Zapisz jako PDF Wydrukuj

Mt 15, 29–37

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Bóg przy­go­to­wał ucztę na górze, w gór­nej sali i zdarł zasłonę zapusz­czoną na twarz naro­dów. Raz na zawsze została poko­nana śmierć. Bóg rze­czy­wi­ście zdarł zasłonę, widzimy Go w każ­dej Eucha­ry­stii twa­rzą w twarz. Tu Bóg staje oko w oko ze swoim ludem. Wielu jest tu chro­mych, tych, któ­rzy nie mają już siły powstać, wielu jest nie­wi­do­mych bo nie odróż­niają dobra od zła, za dużo nie­mych, któ­rzy nie umieją otwo­rzyć ust by świad­czyć, wielu jest wresz­cie ułom­nych, któ­rzy potrze­bują Leka­rza. A On przy­cho­dzi, taki pro­sty i nader oczy­wi­sty, że tu na pustyni mia­sta potrze­bu­jemy wia­tyku; pokarmu na drogę byśmy nie osła­bli w dro­dze. Bo ta Ewan­ge­lia jest na dziś, na tę Mszę świętą. Tu każdy z nas przy­nosi swoje sie­dem chle­bów. I tu sły­szymy te same słowa. Tu chleb jest brany, ofia­ro­wany, łamany i roz­da­wany. Oby­śmy tak eucha­ry­stycz­nie trak­to­wali nasze życie.

  "Chlebie najcichszy,
   otul mnie swym milczeninem,
   ukryj mnie w swojej bieli,
   wchłoń moją ciemność.

1. Przemnień mnie w siebie,
   bym jak Ty stał się chlebem.
   Pobłogosław mnie, połam,
   rozdaj łaknącym braciom.

2. A ułomki chleba,
   które zostaną
   rozdaj tym,
   którzy nie wierzą w swój głód."
                                                   Chlebie najcichszy...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Leave a Reply