sty 09
Kiedy wiatr wieje w oczy, kiedy wszystko idzie wbrew, kiedy już nie ma sił, kiedy nadzieja umiera. On idzie. O czwartej straży nocnej. A kiedy burza się uciszyła, On usiadł i dopłyneli do brzegu tylko twarze uczniów były już inne… Pytanie jednak zostaje skoro On przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, to czemu chciał ich minąć?

Styczeń 10th, 2010 at 13:26
Nakarmienie takiego tłumu ludzi (mężczyzn było pięć tysięcy, trzeba dodać kobiety i dzieci) pięcioma chlebami i dwoma rybami było tak spektakularnym cudem, że widzący to uczniowie dosłownie byli zdumieni i oszołomieni. W trakcie przeprawy łodzią po jeziorze wiele myśli kłębiło się w ich głowach; któż może mieć taką moc? Słyszeli wprawdzie wcześniej , jak mówiono do Jezusa „Syn Boży“, ale traktowali te słowa z dystansem, to pojęcie przerastało ich zdolność rozumowania. Bóg ma syna ? Żarty. Chyba, że jest to szatan w całej swej mocy. Ale przecież nie tak dawno wypędził Legion diabłów z ciała opętanego — to rozumowanie też nie ma bez sensu.
“ Ej, chłopaki, równo tymi wiosłami, bo się nic nie posuwamy do przodu i do jutra się nie przeprawimy a wiatr się wzmaga“ — dał się słyszeć niepewny głos Piotra siedzącego przy sterze. Ale głos Piotra nie zrobił na nich wrażenia, był cichy i zalękniony. I w tym momencie dostrzegają postać kroczącą po wodzie, lecz w takim stanie niepokoju w jakim znajdowały się ich umysły nie mogli rozpoznać postaci, wpadli więc w panikę, zaczęli krzyczeć; Belzebub! Jezus! Legion! Ratuj się, kto może! Ratunku!
Mistrz sądził, ze po tylu znakach jakich świadkami byli uczniowie, a w szczególności po cudownym rozmnożenia chleba ich wiara będzie nie mniejsza niż wiara kobiety cierpiącej na krwotok. Sądził też, że ta nocna przeprawa bez Jego obecności ostudzi ich rozpalone umysły i gdy dotrą na drugi brzeg poznają prawdę o Nim. Mylił się. Jeszcze wiele nauki i znaków potrzebowali, by stać apostołami. Ogarnęła Go litość nad nimi i dał się rozpoznać i wsiadł do nich do łodzi.