Klik­nij by powiększyć

Świa­tło w komo­rze. Przy­cho­dzi z Chry­stu­sem, roz­świe­tla mroki, wyrywa z pogardy. I Piotr, który potwier­dza wybra­nie — Kościół i tych dwóch naj­da­lej od Świa­tła, któ­rzy nie dostrze­gli że nade­szło; nie oca­lili w sobie pra­gnie­nia. „Pójdź za Mną“. On wstał i poszedł za Nim. Tak Marek opi­sał naj­waż­niej­sze wyda­rze­nie z życia Mate­usza. Znów te oczy, które zoba­czył Lewi. One spo­tkały się z pra­gnie­niem serca czło­wieka, który choć miał wiele, nie był w sta­nie kupić naj­waż­niej­szego. Ten wzrok wyku­pił Mate­usza z komory.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

3 Responses to “Świa­tło mistrza Carravagio”

  1. Mak. Says:

    Bar­dzo lubię ten obraz.…

  2. Jacek Says:

    Wła­śnie dzi­siaj czy­ta­łem o tym obra­zie w książce Romana Brand­sta­et­tera „Kro­niki Assyżu”. Interesujące…

  3. MAK. Says:

    Znik­nął…

Leave a Reply