
Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli przy tym faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i Jerozolimy. A była w Nim moc Pańska, że mógł uzdrawiać.
Wtem jacyś ludzie niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób przynieść go, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: „Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy“.
Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: „Któż On jest, że śmie mówić bluźnierstwa? Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga?“
Lecz Jezus przejrzał ich myśli i rzekł do nich: „Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: «Odpuszczają ci się twoje grzechy», czy powiedzieć: «Wstań i chodź?» Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów“ — rzekł do sparaliżowanego: „Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu“. I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do domu, wielbiąc Boga.
Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: „Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj“.
Bóg, który mocen jest zamienić pustynię w kwitnący ogród. W obliczu paraliżu duszy, woli, uczuć Bóg może dokonać cudu uzdrowienia. Wobec wyjałowienia i wyschnięcia. Niezdolności do zrodzenia życia, osamotnienia, bezradności. Bóg mocen jest wyprowadzić życie ze śmierci. On widzi potencjał tam gdzie wzrok człowieka widzi tylko śmierć.
„Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje także skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe!
Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta“; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, aby was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w staw, spragniony kraj w krynice wód (…)“. Najpiękniejsze proroctwo nadziei adwentowej. Proroctwo błogosławionej słabości.
„W mesjańskim programie Chrystusa, który jest zarazem programem królestwa Bożego, cierpienie jest w świecie po to, ażeby wyzwalało miłość, ażeby rodziło uczynki miłości bliźniego, ażeby całą ludzką cywilizację przetwarzało w „cywilizację miłości“. (Jan Paweł II)
Zaproś Boga na swoją pustynię. Słabość poddana dotykowi Jezusa staje się bramą. „Dopóki chleb nie zostanie połamany, nikt się nie posili, nikt nie znajdzie pokrzepienia“. Ofiarować Bogu swoje połamanie, włączyć je w Ofiarę Syna to doznać cudu przemiany, nakarmienia wielu. To w końcu doświadczyć Zmartwychwstania.
Wydaje mi się, że już polecałem tę piosenkę, ale nie zaszkodzi odsłuchać jej jeszcze raz.
TWÓJ KRZYŻ