Ofiara

39 uwag do wpisu “Ofiara”

  1. Tyle tu pięknych słów, myśli. Wielkich i wzniosłych. Popartych pięknymi świadectwami wielkich świętych. Dziękuję za nie. Będę je jeszcze rozważać. Na razie czuję się troszkę zagubiona wśród tych wszystkich wielkich Spraw. Wiem jedno. Pragnę do wielkiej Ofiary Jezusa dołączyć swoją małą ofiarę. Pomagać Mu. I jeśli choć trochę może Mu to jakoś ulżyć, będę bardzo szczęśliwa. On pragnie mojej małej, niezdarnej miłości. To niesamowite!

  2. Po co sobie tak komplikować życie?
    Filozofia bez granic:ofiara,cierpienie,miłość.
    Ja wybieram miłość bez cierpienia.Jesteśmy wolni
    więc mamy prawo wyboru.Kochać i być kochanym.Życie
    może być piękne-trzeba tylko kochać nie cierpieć.

  3. Anno… cierpienie na Ciebie samo przyjdzie. Na każdego przychodzi, prędzej czy później. Zależy tylko w jaki sposób je przyjmiesz. Piszesz, że chcesz tkwić w egoizmie…. Twój wybór.

  4. Aniu A co zrobisz z cierpieniem, które Cię dotknie? NIE MA CZŁOWIEKA, KTÓRY BY NIE CIERPIAŁ. Różne też są rodzaje cierpienia. Jeśli ktoś odrzuca cierpienie, które go dotknęło, a sposobem na to jest bunt dlaczego mnie dotyka, złość na Boga i innych ludzi to jakie wówczas życie zgotuje ludziom wśród których będzie żył? Czy wtedy swoim bliskim, ukochanym będzie mógł dawać tylko miłość?

  5. Mnie też dotyka cierpienie ale ja zamieniam go na 
    miłość.To jest wielka „sztuka”-jednak można się tego
    nauczyć-lata praktyki.Trzeba umieć kochać a wtedy
    cierpienie samo zamienia się w miłość do osoby
    cierpiącej i do siebie też.Nie należy celebrować
    cierpienia,lecz szukać zamienników,najlepszym jest
    miłość,która wszystko pokona,cierpienie też.
    Pozdrawiam,Anna.

  6. Aniu, miłość dla samej miłosci to egoizm. Piszesz: „Ja wybie­ram miłość bez cierpienia”. Piszesz, że masz prawo wyboru…
    Zgadzam się z tym, że najważniejsza jest Miłość. Ale taka, którą mozna się dzielić. Zgadzam się też, że cierpienia nie można celebrować.
    Tu nie o to chodzi.
    Tu chodzi o ofiarowanie. O przyjmowanie, dawanie. Ofiarowuję dlatego, że kocham. A nie dlatego, że cierpię.

  7. Przeczytałam ostatnio taką myśl, która przewróciła do góry nogami moje myślenie. „Nie ‚potrzebuję’ cię, dlatego cię kocham, ale KOCHAM cię i dlatego cię potrzebuję”. I dlatego, że kocham kogoś, pragnę dla niego dobra, pragnę dla niego coś od siebie, z siebie podarować, ofiarować. To dotyczy miłości względem bliźniego. I względem miłości do Pana Boga. Przede wszystkim.

  8. Jeżeli umiem zamienić cierpienie na miłość to nie
    muszę ofiarowywać cierpienia.Nie rozumiem jak można
    ofiarować cierpienie,komu to potrzebne,ofiarować miłość
    -tak jak najbardziej-ale ofiarować cierpienie-straszny
    prezent.A ofiarowywać cierpienia Panu Bogu-po co?
    czy tym udowadniamy swoją miłość do Niego? a nie lepiej
    ofiarować właśnie miłość.Wiem,że się ze mną nie zgodzisz
    ale ja mam taki pogląd:cierpieć w ukryciu i nie dzielić się cierpieniem ale miłością.Pozdrawiam.

  9. Bóg jest Miłością. Nie cierpieniem. I to w Tej Miłości żyjemy. Dla Niej. Nie dla cierpienia. Uważam, że motywem naszego jakiegokolwiek działania, chcenia, pragnienia powinna być Miłość. Chrystus poszedł na krzyż z Miłości. Do Ojca i do nas. Natomiast jeśli chodzi o Twój ostatni pogląd, zgadzam się z nim. Św. Tereska nawet mówiła, żeby Jezusowi choć trochę ulżyć, trzeba udawać, że cierpienia nie ma. Pozdrawiam.

  10. Do Moniki.
    Zupełnie nie rozumiesz moich wypowiedzi.Twój pogląd
    na miłość i cierpienie po prostu mnie bawi.”nie można
    oddzielać miłości od cierpienia”-dzięki za taką miłość
    w którą wpisane jest od początku cierpienie-w miłości
    nie chodzi o cierpienie ale o kochanie-ale widzę,że Ty
    kochasz cierpieć i wszystko Ci się z tym kojarzy.
    Powodzenia.

  11. Nie kocham cierpieć ale ofiarowywać. Staram się…
    Aniu to może trudno nam zrozumieć, że miłości nie można oddzielać od krzyża ani krzyża oddzielać od miłości. W parze idzie zawsze miłość i cierpienie. Krzyż stał się symbolem miłości i cierpienia.
    I to nie jest tylko mój pogląd.

  12. To prawda Moniko, nie jesteś odosobniona w Twoim poglądzie. Powyższą notkę przeczytałam jednym tchem, piękna ! I powiem Ci jeszcze że Ci zazdroszczę, bo masz co ofiarować Panu. A moje ręce ciągle są puste…

  13. Dlaczego niektórzy decydują się oddać część siebie kochanej osobie? Dosłownie. Decydują się oddać np. nerkę swojemu dziecku? Bo KOCHAJĄ! Widzą, że ich dziecko cierpi. Nie patrzą na to, że będą musieli przejść operację, przeszczep, że będzie ich boleć, będą sami cierpieć. Że do końca życia będą musieli żyć z jedną nerką. Dla nich najważniejsze jest zdrowie (a często i życie) dziecka.
    Robią to z Miłości do niego. Czy ich „prezent” jest straszny? Nie. Przeciwnie. Jest piękny. I daje życie drugiej osobie.

    To tylko przykład. Takie przykłady można mnożyć.

  14. W związku z ostatnią wypowiedzią Moniki mam pytanie:
    Zycie dał nam Bóg-od Niego pochodzi,więc dlaczego
    proponujesz aby życie ofiarować Bogu?-zwrócić Mu
    swoje życie to znaczy nie przyjąć życia?Co to za obsesja
    z tą ofiarą?-a bez ofiary żyć nie można? Czy żyjemy po to
    aby ciągle coś Bogu ofiarowywać? OBSESJA !
    Już nie będę się wypowiadać bo takie poglądy są dla mnie jakieś paranoidalne.Chyba,że jesteś bardzo chora i nie możesz korzystać z życia normalnie-?????????????????

  15. Do Moniki. Wiesz próbuję, ale ciągle mam wrażenie że ofiarowuję z tego co mi zbywa a nie wszystko, nie „wdowi grosz”. Rozumiesz ? Ale to chyba nie tylko mój problem :)
    Ciągle czuję się jak poganin co to zabiega o względy tego świata…
    Do Anny: to żadna obsesja. Trzeba kochać żeby chcieć i umieć ofiarować :)

  16. Kiedy apostoł Paweł pisze o tym, abyśmy byli ofiarą miłą Bogu, pisze o zasadzie życia, która stawia na pierwszym miejscu Boga i Jego wymogi. Zasada ta dotyczy tego co jemy, co pijemy, w co się ubieramy, co czytamy i oglądamy, co robimy ze swoim czasem, a także jak korzystamy z naszych duchowych darów.
    I jeszcze link:
    http://www.apostol.pl/rozwazania/rozne/ofiarowa%C4%87-si%C4%99-bogu
    Mowa w nim jest o ofiarowaniu Bogu Dziecka ale ofiarować
    Bogu może się każdy.
    ” Cóż mam czego bym nie otrzymał”. Kiedy ofiarujemy Bogu to co mamy, życie, oddajemy się w Jego Ręce. Ta świadomość sprawia, że jesteśmy wolni, że nic tu na świecie nas nie „trzyma”. Bo należymy do Niego.
    I to nie ma nic wspólnego z moją chorobą. Ani nie jest obsesją. Tylko życiem wiarą.
    I jeszcze jedno, Aniu, jeśli nie chcesz niczego Bogu ofiarować – nie musisz. Twój wybór.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  17. Po dokładnym przeczytaniu tekstu:”Ofiara” mówię
    NIE dla cierpienia i ofiary- to jest samobiczowanie
    a mamy przecież XXI wiek-świat idzie z postępem
    a tu ciągle o cierpieniu i ofiarowaniu.PARANOJA!!!

  18. Aniu idąc za rokiem Twojego myślenia można by przyjąc to co napisałam powyżej jako prawde. Ale przecież to nieprawda! Chrystus cierpiał na krzyżu za moje grzechy. Wobec tego faktu nie potrafię przejść obojętnie. Pragne odpowiedzieć Mu swoim życiem.
    Szanuje Twój pogląd jednak nie zgadzam się z nim. Pozdrawiam.

  19. :) I do Eli: Poganinem nie jesteś napewno. Tak to jest, że ciągle mamy dążyć do ideału. Ale często nam nie wychodzi. Dajemy Bogu z tego co nam zbywa. Wiem to po sobie. Za mało kochamy chyba…

  20. Nie wiem za czyje grzechy Chrystus cierpiał na krzyżu-
    za moje napewno nie ponieważ jeszcze wtedy nie żyłam.A i tak widzimy,że to cierpienie nic nie dało bo ludzie nadal grzeszą,zabijają i.td.Więc co dało to cierpienie na
    krzyżu?????? Mam na ten temat swoje zdanie i go nie zmienię.Cierpienie Chrystusa nie zbawiło świata ponieważ w dalszym ciągu świat jest zły a nam się ciągle wmawia cierpienie i zbawienie tylko od czego i po co.Takie są moje rozważania.Chyba Chrystus będzie musiał przyjść ponownie tylko po co??????? I tyle na ten temat.

  21. Wiesz Anno, aż ciarki chodzą po plecach kiedy czytam Twoje słowa. Są okrutne. To bluźnierstwo !Przypomina mi się wiersz który kiedyś czytałam na tym blogu
    „Byłam Mag­da­leną.
    Przy­wlo­kłam się za nim na Gol­gotę
    i sta­nę­łam opo­dal krzyża pełna lęku,
    bo była tam Jego Matka,
    która mogła powie­dzieć, że moje miej­sce wśród tych,
    co Go na śmierć wydali…
    I spo­tka­łam Jej wzrok — bez cie­nia urazy.
    Prze­su­nęła się nawet nieco,
    bym mogła podejść bli­żej.
    Popa­trzy­łam teraz na Niego.
    Wyczy­ta­łam w gasną­cym spoj­rze­niu
    nie żal,
    nie potę­pie­nie,
    nie wyrzuty,
    ale słowa wdzięcz­no­ści:
    Dzię­kuję ci, Mario, że nie pozwa­lasz,
    abym dla cie­bie umarł na próżno“ Z. Zabo­row­ska

  22. Jestem poruszona. Potrzebowałam tego.
    Bóg aż tak bardzo mnie kocha…!!!
    Będę Go prosić, błagać, zeby zanurzył mnie w Swoim cierpieniu. Jeszcze bardziej! I będę prosić, żebym nigdy nie stała się letnia. Tylko gorąca!
    Nie wolno pozwolić, żeby Jego Miłość i Jego Cierpienie było lekceważone.
    Przez to Jego Serce cierpi jeszcze bardziej.
    Nie chcę żeby cierpiało przeze mnie….

  23. Powyżej umieścił Ksiądz link do „Kazania o cierpieniu”, a ja przy okazji wysłuchałam „Szokującego kazania” Paula Washera z listy po prawej(słuchał Ksiądz ?). Piękne kazanie, człowiek ten swoją charyzmą przypomina mi ks. Pawlukiewicza. Ale z jednym zdaniem nie mogę się zgodzić. Padło tam stwierdzenie „Ludzie mówią, że krzyż jest znakiem tego ile wart jest człowiek. To nie jest prawda. Krzyż jest znakiem tego że jesteśmy tak zdeprawowani, iż wymagało to śmierci Bożego jedynego Syna ” A ja patrząc na krzyż dopiero z całą wyrazistością widzę jak wiele jestem warta, jak cenna jestem w oczach Ojca, to dla mnie Bóg Boga ukrzyżował !

  24. Wszystko to prehistoria.My żyjemy tu i teraz a o
    prehistorii możemy sobie poczytać a nie żyć według
    tamtych prawd,które nijak nie przystają do rzeczywistości.Proszę nie odsądzać mnie od czci i wiary-
    jestem po prostu realistką.Chcę i myślę pozytywnie i nie
    będę udawać cierpiętnicy bo to nie jest mi do niczego potrzebne.Bez takich „wielkich” słów jak powyżej,komu i po co to ma służyć.?Chyba,że osoba pisząca jest zakonnicą?
    P.S.dzięki za filmiki na Youtube-interesujące.Pozdrawiam.

  25. Do Eli:nie bądz śmieszna, to nie dla Ciebie Bóg Boga
    ukrzyżował-nawet w przenośni to brzmi jak herezja i
    naprawdę nie jesteś aż tyle warta-przeceniasz się!
    Z Waszych wypowiedzi widzę wyraznie ,że”tylko spokój
    może nas uratować”-to infantylizm.

  26. Królestwo Boże, to królestwo miłości.

    „Duchu Święty …
    przyjdź i rozpal nas i utul nas,
    Miłość nam daj…”

    Duchu Święty, ucz nas rozpoznawać w każdym człowieku Jezusa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>