W imię Ojca † i Syna i Ducha Świętego.
„Ludzie zamieszkują ziemię, która ma dwa bieguny. Nie mają tu miejsca stałego. Wszyscy są w drodze. Droga ich prowadzi od bieguna samotności do bieguna miłości.”
Droga z samotności do pełni miłości biegnie uliczkami Jerozolimy, piątkowego popołudnia. Jest to droga człowieka, który przeprowadza mnie z otchłani wyobcowania do zjednoczenia z Ojcem. Droga kreślona na ziemi śladem krzyża. Wejść w Jego ślady oznacza przejść całą drogę, pozwalając sobie przy tym na odnalezienie się w niej.
Pomocne nam będą przy tym fragmenty dramatu Karola Wojtyły „Promieniowanie ojcostwa”.
Stacja I
Piłat
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
On się tu nie nadaje. Nie pasuje tu. Jest jakiś inny, dziwny…
Scena z pretorium powtarza się każdego dnia. Powtarza się gdy wydaje sąd, bo wiem lepiej, bo mam prawo, bo… „A Piłat kazał Go ubiczować.”
„taki był Jego wygląd, że już nie wydawał się być sobą i sprawiał wrażenie prawie nie człowieka, lecz obrazu boleści namalowanego rękami okrutnych malarzy i złego namiestnika.”
Tak kończy się przewód sądowy kiedy wydaje ukrytego w bracie Mistrza na biczowanie i śmierć.
„Pragnę kochać bez żadnej potrzeby, idąc prosto sercem w jakąś treść, co jest prosta i wielka zarazem, a w której człowiek się mieści, nie mogąc jej zmieścić w sobie.”
Stacja II
Mistrz podejmuje drogę
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
„Kto chce iść za mną…” Znam te słowa, mówią o krzyżu, który jest nieodłącznym warunkiem naśladowania Mistrza, mówią o podjęciu jego ciężaru. Czasem wydaje mi się, że krzyż to wielka choroba, zmaganie się z nią.
To prawda krzyż ma też taki wymiar, ale o ile częściej krzyż to uciążliwy mąż czy żona, brat czy siostra, nie lubiany profesor albo praca?
„Dlaczego zadałeś mi miłość, która we mnie musi być ryzykiem? Oto Twój Syn bierze na siebie całe ryzyko miłości (…) Pragnie tego, bo miłuje. Samotność sprzeciwia się miłości. Na granicy samotności miłość musi stać się cierpieniem.
Stacja III
Pierwszy upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Był już bardzo wyczerpany. Nie jadł niczego od poprzedniego dnia i utracił wiele krwi, spędził noc na czuwaniu, poddany niekończącym się przesłuchaniom i dręczeniu, pod razami biczowania na wyboistej drodze, którą kroczył upadł.
To bardzo wygodne tłumaczenie, bo wyłącza mnie z grona tych, którzy przyczynili się do tego upadku. Tylko prorok woła jak cichy głos sumienia: „On wziął na siebie nasze winy.”
Zwątpienia, odwroty, zaparcia się, zdrady-zwykłe sytuacje, w których szlachetne ideały służby Bogu i ludziom odchodzą na dalszy plan.
„Nie odchodź, dziecko-ty wieczne dziecko-nigdy nie odchodź. Jeżeli nawet odchodzisz, pamiętaj, że zostajesz we mnie (…). Jest we mnie miłość mocniejsza od samotności(…).”
Stacja IV
Mistrz i Matka
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Tego spotkania nie opisują ewangeliści. To spotkanie to tajemnica. Dwie kochające się Osoby, spojrzenie, gest, wyraz twarzy. Tu nie trzeba słów. Wielka miłość obywa się bez potoku zdań. Wielka miłość to te spojrzenie w oczy, które mówi wszystko, spojrzenie które dowodzi wieczności.
„Nie lękaj się. To musi boleć. Jest to ból podobny do bólów rodzenia. Kobieta wie o rodzeniu niepomiernie więcej niż mężczyzna. Wie zwłaszcza przez cierpienie, które łączy się z rodzeniem. Jedno i drugie jest tajemnicą. Macierzyństwo jednak stanowi wyraz ojcostwa.”
Stacja V
Mistrz i Szymon
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Gdzie byli apostołowie i przyjaciele? Nikt się nie zjawił, nikt nie podał ręki Nauczycielowi? Czy nie zbyt często ludzie „z zewnątrz” zawstydzają mnie? Ja który jestem szczególnie przeznaczony do posługi, często nie umiem pomóc dźwigającemu swój krzyż bratu.
Szymona przymuszono, mnie nikt nie przymusza.
„(…) miłość jest wyzwoleniem z wolności, wolność bowiem sama dla siebie byłaby straszna. Kiedy więc staje się Ojcem, wówczas jestem zniewolony miłością(…). Równocześnie jestem przez miłość wyzwolony z wolności(…).”
Stacja VI
Mistrz i Weronika
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Ona nie może, jak Szymon, nieść krzyża, może tylko otrzeć twarz skazańca.
Ofiarowany uśmiech, dobre słowo, szklanka wody podana z miłością. To drobne gesty, ale wielka miłość przemienia małe rzeczy w wielkie. Kiedy więc mały gest wydaje mi się nic nie znaczący, przypominam sobie oblicze z całunu, oblicze darowane Weronice.
„Ja tak bardzo, tak bardzo chcę ciebie. Lecz znajdź zawsze tę formułę tajemną, przez którą ja będę ty tobie, a ty we mnie.”
Stacja VII
Drugi upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
„Dlaczego się czasem wydajesz tak daleki, choć jesteś najbliższy? Rozumiem, że nie możesz mnie chcieć poza prawdą swego istnienia-rozumiem to coraz lepiej.”
Stacja VIII
Mistrz i niewiasty
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
„Nie płaczcie nade mną…” Nie daj mi Panie zamknąć się w swoim cierpieniu. Niech zawsze widzę brata czekającego na uśmiech, słowo otuchy czy pociechy.
„Moje dziecko, ukochane dziecko. Nie mogę oszczędzić ci łez. Czasem nawet muszę czekać na nie. Potem je ocieram i mówię „nie płacz”. Co pozostaje-to czekanie na nową dojrzałość, na nową jedność woli, na wspólny rytm…”
Stacja IX
Trzeci upadek
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Ciężka belka krzyża uderza w kark Mistrza, przygniatając Jego ukoronowaną głowę do ulicznych kamieni. Oblicze, w które wpatrywali się aniołowie jest teraz nie podobne do ludzkiego.
W trzecim upadku Twoje nieme oblicze woła w bracie stanowiącym obiekt plotek czy obmowy. Woła o miłość.
„Nie będę nigdy samym uciszeniem, ale też burzą. I słodyczą samą nie będę-domieszam gorycz. A choć staram się być przejrzysty, będę także zagadką. I nie zawsze będziesz odpoczywać-czasem przeze mnie się zmęczysz.”
Stacja X
Obnażenie z szat
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Tak trudno mi zrezygnować z siebie, pozwolić na zabranie choćby odrobiny czasu przez brata w potrzebie. Jeśli nie nauczę się oddawać wszystkiego; rzeczy, czasu czy sił, to wołające oblicze drugiego przestanie przypominać mi oblicze Mistrza.
„Stale muszę przyodziewać jego dzieci w światłość, bo chodzą od wewnątrz nagie. Okrywają się na zewnątrz olbrzymim bogactwem stworzeń oraz swych własnych dzieł-ale od wewnątrz są nagie.”
Stacja XI
Przybicie do krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Tak trudno jest błogosławić w obliczu złorzeczenia, uśmiechać się, gdy następuje prześladowanie, kochać, gdy wokół panuje nienawiść.
A „Bóg jest miłością” i potrafi tylko kochać, mimo wszystko.
„Czasem chciałbyś mnie odpędzić, choć ja za każdym razem przychodzę z miłością. Kocham ciebie w każdym nowo narodzonym i ciebie samego biorę w nim na ręce.”
Stacja XII
Śmierć Mistrza
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebi
„Lękam się, że zawsze przychodzę na głos Oblubieńca, którym ty mnie nie wołasz nigdy. A jednak ja słyszę ten głos. Ten głos mnie ku tobie przybliża, choć ty nim nie przemawiasz.
Tak bardzo chcesz być samotny, że obce jest twoim wargom słowo „bracie”. A ja stale czuwam w tobie nad cichym przepływem życia, stale się nad nim pochylam; istotą moją jest życie, które tobie daję. I ty o tym wiesz.”
Stacja XIII
Zdjęcie z krzyża
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Tylko nienawiść zdolna jest ukrzyżować.
Miłość zawsze czyni dobrze, pragnie uszczęśliwienia drugiego, nawet za cenę daru złożonego z siebie. Trudną naukę daje mi milcząca Matka, bo tak bardzo chciałbym czynić dobrze nie ponosząc żadnej ofiary.
„Wielu patrzy na życie Twojego Syna, na Jego cierpienie i śmierć, wielu poszło drogą, którą On idzie. Ja nie jestem poza nim. Nie jestem przeciw Niemu. Podziwiam Go i uwielbiam — a równocześnie stawiam Mu opór. Czynię to w dużej mierze, dlatego, że mnie nie stać na cokolwiek innego.”
Stacja XIV
Złożenie do grobu
Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie
Umrzeć z miłości dla innych. Piękny ideał-i tak często zdradzany, więc zamknę Cię w grobie by już nie pamiętać o Ideałach.
Tylko czy to wystarczy?
„Pragnę twojej śmierci i tym pragnieniem trafiam w sam zaczątek życia. Masz o to do mnie żal-dlatego też pojąć nie możesz mojej ku tobie miłości. Jest to miłość, która cię przerasta, a ja stale z tą właśnie miłością do ciebie powracam,(…) powracam ze śmiercią Oblubieńca.”
Zwykle w tym miejscu znajduje się rozważanie końcowe; ale tu nie kończy się droga krzyżowa, ona jest kontynuowana, stąd w każdym dniu mojego życia. Popatrz więc na stojącego obok brata i zapytaj siebie jak bardzo Twoja droga przecina się z drogą Mistrza.
„Tak, więc może się w końcu zdarzyć, że Ty odsuniesz nasz świat. Pozwolisz mu rozsypać się do końca wokół nas, a przede wszystkim w nas samych. I wtedy okaże się, że Ty cały pozostajesz tylko w Synu a On w Tobie-i cały wraz z Nim w waszej miłości. Ojciec i Oblubieniec. A wszystko inne okaże się wtedy nieważne i nieistotne, prócz tego jednego: prócz Ojca, dziecka i miłości.” †













