Klik­nij by powiększyć

Nie wiem kto był w gor­szej sytu­acji. Niemy, który nie potra­fił mówić czy ludzie, któ­rzy mówili jakby byli opę­tani. Z nie­mego Jezus wyrzuca złego ducha, ludzie będący w pobliżu zatrzy­mali się w demo­nicz­nym myśle­niu. Fak­tycz­nie potrzeba uzdro­wie­nia zamknię­cia nie­mowy, tych wszyst­kich nie moż­li­wo­ści komu­ni­ka­cji, braku słowa „Kocham“. Potrzeba także egzor­cy­zmo­wa­nia demo­nicz­nej mowy, oskar­ża­nia Boga, chęci przy­ła­pa­nia Boga na jakimś błę­dzie, żeby tylko roz­grze­szyć swoje błędy i życie, które pobłądziło.

Ale nie usłu­chali ani nie chcieli słu­chać i poszli według zatwar­dzia­ło­ści swego prze­wrot­nego serca; odwró­cili się ple­cami, a nie twa­rzą. (…) Powiesz im wszyst­kie te słowa, ale cię nie usłu­chają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpo­wie­dzi. I ode­zwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłu­chał głosu Pana, swego Boga, i nie przy­jął poucze­nia. Prze­pa­dła wier­ność, zni­kła z ich ust.“ Ot prawda o nas, nie­mo­wach o twar­dym karku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Kiedy mil­cze­nie potrze­buje uzdrowienia”

  1. Mak. Says:

    To prawda, mówić to umiemy dużo. Paplać bez sensu.
    Dużo, dużo gorzej jest z naszą umie­jęt­no­ścią słuchania.…milczenia.

Leave a Reply