Gorączka moze być chorobą, jak biała gorączka, szał, wściekłość tak wielka że nie można sie ruszać. A Bóg jest porywający, to dynamizm, to Bóg zazdrosny szukający człowieka doświadczeniem depresji, choroby, niepowodzenia. To Bóg namiętności, śmiejący się i płaczący z człowiekiem. I Bóg to wszystko wlał w kobietę. Takie są bowiem jej pragnienia; pragnienie gwałtownego pożądania miłości. Poza tym na początku Bóg polecił Adamowi i Ewie by panowali. Ewa miała być pomocą (ezer) mężczyzny. W ten sposób miała być niezbędna Adamowi, miała nie wyprzedzać ani nie stać za mężczyzną. Tu coś się stało z teściową Piotra. Zamiast stać z boku, chciała przejąć władzę. Jej zięć, kandydat na pierwszego papieża, zaczyna chodzić za jakimś prorokiem zamiast łowić ryby. Dostała więc białej gorączki. Skąd to wiemy? Bo Jezus uzdrowil ją tak, że zaczęła służyć. Uzdrowił jej chorobą u źródła. Jednak uzdrowinie dokonał się w specyficzny sposób. „On zbliżył się do niej…“ Trzeba podejść, spojrzeć w oczy. Wielu mężów od lat nie podchodziło do żony czy teściowej, a Jezus podszedł do jej świata. „Wziął ją za rękę“ Nie tłumaczył jej, nie logiką a gestem. Jak mało mamy takich gestów… „podniósł ją“ nie dołował jej nie krzyczał „znów nie zrozumiałaś!“ tylko podniósł ją… Te trzy czasowniki podejść, dotknąć, podnieść wtedy meżczyzna ma w kobiecie pomoc. „On zbiłył sie do niej i ujawszy ją za rękę podniósł“
wrz 01

Wrzesień 13th, 2009 at 18:27
piekne słowa „ujac za rekę i podniesć„ale czy w życiu, zeby pomóc meżczyznie /mezowi/to wystarczy? — czesto należy uzyc mocniejszych argumentów, zeby byc pomocą dla meża.
Wrzesień 13th, 2009 at 21:42
właśnie tu jest problem bo słowa „ująć za rękę i podnieść“ dotyczą relacji mężczyzny do kobiety. Kobieta często musi przestać rządzić mężczyzną… i czasami zamiast ciągle mu zwracać uwagę to pochwalić jego intelekt