Klik­nij by powiększyć

Nie­sa­mo­wite jest jakie Jezus wywo­ły­wał emo­cje. Dobrze, że się osta­tecz­nie wszy­scy roze­szli. Roze­szli się by doj­rze­wała w nich decy­zja przy­ję­cia bądź odrzu­ce­nia Jezusa. Mogli prze­cież zapy­tać skąd pocho­dzi. Nie­stety ludzie, któ­rzy znają wszyst­kie odpo­wie­dzi nie zadają żadnych pytań. Roze­szli się więc. Jedni wró­cili do swo­ich wąt­pli­wo­ści inni do nie­wzru­szo­nej pew­no­ści. Owoc będzie doj­rze­wał. Słowo zaczęło doty­kać serca straż­ni­ków, nie dotarło już do serca fary­ze­uszów. Oni już dawno zamknęli się w sche­ma­tach. Tu tkwi źródło ich pogardy dla tłu­mów. Jeden tylko Niko­dem miał odwagę, ale został zakrzy­czany. Są więc w naszych kościo­łach i na lek­cjach reli­gii ludzie wyuczeni defi­ni­cji i prak­ty­ku­jący kult, któ­rzy gar­dzą innymi, któ­rych serce pozo­staje nie wraż­liwe na Słowo. Co nie­dziela słu­chają i przyj­mują Słowo a potem roz­cho­dzą się do swo­ich domów i doj­rzewa w nich cicha decy­zja o ukrzy­żo­wa­niu Chry­stusa w dru­gim człowieku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Leave a Reply