Poznali Chrystusa przy łamaniu chleba

Jedna uwaga do wpisu “Poznali Chrystusa przy łamaniu chleba”

  1. Często stawiamy pytanie o sens ofiary Jezusa Chrystusa. Interesującą wskazówkę do znalezienia odpowiedzi zawierają dwa wersety Listu do Hebrajczyków: „Gdzie bowiem jest testament, tam musi nastąpić śmierć tego, który sporządza testament. Testament bowiem po śmierci nabiera mocy, nie ma zaś znaczenia, gdy żyje ten, który sporządził testament” (Hbr 9, 16-17). Fragment ten jest bardzo problematyczny i jak dotychczas nie znalazłem konsekwentnego omówienia powyższych słów.
    Dlaczego księgi Pisma Świętego nazywamy Testamentem?
    Najpierw określmy pojęcie „testamentu”. Otóż, 1) testament jest to ostatnia wola wyrażona przez testatora; 2) testament obowiązuje po śmierć testatora 3) testament nie ma mocy obowiązywania tak długo, jak testator żyje.
    Boży Testament (chrześcijańskie zasady etyki miłości w życiu doczesnym i „dziedzictwo niebieskie” po śmierci) w świetle powyższej charakterystyki ma moc obowiązywania po śmierci testatora. Czyja zatem śmierć jest warunkiem urzeczywistnienia Bożego Testamentu. Innymi słowy: kto jest testatorem Bożego Testamentu?
    Jezus-człowiek, Bóg wcielony raczej nie jest testatorem:
    1) historyczny Jezus nie spisuje żadnego testamentu;
    2) w odniesieniu do Starego Testamentu osoba Jezusa w ogóle się nie pojawia, a przecież Stary i Nowy Testament mają jednego testatora.
    Wydaje się, że testatorem, o którego tu pytamy, jest Bóg jako taki – Bóg w całości jest Tym, który sporządził Testament. Jeśli zgodzić się z powyższą tezą, to warunek obowiązywania Bożego Testamentu należy sformułować następująco: Testament Boży obowiązuje po akcie rezygnacji z atrybutu istnienia, dokonanym przez Boga (Testatora). Nie może to być „śmierć testatora”, bowiem Bóg nie podlega władzy śmierci, ale czy to oznacza, że Bóg dobrowolnie nie może zrezygnować ze swoich boskich atrybutów, w tym i z Bożego istnienia? Wszechmoc Boga jest ograniczona tylko Jego wolą (Ps 135, 6; Łk 1, 37).
    W świetle rozważań dotyczących testamentu, twierdzenie o obowiązywaniu Testamentu Bożego da się pogodzić w sposób konsekwentny wyłącznie z wizją Boga, którego miłosierdzie wobec człowieka jest aż tak wielkie, że pociąga za sobą dokonanie radykalnej, największej możliwej ofiary. Czy największą ofiarą, jaką może uczynić Bóg, jest cierpienie i śmierć Jezusa? Wydaje się, że nie. Największa ofiara Boga to rezygnacja z tego wszystkiego, co Bóg ma najcenniejsze, a przecież cielesność Jezusa nie jest czymś takim. To co jest najbardziej cenne dla Boga, to Jego boskie atrybuty, zwłaszcza atrybut istnienia. A więc największa ofiara Boga to dobrowolna rezygnacja z Bożego istnienia i całkowite utożsamienie się z człowiekiem, w tym również podzielenie kresu egzystencji.
    W tym kontekście nowego sensu nabierają słowa Jezusa na krzyżu: „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił?” (Mt 27, 46) – być może Jezus był pierwszym świadkiem rezygnacji z istnienia Boga i zatrwożony pyta w imieniu wszystkich ludzi: czemu nas, ludzi opuszczasz? Co teraz będzie? Bóg jednakże nie zostawił całkowicie człowieka, pozostawił swój Testament.
    Moje pytanie: jak inaczej rozumieć pojęcie „Testamentu Bożego”, żeby nie oznaczało to, że Bóg zrezygnował ze swojego istnienia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>