Cały tydzień spotkań ze Zmartwychwstałym. Maria Magdalena zraniona cierpieniem. Ona zawsze będzie pytała „dlaczego“. W obliczu śmierci, rozstania, kiedy nie potrafi zachować przy sobie tych, których kocha. Uczniowie uciekający do Emaus. Aby uciec, schować się za czczą gadaniną nierozpoznając Mistrza. Poruszać temat kryzysu w Kościele, molestowania, bogactwa księży. Tylko czasem nie zostaje czasu na rozpoznanie Nauczyciela przy łamaniu chleba. Eucharystia w końcu jest taka banalna, przewidywalna. Można spotkać też Zmartwychwstałego dociekając, jak dziś Tomasz. Można dywagować, rozważać, wiecznie się zastanawiać, permanentnie podejmować decyzje. Czekać na ostateczny racjonalny dowód. Można spotkać Jezusa miłosiernego przy grobie, na drodze do Emaus, w wieczerniku. Można go spotkać czekając całe życie, albo nagle. Można Go spotkać zawsze i wszędzie. Można się Go nie spodziewać, szczególnie gdy On przychodzi nagle, jak wczoraj około godziny dziewiątej, pod Smoleńskiem… On, Pan mój i Bóg mój, pierwszy Zmartwychwstały, nasza Pascha.
kwi 11