Zapisz jako PDF Wydrukuj

Para­liż

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Gdy po pew­nym cza­sie Jezus wró­cił do Kafar­naum, posły­szeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miej­sca, a On gło­sił im naukę.

Wtem przy­szli do Niego z para­li­ty­kiem, któ­rego nio­sło czte­rech. Nie mogąc z powodu tłumu wnieść go do Niego, odkryli dach nad miej­scem, gdzie Jezus się znaj­do­wał, i przez otwór spu­ścili łoże, na któ­rym leżał para­li­tyk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do para­li­tyka: „Synu, odpusz­czają ci się twoje grzechy“.
A sie­działo tam kilku uczo­nych w Piśmie, któ­rzy myśleli w duszy: „Czemu on tak mówi? On bluźni. Któż może odpusz­czać grze­chy, jeśli nie Bóg sam jeden?“ Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu nur­tują te myśli w waszych ser­cach? Cóż jest łatwiej powie­dzieć do para­li­tyka: Odpusz­czają ci się twoje grze­chy, czy też powie­dzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żeby­ście wie­dzieli, iż Syn Czło­wie­czy ma na ziemi wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów (rzekł do para­li­tyka): Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu“. On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszyst­kich. Zdu­mieli się wszy­scy i wiel­bili Boga mówiąc: „Jesz­cze nigdy nie widzie­li­śmy cze­goś podobnego“.
Zapra­szam do wysłu­cha­nia dzi­siej­szej homilii:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

2 Responses to “Para­liż”

  1. monika Says:

    Księże Tomku bar­dzo dzię­kuję za homi­lię. Dzię­kuję też, że umie­ścił Ks ją na blogu wcze­śniej. Bar­dzo lubię tę ewan­ge­lię. Z oczy­wi­stych wzglę­dów. Wyobra­żam sobie, że tym spa­ra­li­żo­wa­nym leżą­cym u stóp Jezusa jestem ja. Że On mi patrzy w oczy. Z miło­ścią. A ja Jemu. Powie­dział Ksiądz, że ten cier­piący z ewan­ge­lii był naj­bli­żej Jezusa… Kiedy dziś rodzice zanie­śli mnie do stóp Jezusa, na Eucha­ry­stię, też musieli «roze­brać dach» — wjazd pro­wa­dzący do kościoła był zasta­wiony. Znowu… Jed­nak dzięki ich deter­mi­na­cji i uprzej­mo­ści kie­rowcy udało się tę prze­szkodę poko­nać. Uczest­ni­czy­łam we Mszy św. Wysłu­cha­łam Słowa Bożego. Homi­lii. Pod­czas prze­ka­zy­wa­nia sobie znaku pokoju, pode­szła do mnie mała dziew­czynka i wycią­gnęła do mnie rączkę. Ja też wycią­gnę­łam do niej rękę. Jed­nak nie uści­snę­łam jej dłoni, bo nie potra­fię, dotknę­łam tylko jej palusz­ków. Uśmiech­nę­łam się do niej i kiw­nę­łam głową na znak pokoju. Ona popa­trzyła mi w oczy i zro­biła to samo. Potem przy­ję­łam Jego Ciało. Komu­nię świętą. Poca­łu­nek jaki Chry­stus zło­żył na moich ustach i sercu. Dotknął mnie a potem pobło­go­sła­wił na kolejny czas moich zma­gań z cier­pie­niem. I teraz On jest ze mną i we mnie. Uzdra­wia moje spa­ra­li­żo­wane serce. Odpusz­cza mi grze­chy. Napeł­nia mnie szczęściem!

  2. monika Says:

    Niech będzie uwiel­bione Imię Jego!!! Pra­gnę, żeby całe moje życie było uwiel­bie­niem Jego! Zachwy­tem nad Jego Wiel­ko­ścią! Miło­ścią! I pokorą, uni­że­niem!
    Pra­gnę uczyć się od Niego cało­wać swój krzyż. I iść za moim Mistrzem każ­dego dnia. I każ­dego dnia ofia­ro­wy­wać cier­pie­nie! Z radością.

Leave a Reply