Mądrość popiołu cz. 3

5 uwag do wpisu “Mądrość popiołu cz. 3”

  1. Proszę Księdza. Czy istnieje coś takiego, jak nasze „nie – istnienie”?
    – Ja Jestem – mówi Pan. A my jesteśmy do Niego podobni.Stworzył nas na Swój obraz i podobieństwo. My także możemy powiedzieć: Ja jestem. Jestem i zawsze będę!
    Życie wieczne zaczyna się tu i teraz…

    Czasem myślę o tej części wieczności, która zaczyna się na progu śmierci. Tak, boję się. Lękam się umierania i bólu, ale to przecież będzie SPOTKANIE z Tym, za Którym tęsknię… Co dalej? NIE CHCĘ wyobrażać sobie tego, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało…
    Pragnę tylko być ostatnią, byle z Nim…

    Myślę, że nasza kultura wyrządza człowiekowi wielką krzywdę, izolując go od przeżywania, obcowania ze śmiercią. Z jednej strony śmierć jest na porządku dziennym,”oswajana”, obecna w większości filmów i gier komputerowych, z drugiej zaś wypreparowana, wyizolowana z realnego życia. Umieramy w sterylnych warunkach, w samotności. Niemal nie zdarza się, by przy łóżku umierającego stali jego bliscy. Czasami jest przy nim lekarz lub pielęgniarka, ale najczęściej, jedynymi towarzyszami są bezduszne sprzęty medyczne. Wyświetlacze sygnalizują zbliżający się koniec. Jeszcze chwila i… długi, ciągły sygnał alarmuje, że ktoś właśnie odszedł na spotkanie z Ojcem. Takie umieranie jest straszne.

    Kiedyś dane mi było towarzyszyć mojej babci, która odchodziła. Agonia trwała trzy dni. Najgorsza była bezsilność. Patrzyłam na cierpienie i lęk. Jedyne, co mogłam zrobić, to była modlitwa. Słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego przyniosły ulgę. Dały choć chwilę wytchnienia, krótki sen. Niemal do końca babcia była przytomna, ale zdarzały się długie chwile „nieobecności”. Wtedy można było usłyszeć śpiew. Nadnaturalnie silnym głosem umierająca na białaczkę śpiewała „AVE!” na cześć Tej, Która wyszła jej na spotkanie.

    Śmierć jest najtrudniejszym momentem, ale to część naszego życia. Towarzyszenie śmierci jest darem, łaską daną umierającemu i tym, którzy jeszcze przez jakiś czas pozostaną na ziemi.

    Dziękuję , że Ksiądz poruszył ten trudny temat.

  2. Szczęść Boże,
    ciesząc się bardzo, że Ksiądz wrócił, chciałabym zapytać o autora tych niesamowitych słów o lęku przed śmiercią jako o (formie?) bojaźni Bożej.

  3. 1 maja 1897r. św. Teresa od Dzieciątka Jezus wypowiedziała z najgłębszym przekonaniem prawdę o momencie śmierci:
    „To nie śmierć przyjdzie po mnie, ale Pan Bóg. Śmierć nie jest straszydłem, przerażającym upiorem, jakiego widzimy na obrazkach. W katechizmie napisano, że ‚śmierć jest rozdzieleniem duszy i ciała’, i jest tylko tym.”
    Ileż spokoju i wewnętrznego uciszenia daje nam wiara, że nie śmierć, ale Bóg, który jest z a w s z e najlepszym Ojcem, przyjdzie po naszą duszę w momencie śmierci. – o.Władysław Kluz OCD „Boski Złodziej czyli sztuka umierania” str.12

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>