W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: „Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa. Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.
Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie“.
Modlitwa na progu śmierci. Modlitwa o chwałę. Modlitwa do Ojca otoczonego chwałą, by otoczył nią uniżonego Syna idącego na śmierć. Bóg o podwójnym spojrzeniu. Na Ojca i na człowieka. Chwała wyniesionej ludzkiej natury. Chwała intensyfikacji istnienia nawet w obliczu zbliżającej się hańby krzyża. Krzyż będzie kolejnym krokiem ku górze. Jak trudno traktować krzyż jako swoją chwałę. A jeśli Bóg przychodzi najpełniej w Twoim krzyżu? Jeśli bronisz się przed nim, jeśli Bóg wybiera krzyż jako miejsce chwały? Spodobało się Bogu przyjąć los człowieczy, urodzić się w stajni i umrzeć na drzewie hańby. Bóg przecież wybiera to, co niemocne w oczach świata. To, co niemocne w naszych oczach. To, co niemocne w Twoim życiu. Może się zatem okazać, że przez całe życie broniłeś się przed chwałą krzyża w swoim życiu. Czy to trudna chwała? Tak. Nawet wcielony Bóg drżał w ogrodzie, gdzie tłoczono oliwę, sam stając się wytłoczyną ludzkiego grzechu.
Mistrz kończy mowę. Pora umyć nogi. Uczynić kolejny krok do chwały, uniżając się coraz bardziej…

Maj 18th, 2010 at 17:21
Wielu krzyż przygniata swoim ciężarem, uważają, że nie są w stanie go unieść. Przytłacza ich.
Nie wiem czy mój krzyż jest chwałą czy nie ale ja go traktuję jako coś normalnego, zwykłego.
A nawet dobrego.