustanna modli­twa jest jedną z naj­pięk­niej­szą łask jakie możemy otrzy­mać od Boga. To nie głu­pota, to mądrość być cały czas w rela­cji ze swym Stwórcą. Nasza modli­twa dobrze, że jest przez innych widziana. Może pobu­dzać innych do wysiłku, pod warun­kiem, że taka modli­twa jest spo­tka­niem z Bogiem, a nie chę­cią przy­po­do­ba­nia się ludziom.

  8. monika Says:

    Bar­dzo dzię­kuję Niko za wyja­śnie­nie Annie czym powinna być modli­twa dla wierzącego.O potrze­bie i war­to­ści modli­twy czę­sto mówi Biblia. Szcze­gól­nie intry­gu­jące jest jed­nak pole­ce­nie Jezusa: „Zawsze należy się modlić i nie usta­wać“ (Łk 18,1). Podobną wymowę ma wezwa­nie św. Pawła: „Nie­ustan­nie się módl­cie“ (1 Tes 5,17).

    Nie ma „nie­po­trzeb­nej“ modli­twy. Każda modli­twa jest bar­dzo potrzebna.
    Nie wyobra­żam sobie dnia bez roz­mowy z Bogiem.
    Jeśli się kogoś kocha, pra­gnie się z tym kimś roz­ma­wiać, pozna­wać go. Być z nim. Dla mnie tym Kimś jest Pan Bóg.
    To jest naprawdę fascy­nu­jący.
    On jest fascynujący.

  9. Anna Says:

    Do Niki i Moniki.Dięki za ripo­stę na mój wpis.Jednak
    zostanę przy swoim zdaniu.To,że O.Pio modlił się nieustannie,mnie nie przekonuje-​może też był uzależniony,nie chcę w to wnikać.A tym,którzy modlą się nie­ustan­nie powiem tak:wasza modli­twa nie jest potrzebna Panu Bogu ale przede wszyst­kim Wam,nie wyobra­ża­cie sobie życia bez modli­twy tak jak nie­któ­rzy bez kawy czy alko​holu​.To jest nie­stety uza­leż­nie­nie tylko nieszkodliwe,nie szko­dzi nikomu.Ja zostanę przy swoim zdaniu.Pozdrawiam.

  10. monika Says:

    Masz rację Anno. Już święty Augu­styn mówił: „Bóg nie potrze­buje naszych modlitw. To my ich potrze­bu­jemy. Zna­kiem doj­rza­ło­ści ducho­wej jest postawa wychwa­la­nia Pana”.

  11. aga Says:

    Anno, modli­twa była nie­ustanną towa­rzyszką życia bar­dzo, bar­dzo wielu świę­tych — cho­dzi o szczerą modli­twę. Dla bar­dzo wielu ludzi wie­rzą­cych, duchow­nych i świec­kich jest nie­ustanną towa­rzyszką życia, to nie jest uza­leż­nie­nie jak jakaś używka.
    A Bóg wła­śnie sam chce, żeby odda­wać mu chwałę i z nim roz­ma­wiać i sam daje łaskę modli­twy.
    Sio­stra Fau­styna każ­dym odde­chem chciała odda­wać chwałę Bogu:
    „Niech każde ude­rze­nie serca mojego
    Będzie nowym hym­nem dzięk­czy­nie­nia
    Ku Tobie Boże“.

  12. Anna Says:

    A skąd wiesz,że Bóg chce żeby mu odda­wać chwałę i
    bez­u­stan­nie się modlić.Powiedział Ci o tym czy sama
    tak uwa­żasz? Wyobraz sobie,że ktoś do Cie­bie cią­gle dzwoni,puka,przychodzi itp.-to prze­cież natręt,tak nazy­wamy takiego człowieka.Tego nie wiemy czy Bogu podoba
    się cią­głe ata­ko­wa­nie Go modlitwą.Argument,że tak robili
    święci mnie nie przekonuje-​ja świętą nie zamie­rzam być.
    A doku­czać Panu Bogu i tak nie będę-​mam na ten temat swój
    wła­sny pogląd.Modlę się wtedy kiedy tego potrzebuję.I niech tak zostanie.Pozdrawiam i życzę rozwagi.

  13. xTom Says:

    a ja pole­cam dzi­siej­szą ewan­ge­lię:
    Jezus opo­wie­dział swoim uczniom przy­po­wieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie usta­wać: „W pew­nym mie­ście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
    W tym samym mie­ście żyła wdowa, która przy­cho­dziła do niego z prośbą: «Obroń mnie przed moim prze­ciw­ni­kiem». Przez pewien czas nie chciał.
    Lecz potem rzekł do sie­bie: «Cho­ciaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jed­nak ponie­waż naprzy­krza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przy­cho­dziła bez końca i nie zadrę­czała mnie»“.
    I Pan dodał: „Słu­chaj­cie, co ten nie­spra­wie­dliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weź­mie w obronę swo­ich wybra­nych, któ­rzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwle­kał w ich spra­wie? Powia­dam wam, że prędko weź­mie ich w obronę. Czy jed­nak Syn Czło­wie­czy znaj­dzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?“

  14. monika Says:

    Bar­dzo dzię­kuję Księ­dzu za przy­to­cze­nie tej ewan­ge­lii. Lepiej być dla Boga natrę­tem niż cał­ko­wi­cie o Nim zapo­mnieć. Lub trak­to­wać Go instru­men­tal­nie. Przy­po­mina mi się jesz­cze „natrętna“ modli­twa, prośba Abra­hama kiedy Bóg chciał znisz­czyć Sodomę i Gomorę.

Leave a Reply