Zapisz jako PDF Wydrukuj

Miej­sce Lewiego

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przy­cho­dził do Niego, a On go nauczał. A prze­cho­dząc ujrzał Lewiego, syna Alfe­usza, sie­dzą­cego w komo­rze cel­nej, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną“. On wstał i poszedł za Nim.

Gdy Jezus sie­dział w jego domu przy stole, wielu cel­ni­ków i grzesz­ni­ków sie­działo razem z Jezu­sem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, któ­rzy szli za Nim. Nie­któ­rzy uczeni w Piśmie spo­śród fary­ze­uszów widząc, że je z grzesz­ni­kami i cel­ni­kami, mówili do Jego uczniów: „Czemu On je i pije z cel­ni­kami i grzesznikami?“
Jezus usły­szał to i rzekł do nich: „Nie potrze­bują leka­rza zdrowi, lecz ci, któ­rzy się źle mają. Nie przy­sze­dłem powo­łać spra­wie­dli­wych, ale grzeszników“.
Zamknięty, w prze­kleń­stwie, w trwa­niu bez nadziei. I Bóg wcho­dzi w zamknięty świat czło­wieka. Od lat pozba­wiony miło­ści Lewi spo­tyka Miłość i natych­miast idzie za Nią. Roz­po­znał wzrok, który go nie potę­pił. Tylko Miłość potrafi kochać aż tak, aby nie brzy­dzić się naszym życiem. Ta Miłość cza­sem przy­cho­dzi późno, ale gdy przyj­dzie natych­miast Ją roz­po­znasz. Pozo­stały więc roz­rzu­cone pie­nią­dze i puste miej­sce, Lewi spo­tkał Sens i za Nim podą­żył. Nie potrze­bują leka­rza zdrowi, lecz Ci, co sie­dzą w zamknię­tych komo­rach i potra­fią wycze­ki­wać. Ci spo­tkają Miłość.
(Mari­nus ven Rey­mer­swa­ele, Powo­ła­nie świę­tego Mate­usza, ok 1530r., Madryt)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Miej­sce Lewiego”

  1. monika Says:

    Gdy już spo­tka się taką Miłość jaką spo­tkał Mate­usz, niczego wię­cej się nie pra­gnie. Tylko tej Miło­ści. Ta Miłość nie oskarża, nie oce­nia. Prze­ba­cza, pod­nosi, współ­czuje. Wyzwala. Ta Miłość inspi­ruje, ubo­gaca, pociąga. Sobą. Dla Tej Miło­ści można zro­bić wszystko. Można żyć, cier­pieć i umrzeć dla Niej. Ze względu na tę Miłość. Z miło­ści do Miło­ści. Tak pra­gnę i ja. Iść za Nią. Odda­wać się Jej. Powta­rzam czę­sto w sercu „Jezu mój, Miło­ści moja. Ty jesteś mój, ja jestem Twoja.“ Czę­sto powta­rzam te słowa. Szcze­gól­nie wtedy, kiedy trudno znieść mi cier­pie­nie, ból. To moja modli­twa. Pra­gnę iść za Tą Miło­ścią. Tak jak szedł Mateusz.

Leave a Reply