Historia pewnej Miłości: kamień

3 uwagi do wpisu “Historia pewnej Miłości: kamień”

  1. Często kiedy czytam historię o grzechu pierworodnym, zastanawiam się dlaczego pierwsi rodzice nie wzięli winy na siebie. Tylko wzajemnie się oskarżali. Adam Ewę a Ewa węża. To prawda, on ich skusił ale oni mu ulegli. Mieli wolną wolę, wiedzieli, że Bóg ich kocha, że pragnie dla nich jak najlepiej. Dlaczego uwierzyli kłamstwu? Tak sobie rozważam co powiedział Bóg kiedy spytali Go czym jest Miłość… Oni wtedy tego nie rozumieli. A Ojciec już wtedy mówił o Synu. O Jego wyciągniętych rękach na krzyżu i o zranionym Sercu. Jezus zrobił to dobrowolnie. Wolny wybór człowieka i wolny wybór Boga. Wybór kłamstwa i wybór Miłości… Syn zapełnił przestrzeń między niebem a ziemią wolnością. I zawsze ma wyciągnięte ręce, żeby przytulić nas do swojego zranionego Serca… Błogosławiona wina…

  2. Jeśli Bóg był ich kochanym Tatą, czemu nie przebaczył im tego nieposłuszeństwa? Czemu był tak okrutny i wygonił ich z Raju? Nie mógł przytulic ich do Swego serca i okazać miłosierdzie tak jak robi to za każdym razem, gdy przychodzimy do Sakramentu Pojednania?

  3. Jeśli dziecko stłucze wazon, to rodzic mu wybaczy, ale każdy dobry rodzic sam nie sprzątnie…
    Człowiek musiał się nauczyć konsekwencji. Historia pokazuje, że dzieci które miały wszystko poza odpowiedzialnością wyrastają na egoistów i utracjuszy.Bóg jest dobrym rodzicem, nawet jeśli czasem rodzic musi ukarać swoje dziecko. A przecież to nie umniejsza miłości rodzicielskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>