
Tłocznia oliwy. Bóg staje się zdeptany ludzkim grzechem, pada na twarz, krwawi potem. Prosi o obecność człowieka, ten jeden jedyny raz słychać prośbę Boga o obecność. Uczniowie odchodzą w sen, oddalają się. A może to Jezus przekracza granicę oddalenia. Święty Bóg, który nie znał grzechu, musi stać się grzechem, żeby grzech ponieść na drzewo i tam zadać śmierć śmierci. Upada na twarz w ogrodzie. Jakby smakował ziemię skażoną ludzkim grzechem. W ogrodzie człowiek odszedł i w ogrodzie Bóg musi odnaleźć człowieka. „Adamie, gdzie jesteś?“ pyta Bóg przeklętej ziemi. Gdzie jesteś człowieku, gdy Bóg prosi byś czuwał? Noc przysłania oblicze Ojca, zbyt daleko odszedł człowiek. Przed oczami Mistrza przesuwają się sceny męki. Każdy krzyk bólu umęczonego ludzkiego ciała. Cała kruchość i poddanie. Słabe ludzkie ciało i bycie wy — danym. Ciało już wydane i krew wylana. Ale ból przenika głębiej. Aż do pytania co jak syk węża sączy się w duszę: Czy warto? Tylu odejdzie. Tylu wzgardzi. Tylu będzie pluć na Twój krzyż, aż do skończenia świata. Każdy grzech, jak w kalejdoskopie oglądany przez Świętego, co nie zna grzechu. Męka wdzierająca się w serce i wola Syna, który mierzy się z rozpaczą. Miłość to nie uczucie, woła Bóg z Ogrodu pogrążony w prochu ziemi. „Ojcze jeśli możliwe…“ Niemożliwe Synu, inaczej nie poznają czym jest Miłość. Ja wiem, Tato, znam cenę… mimo wszystko. „Ale nie jak Ja chcę, ale jak Ty“. Amen. Wykonało się. Między prośbą o oddalenie kielicha, a zgodą na jego przyjęcie odegrała się ostatnia scena walki. W ciemnej nocy duszy, Bóg człowiek doskonale widział i czuł każdy grzech. W jednym momencie „Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich“. Grzechy wszystkich czasów i wszystkich ludzi, nawet te najmniejsze i usprawiedliwiane «przecież nikomu nie robię krzywdy». Wytłoczony Bóg i pot, co był jak gęste krople krwi, na świadectwo widzenia, co sięga głębiej. Każda kropla nawadniała ziemię miłosierdziem. Samotny Bóg znów odnalazł człowieka w ogrodzie. „Ukryłem się bo jestem nagi“. Więc wezmę twoją nagość na siebie i na drzewie przywrócę ci życie. Amen. Niech tak się stanie. „To mówi Amen, Świadek wierny i prawdomówny, Początek stworzenia Bożego“. Amen. Adonai Melech Neeman.
„W Ogrójcu jest kobieta w ciąży, gdy dowiaduje się, że jej nienarodzone jeszcze dziecko będzie bardzo chore, że może nie będzie zdolne do życia poza organizmem matki. Ta kobieta staje przed pokusą zabicia własnego dziecka i uczy się posłuszeństwa przykazaniu: „Nie zabijaj”.
W Ogrójcu modli się i boryka ze sobą mężczyzna, gdy dowiaduje się, że podczas porodu nastąpiło niedotlenienie, w związku z czym będzie miał syna, ale upośledzonego umysłowo i fizycznie. Nierzadko mężczyzna ten walczy z pokusą odejścia od żony, od dziecka, wybrania łatwiejszego życia, wbrew słowom Jezusa: „kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18,5)
W Ogrójcu modlą się rodzice, gdy widzą, że ich dziecko cierpi w swoim małżeństwie z powodu złego zachowania współmałżonka, jego nieodpowiedzialności, jego słabości. I ci rodzice stają przed pokusą namawiania dziecka do rozwodu, wbrew słowom Jezusa: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”.
W Ogrójcu modlą się przyjaciele, by osobie opuszczonej przez współmałżonka nie doradzać: „ułóż sobie życie, poszukaj kogoś, nie marnuj siebie” — wbrew słowom Dekalogu: „nie cudzołóż”.
W Ogrójcu staje człowiek bezrobotny, gdy otrzymuje propozycję pracy, w której będzie łamane jego sumienie.
Takich przykładów z życia, w którym człowiek jak Jezus w Ogrójcu, wybiera wolę Boga, a nie swoją, każdy z nas mógłby wiele jeszcze opisać.“ (cytat za serwisem wiara.pl)
Na koniec link do opisu męki w ogrodzie Oliwnym według błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich, pochodzący z książki «Żywot i bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi według widzeń Świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich», 1927 r.
W OGRODZIE OLIWNYM
(obraz: Lodovico Carraci, Modlitwa w Ogrójcu, około 1590r.)