lis 15

Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.
Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu“. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę“.
Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie“. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło“.
Zacheusz od dawna czekał na to przejście. Przejście, tak tłumaczy się Paschę. Najpierw czytamy, że Zacheusz był zwierzchnikiem celników. Jakby to go określało. Bycie zwierzchnikiem innych kolaborantów nie przysparzało przyjaciół. Był bardzo bogaty. Nie po prostu bogaty, ale bardzo bogaty. Miał wszystko i wciąż czegoś szukał. Chciał bowiem „koniecznie“ zobaczyć Jezusa. Koniecznie, tym mierzyło się pragnienie Zacheusza. Na drodze stał tłum, a on był niski. Ludzie „niscy“ czasem chcą rekompensować sobie swój brak bogactwem. Zza stołu poborcy podatków, to on miał władzę. Ten poważny człowiek, który mógł użyć straży, by rozgonić tłum, biegnie i wspina się na drzewo. Normalni ludzi nie biegali. A już na pewno nie wspinali się po drzewach. Znów Zacheusza spotkała chłosta śmiechu. Pragnienie jednak było silniejsze. W tej mieszance pragnienia i niskości pojawia się Mistrz. Spojrzał w górę. On jeden nie patrzył na Zacheusza „z góry“. Znał jego imię, zobaczył pragnienie. Dziś muszę zatrzymać się u Ciebie. Zobaczyłem twoje pragnienie i muszę na nie odpowiedzieć. Bez pytania i form grzecznościowych. Spotkanie wzbudziło radość. Może po raz pierwszy od dłuższego czasu Zacheusz doznał w sobie wypełnienia. Bóg spotkał „niskość“ i zaczął ją wypełniać swoją wielkością. Aż inni szemrali. Pewnie słyszał utyskiwania ludzi, którzy nie pozwolili, by ich serce stało się domem Boga. „Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana“. Wreszcie stanął. On niski człowiek, przed Bogiem, z napełnionym sercem, które dało mu wielkość. Stanął i rzekł, że naprawia krzywdy. Bez żalu i poczucia straty. Zmiana myślenia, metanoia. Oto zbawianie stało się udziałem tego domu. Syn Człowieczy przeszedł przez Jerycho, aby odnaleźć to, co zginęło. Syn Człowieczy przeszedł przez najniżej położone tereny, by poznać niskość serca i wszystko napełnić sobą.
Świat napełniony jest Zacheuszami. Ludźmi poszukującymi, pełnymi ciekawości i jednocześnie zachowującymi dystans. Dziwna mieszanina oczekiwań, pytań, poczucia winy, którą zasłaniają się jak liściem sykomory. Przemówić do Zacheuszów można tylko po imieniu, trzeba znać ich tajemnicę bycia między wierzącymi i ateistami. Zacheusz stał się patronem wszystkich „wypatrujących“ z przedsionka wiary, z drugiego brzegu. Zacheusz, wciąż nasłuchujący głosu Mistrza. „Być może pokutnik Zacheusz przemierza dziś liczne przestrzenie Kościołów, religii i duchowości — i nigdzie nie może usłyszeć głosu Chrystusa, nie może usłyszeć go w owej czystości, którą teraz tak dobrze wspomina…“
Wszystkich odsyłam do medytacji tej ewangelicznej sceny. Pomocne mogą być tu dwie pozycje książkowe. Nie we wszystkim pozwalam sobie zgodzić się z autorem, niemniej polecam:
x.Tomas Halik, Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą, WAM 2009.
x. Tomas Halik, Przemówić do Zacheusza, WAM 2005.
Listopad 23rd, 2011 at 10:05
SPOWIEDZ
Dzień się kończy,zmierzch ogarnia ziemię,
gdzieś w Jerychu najstarszym mieście świata,
jestem w zgodzie ze swoim sumieniem
i spowiadam się po wielu latach.
Wielka ulga,rodzę się na nowo,
wielka radość,łzy nie dają spać.
Wystarczyło Twoje dobre słowo,
moje serce przestało się bać.
Zawsze w pamięci mej będziesz i w sercu
Imię Twe zapiszę złotymi zgłoskami.
Trzeba by takich braci było więcej,
Swiat będzie piękny i Bóg będzie z nami.
„Tylko raz czujemy wielkość nieba,
wtedy trzeba zastygnąć i trwać.„
Jestem sama,nieba przy mnie nie ma,
choć wszystko chcialam mu dać.