Zapisz jako PDF Wydrukuj

Nic poza Miłością

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Klik­nij by powiększyć

Po wyj­ściu Juda­sza z wie­czer­nika Jezus powie­dział: Syn Czło­wie­czy został teraz oto­czony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą oto­czony. Jeżeli Bóg został w Nim oto­czony chwałą, to i Bóg Go oto­czy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą oto­czy. Dzieci, jesz­cze krótko jestem z wami. Będzie­cie Mnie szu­kać, ale - jak to Żydom powie­dzia­łem, tak i teraz wam mówię — dokąd Ja idę, wy pójść nie może­cie. Przy­ka­za­nie nowe daję wam, aby­ście się wza­jem­nie miło­wali tak, jak Ja was umi­ło­wa­łem; żeby­ście i wy tak się miło­wali wzajemnie.“

Ewan­ge­lia św Jana. Ewan­ge­lia misty­ków. Ewan­ge­lia z pozoru nie istot­nych szcze­gó­łów; dra­ma­tycz­nych obec­no­ści i bra­ków. Czym więc jest miłość? Odpo­wiedź jest bar­dzo kon­kretna. Roz­pięta mię­dzy dwoma posta­ciami. Naj­pierw Judasz wycho­dzi z wie­czer­nika w ciem­ność, zaraz potem, w następ­nym wier­szu, Jan kła­dzie się na piersi Mistrza by słu­chać Jego serca. Miłość żywa jak bijące serce Boga i doko­nu­jąca rady­kal­nego wyboru jak poca­łu­nek Juda­sza, w któ­rym umarła. Judasz i Jan. Po tym, co zro­bił ten pierw­szy dziś nawet na psa nikt tak nie zawoła. Po co o nim mówić? Może po to, by mieć jakie­goś wroga. W końcu przy nim każdy czuje się jakoś lep­szy. Został obda­rzony zaufa­niem. Powie­rzono mu pie­nią­dze, choć Mate­usz znał się na tym lepiej. I fak­tycz­nie nie zro­bił dobrego inte­resu. Nawet Boga sprze­dał za cenę krowy. Zabie­rać z tacy, nie odda­wać bina­cji, nie ujaw­niać docho­dów, usta­lać stawki, odli­czać nie ist­nie­jące kwoty, kopio­wać nie­le­galne pro­gramy, filmy, muzykę, książki. Dodat­kowo tłu­ma­czyć się że „na bied­nego nie tra­fiło“. Układy i ukła­dziki. Mal­wer­sa­cje i defrau­da­cje. Drugi grzech Juda­sza; donos. TW Iska­riota. W końcu nie zro­bił nic złego. Wska­zał tylko miej­sce gdzie był Mistrz. Współ­praca z komu­ni­zmem, dono­sze­nie na kole­gów, nisz­cze­nie czło­wieka za ple­cami, wysmie­wa­nie, obga­dy­wa­nie, pod­ko­py­wa­nie auto­ry­tetu. Grzech trzeci to fałsz. Fał­szywa była jego tro­ska o bied­nych. Fał­szywy był poca­łu­nek. Fałsz w sło­wach, zna­kach w życiu. Ile jest takich fał­szy­wych poca­łun­ków, w któ­rych umarla miłość? Ile fał­szy­wych gestów uda­ją­cych miłość? Narze­czeni w kan­ce­la­rii w pełni zga­dzają się z nauką Kościoła doty­czacą anty­kon­cep­cji i nie­ro­ze­rwal­no­ści mał­żeń­stwa… Pro­boszcz dzię­kuje za piękne kaza­nie, pod­czas gdy połowa kościoła spała… Ludzie śpie­wają „Licze na Cie­bie Ojcze“, a każdy liczy tylko na sie­bie… Powta­rzamy słowa psalmu „Pan mym paste­rzem, niczego mi nie brak­nie“, a bez­u­stan­nie narze­kam ile rze­czy nam bra­kuje… Ktoś znów śpiewa „wszystko Tobie oddać pra­gnę“, a gdy syn lub córka posta­na­wia iść do semi­na­rium czy zakonu odbywa się dra­mat rodzinny. Słowa i gesty bez pokry­cia. Grzech ostatni; chy­biony żal. Judasz żało­wał, oddał pie­nią­dze. Piotr nic takiego. A jed­nak ten drugi stał się zastępcą Chry­stusa na ziemi, głową. Głowa Juda­sza zawi­sła na drze­wie. Pro­blem pole­gał na tym, że Judasz wszystko czy­nił za ple­cami Jezusa. Kradł, zdra­dził a nawet żało­wał. Cokol­wiek zro­bi­łeś, zdra­dzi­łeś, zamor­do­wa­łeś, naśmie­wa­łeś się z wiary; zawsze spójrz na obli­cze Miło­sier­nego. Czło­wiek nie potrafi znieść ogromu swo­jej zdrady jeśli nie spoj­rzy w oczy Jezu­sowi. Boga trzeba bać sie przed grze­chem. Po grze­chu bój się tylko sie­bie. Judasz nie zawisł na drze­wie. On wisi na kościel­nych ambo­nach, z któ­rych płyną słowa tych, któ­rzy sami nie wypeł­niają tego, co czy­tają. On sie­dzi tak cze­sto w kie­sze­niach pro­bosz­czów, w dekla­ra­cjach podat­ko­wych, w kom­pu­te­rach, na tak­so­me­trach, na szkol­nych ścia­gach, mie­dzy wier­szami arty­ku­łów, na salach sądowych…

Jest też Jan. Ten, który słu­cha serca Boga. Nie szkodzi,ze nie widział twa­rzy Jezusa. On jedyny stał pod krzy­żem. Może wła­śnie dla­tego… I kiedy po latach obno­szono go jako żywą reli­kwię powta­rzał tylko: „Dzieci moje, miłuj­cie się wza­jem­nie“. „Dzieci moje, a cóż wam wię­cej potrzeba?“ Nic wię­cej nie potrzeba, poza miło­ścią, nic więcej.

I jesz­cze te nie­po­zorne słowa: „tak, jak ja was umi­ło­wa­łem“. Tak kochać. Jeśli potrzeba to aż po krzyż. Nic nie zosta­wia­jąc dla sie­bie. Tylko wtedy będzie moż­liwe nasze zmar­twych­wsta­nie, tylko wtedy świat pozna chrze­ści­jan, tylko wtedy będziemy mogli pójść tam gdzie On poszedł. Tylko wtedy…

(wyko­rzy­stano; W. Węgrzy­niak, Twa­rzą w twarz z Ukrzy­żo­wa­nym. Jero­zo­lim­skie kaza­nia pasyjne, Kra­ków 2010.)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

One Response to “Nic poza Miłością”

  1. Damian Says:

    Bar­dzo ladne!

Leave a Reply