Zapisz jako PDF Wydrukuj

Kro­czyć po lękach

Posted by: xTom in Ewangelia Add comments

Skoro tłum został nakar­miony, Jezus zaraz przy­na­glił uczniów, żeby wsie­dli do łodzi i wyprze­dzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczy­nił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wie­czór zapadł, a On sam tam prze­by­wał. Łódź zaś była już sporo sta­diów odda­lona od brzegu, mio­tana falami, bo wiatr był prze­ciwny. Lecz o czwar­tej straży noc­nej przy­szedł do nich, kro­cząc po jezio­rze. Ucznio­wie, zoba­czyw­szy Go kro­czą­cego po jezio­rze, zlę­kli się myśląc, że to zjawa, i ze stra­chu krzyk­nęli. Jezus zaraz prze­mó­wił do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bój­cie się! Na to ode­zwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do sie­bie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i kro­cząc po wodzie, przy­szedł do Jezusa. Lecz na widok sil­nego wia­tru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyk­nął: Panie, ratuj mnie! Jezus natych­miast wycią­gnął rękę i chwy­cił go, mówiąc: Czemu zwąt­pi­łeś, małej wiary? Gdy wsie­dli do łodzi, wiatr się uci­szył. Ci zaś, któ­rzy byli w łodzi, upa­dli przed Nim, mówiąc: Praw­dzi­wie jesteś Synem Bożym. Gdy się prze­pra­wiali, przy­szli do ziemi Gene­za­ret. Ludzie miej­scowi, poznaw­szy Go, roze­słali [posłań­ców] po całej tam­tej­szej oko­licy, znie­śli do Niego wszyst­kich cho­rych i pro­sili, żeby przy­naj­mniej frędzli Jego płasz­cza mogli się dotknąć; a wszy­scy, któ­rzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

Tłum został nakar­miony. A w czło­wieku jest więk­sze pra­gnie­nie. To pra­gnie­nie, które woła do Boga: „Przyjdź“. To woła­nie na jezio­rze w zagro­że­niu nico­ścią, pier­wot­nym złem. Mistrz kro­czy po tym wszyst­kim, przy­wo­łu­jąc czło­wieka. Przyjdź do Mnie po wszel­kich otchła­niach. Po otchłani obawy przed grze­chem i śmier­cią. Pod­nieś oczy. Nie patrz na cień śmierci, idź przez ten lęk. Wyjdź naprze­ciw Bogu. Piotr tonie i woła; modli­twa krzyku. „Z głę­bo­ko­ści wołam do Cie­bie, Panie“.Kiedy ciem­ność prze­ma­wia. Nie słu­chaj jej. Nie słu­chaj tych gło­sów mówią­cych, że jesteś nie­godny. Prze­krzycz te głosy modli­twą pełną pokory. Przyjdź po tym wszyst­kim. Noc kie­dyś zbliży się do kresu. Noc cier­pie­nia, zmę­cze­nia, sta­ro­ści. I wśród burzy przyj­dzie łaska tylko wołaj „Przyjdź“, Marana tha. I ksiądz Twar­dow­ski, jak zawsze cudow­nie i prosto:

KLIK­NIJ

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Leave a Reply