Zapisz jako PDF Wydrukuj

O nad­cho­dze­niu

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Kiedy scho­dzili z góry, ucznio­wie zapy­tali Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twier­dzą, że naj­pierw musi przyjść Eliasz?“ On odparł: „Eliasz istot­nie przyj­dzie i naprawi wszystko. Lecz powia­dam wam: Eliasz już przy­szedł, a nie poznali go i postą­pili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Czło­wie­czy będzie od nich cier­piał“. Wtedy ucznio­wie zro­zu­mieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

Eliasz już przy­szedł. Ocze­ki­wa­nie roz­mija się z rze­czy­wi­sto­ścią. Oczy wpa­trzone w zie­mię, tylko w dru­giego lub w samego sie­bie nie dostrzegą Boga. Z pierw­szego rodzi się mini­ma­lizm, z dru­giego ido­la­tria a z trze­ciego ego­izm. Tak czło­wiek traci wzrok. Choć dostrzega wszystko, nie widzi nic. Eliasz przy­szedł. Jan wołał jak apo­ka­lip­tyczny orzeł pośrodku nieba. Wołał, że demo­kra­cja bez war­to­ści zamie­nia się w jawny lub zaka­mu­flo­wany tota­li­ta­ryzm, że naród, który zabija wła­sne dzieci jest naro­dem bez przy­szło­ści. Wołał, że świat stał się nośni­kiem cywi­li­za­cji śmierci. Wołał i nikt Go nie usły­szał, choć słu­chało wielu. Postą­pili z nim jak chcieli. I cierpi Syn czło­wie­czy w czło­wieku, któ­rego prze­ra­stają jego wła­sne wytwory i tech­niczne moż­li­wo­ści. Adwent cywi­li­za­cji, przy­go­to­wa­nie na powtórne przyjście.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “O nad­cho­dze­niu”

  1. monika Says:

    Tak sobie pomy­śla­łam, że żeby praw­dzi­wie spo­tkać przy­cho­dzą­cego Boga, trzeba zejść z góry. Z góry wła­snych przy­zwy­cza­jeń, wła­snych wyobra­żeń Boga. Trzeba przy­znać się do tego, że się nie­wiele albo nic o Nim nie wie. Trzeba się upo­ko­rzyć. Upo­ko­rzyć wła­sne ego. Trzeba otwo­rzyć się na bliź­niego. Doświad­czyć praw­dzi­wej Miło­ści a nie tylko jej mar­nej kary­ka­tury. Nie można z Bogiem robić co się chce. Albo uda­wać, że się Nim jest. Żeby naprawdę spo­tkać Boga trzeba wyjść z sie­bie. Zgiąć kolana i wsłu­chać się w Ciszę. W ciszy przy­cho­dzi Bóg. W cier­pie­niu i bez­rad­no­ści. A przede wszyst­kim w wiel­kiej Miło­ści. Na krzyżu.

Leave a Reply