lut 18
Wziąć krzyż. Krzyż przecież jest ciężki, ostry, niewygodny. Krzyż jest jednoznaczny. Jest taki nietolerancyjny, nieekologiczny; jakby szedł wbrew światu, jakby wołał o opamietanie w świecie gdzie każdy ma swoje prawa poza Bogiem. Jakby był podpisem Boga na glebie niewdzięcznego świata. Tak, krzyż przekreśla to, co powstałe z naszej pychy. Może dlatego jest taki niechciany. Może dlatego Miłość pozostaje niekochana.

Luty 18th, 2010 at 20:25
Panie, pamiętam dobrze ten dzień sprzed kilku lat. Choć nie pytałeś czy chcę, dałeś mi na chwilę potrzymać Twój krzyż.
Nie wydawał się zbyt ciężki, a nawet ośmieliłem się zrobić z nim zdjęcie, na pamiątkę. żeby pochwalić się innym.
Uśmiechnąłeś się tajemniczo, chyba nawet chciałeś mi coś powiedzieć ale ja wtedy właśnie śpieszyłem się na bardzo ważne spotkanie.
Po kilku miesiącach wróciłeś, miałeś ze sobą inny krzyż, dużo mniejszy od Twojego. Przeczuwałem, że ten chyba jest dla mnie.
Wtedy szybko powiedziałem Ci, żebyś postawił go w kącie pokoju, bo ja akurat mam jeszcze ważniejsze spotkanie i porozmawiamy później.
Wróciłem bardzo późno. Ciebie już nie było. W kącie stał krzyż, a na stole leżała otwarta Ewangelia. Zacząłem czytać. Gdy skończyłem, postanowiłem spróbować zaprzeć się samego siebie.
Nie chodzę już na bardzo ważne spotkania.
Ale ten krzyż, Panie, jest chyba odrobinę za duży.
Luty 19th, 2010 at 19:17
Ja także podjęłam swój krzyż . Próbuję go nieść… razem z Nim. On mi pomaga.