Klik­nij by powiększyć

Kiedy wiatr wieje w oczy, kiedy wszystko idzie wbrew, kiedy już nie ma sił, kiedy nadzieja umiera. On idzie. O czwar­tej straży noc­nej. A kiedy burza się uci­szyła, On usiadł i dopły­neli do brzegu tylko twa­rze uczniów były już inne… Pyta­nie jed­nak zostaje skoro On przy­szedł do nich, kro­cząc po jezio­rze, to czemu chciał ich minąć?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Około czwar­tej straży nocnej”

  1. Jacek Says:

    Nakar­mie­nie takiego tłumu ludzi (męż­czyzn było pięć tysięcy, trzeba dodać kobiety i dzieci) pię­cioma chle­bami i dwoma rybami było tak spek­ta­ku­lar­nym cudem, że widzący to ucznio­wie dosłow­nie byli zdu­mieni i oszo­ło­mieni. W trak­cie prze­prawy łodzią po jezio­rze wiele myśli kłę­biło się w ich gło­wach; któż może mieć taką moc? Sły­szeli wpraw­dzie wcze­śniej , jak mówiono do Jezusa „Syn Boży“, ale trak­to­wali te słowa z dystan­sem, to poję­cie prze­ra­stało ich zdol­ność rozu­mo­wa­nia. Bóg ma syna ? Żarty. Chyba, że jest to sza­tan w całej swej mocy. Ale prze­cież nie tak dawno wypę­dził Legion dia­błów z ciała opę­ta­nego — to rozu­mo­wa­nie też nie ma bez sensu.
    “ Ej, chło­paki, równo tymi wio­słami, bo się nic nie posu­wamy do przodu i do jutra się nie prze­pra­wimy a wiatr się wzmaga“ — dał się sły­szeć nie­pewny głos Pio­tra sie­dzą­cego przy ste­rze. Ale głos Pio­tra nie zro­bił na nich wra­że­nia, był cichy i zalęk­niony. I w tym momen­cie dostrze­gają postać kro­czącą po wodzie, lecz w takim sta­nie nie­po­koju w jakim znaj­do­wały się ich umy­sły nie mogli roz­po­znać postaci, wpa­dli więc w panikę, zaczęli krzy­czeć; Bel­ze­bub! Jezus! Legion! Ratuj się, kto może! Ratunku!
    Mistrz sądził, ze po tylu zna­kach jakich świad­kami byli ucznio­wie, a w szcze­gól­no­ści po cudow­nym roz­mno­że­nia chleba ich wiara będzie nie mniej­sza niż wiara kobiety cier­pią­cej na krwo­tok. Sądził też, że ta nocna prze­prawa bez Jego obec­no­ści ostu­dzi ich roz­pa­lone umy­sły i gdy dotrą na drugi brzeg poznają prawdę o Nim. Mylił się. Jesz­cze wiele nauki i zna­ków potrze­bo­wali, by stać apo­sto­łami. Ogar­nęła Go litość nad nimi i dał się roz­po­znać i wsiadł do nich do łodzi.

Leave a Reply