
Historia pewnej Miłości: droga
Błąkał się człowiek z dala od ziemi, do której tęsknił. Żył w przekleństwie ziemi, która rodziła mu osty. I jeszcze większym, którego posmakował, podobnym przekleństwu diabła. Tak rodziła się śmierć Abla. Pamiętał jednak człowiek słowa obietnicy, które Bóg wypowiedział pochylając się nad zranionym Adamem. Człowiek doświadczał, że „Miłość jest ciągłym wyzwaniem rzucanym nam przez Boga, rzucanym chyba po to, byśmy sami wyzywali los”. Pustka była tak wielka, że odkryto prawdę, dowód na istnienie Boga. Tylko Miłość pozostała jako dowód na istnienie Boga. Nie wymyśliliśmy jej. „To właśnie zmusza mnie do myślenia o ludzkiej miłości. Nie ma sprawy, która bardziej niż ona leżałaby na powierzchni ludzkiego życia, i nie ma też sprawy, która bardziej od niej byłaby nieznana i tajemnicza. (…) Powierzchnia miłości ma swój prąd, prąd szybki, migotliwy, łatwo zmienny. (…) Prąd ten jest czasami zawrotny tak, że porywa ludzi, porywa kobiety i mężczyzn. Porwani myślą, że wchłonęli całą tajemnicę miłości, a tymczasem nawet jej jeszcze nie dotknęli”. Stawiał więc człowiek ołtarze Miłości, czasem po omacku szukając i czasem stając się bałwochwalcą samego siebie. I chociaż nie widać już było śladów stóp na piasku, Bóg nadal szedł obok człowieka, jakby czekając aż człowiek zatęskni na tyle, aby mogło dojść do Spotkania. Nauczył się więc człowiek, że sam dla siebie jest największym zagrożeniem, jeśli traci Miłość sprzed oczu. Kataklizmy, które budzą pytanie o obecność Boga są niczym wobec ludzi, którzy obsiewają ziemię stosami trupów. Nauczył się też człowiek definiować samego siebie. Wyróżnił rozum i wolność, ale zapomniał o miłości. A przecież od początku tak nie było. Tak przez wieki potomkowie Adama patrzą, ale nie widzą. Szukają, ale nie znajdują. I wciąż ta tęsknota, której nie da się zaspokoić. Co mówi ta pustka w Tobie? Ona przyzywa Pełnię. Mówi o Bogu, który Cię stworzył i dla którego jesteś ważniejszy niż On sam. Takiego Boga nie można wymyślić. A człowiek wciąż coraz więcej rozumie świat i coraz mniej samego siebie. Bez Miłości człowiek umiera. Umiera cywilizacja, która nie potrafi kochać. Choć człowiek spotyka miłość, nadal jej nie kocha. Dlatego, że nie potrafi przyjąć, iż Bóg jest miłością, wyznaje, że miłość jest Bogiem. Dlatego Bóg sam chciał pokazać jak kochać siebie i innych błądzących, ale to już całkiem inna historia…
I na dodatek ojciec Augustyn Pelanowski o Miłości:
o.AUGUSTYN PELANOWSKI „MIŁOŚĆ“
(obraz: Masaccio, Wygnanie z raju, 1425/27r., kaplica Brancaccich, Florencja, Włochy)