3 uwagi do wpisu “Spotkanie: Starszy syn”

  1. Witam i bardzo dziękuję za rozważania rekolekcyjne.
    Dzisiejsze odsłuchałem z nagrania. Chciałbym się podzielić krótko swoimi spostrzeżeniami na temat tego tekstu i postaci starszego syna.
    Jego reakcja jest w pełni dla mnie zrozumiała i po ludzku normalna. Myślę, że większość z nas tak by się poczuła. Ojciec nie gani go ale cierpliwie i z miłością tłumaczy dlaczego tak postąpił wobec młodszego („Moje dziecko…”) bo przecież nie łatwo nam zrozumieć takie miłosierdzie. Uważam, że w końcowym rozrachunku obaj synowie skorzystali z miłości ojca choć każdy z innej pozycji. My starsi synowie uśpieni bezpiecznym życiem i dobrym mniemaniem o sobie oddalmy się od ojca lecz ten nas jeszcze bardziej przyciąga do siebie.

  2. Właściwie nie wiem co napisać… Kiedyś też taka byłam, tak się czułam. Gorsza, uciekająca w głąb siebie. Chowająca się. Ale jednak Ojciec mnie odnalazł. Przysłał człowieka. Księdza. On opowiedział mi o Bożej Miłości. Powiedział wprost, głosem tak pewnym, że trudno było mu nie wierzyć: „Moniko, Bóg cię kocha. Akceptuje cię taką, jaką jesteś”. Uwierzyłam temu księdzu. Uwierzyłam Bogu. Uwierzyłam. I wszystko zaczęło się powoli zmieniać. Ja zaczęłam się zmieniać. Stałam się bardziej otwarta na ludzi. Zaczęłam codziennie czytać Pismo Święte. Chciałam bardziej poznać Tego, który mnie kocha. Było to dawno temu… Ciągle poznaję i doświadczam Jego Miłości. Akceptacji. A nie wiedziałam o czym napisać… Nie zależy mi na tym co ktoś sobie o mnie pomyśli czytając te słowa. Zależy mi na tym, żeby się Jemu podobać. Tylko na tym mi teraz zależy.

  3. Znam sposób myślenia starszego syna, mimo iż jestem najmłodszym dzieckiem w rodzinie (dziś już starym po 60tce ). Pamiętam, jak mówiłam mamie wielokrotnie w ostatnim etapie życia, raniąc Jej z premedytacją serce ” gdzie jest twój ukochany syn, przecież powinien czuć, że tęsknisz za nim, dlaczego tak rzadko Cię odwiedza. Mama nigdy się nie skarżyła na nikogo,cierpienie i niedołęstwo starcze z pokorą i cichością znosiła, to Ona do końca znajdowała słowa pocieszenia dla mnie, mawiała „z Bożą pomocą wytrzymasz”. W zdumienie mnie wprawiło, gdy usłyszałam z Jej ust słowa skierowane do męża ” kocham Cię”, bo pokolenie mojej Mamy nie wymawiało takich słów, ono czynem, postawą, troską wyrażało swoją miłość do bliskich, więc znów odezwał się we mnie „starszy syn” i poczułam zazdrość, jak to możliwe? ja twoja córka, która opiekuje się Tobą, nigdy nie usłyszałam, że mnie kochasz…. Ojcze miłosierny, dobrze że Jesteś i czekasz z otwartymi ramionami na każdego z nas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>