Korzy­sta­jąc z wol­nej chwili w para­fial­nej kan­ce­la­rii, nad­ra­bia­łem zale­gło­ści w lek­tu­rze. Posta­no­wi­łem, że wypi­szę kilka cyta­tów — słów Mar­cina Lutra. Cytaty podaję za: J. Mari­tain, Trzej refor­ma­to­rzy. Luter, Kar­te­zjusz, Rous­seau, tłum. K. Michal­ski, Warszawa-​Ząbki 2005. Zanim bowiem ogło­szą trium­fal­nie, że Luter wiel­kim czło­wie­kiem był, a przy­po­mi­nam, że podobne stwier­dze­nia padały (mam tu na myśli choćby katolicko-​luterańską komi­sję obra­du­jącą w 1983 roku w szwab­skim klasz­to­rze Kirch­berg, która orze­kła, że „zaczyna się uwa­żać go [Lutra] za świadka Ewan­ge­lii, za mistrza wiary i boha­tera ducho­wej odnowy“. La Docu­men­ta­tion Catho­li­que 13, 2 VII 1983, s. 694.) trzeba kilka tych myśli Lutra wypi­sać. Wszystko pod­czas tzw. dekady Lutra, która ma przy­go­to­wać wszyst­kich na rocz­nicę powsta­nia tej here­zji w 2017 roku. A więc obie­cane cytaty.

Poszu­kaj sobie czym prę­dzej odpo­wied­niego towa­rzy­stwa albo zacznij pić, grać, gadać głup­stwa, szu­kaj roz­rywki. Trzeba… nawet cza­sem zgrze­szyć z nie­na­wi­ści i pogardy dla dia­bła, aby nie dawać mu moż­li­wo­ści wzbu­dza­nia w nas skru­pu­łów z byle powodu. Jeśli czło­wiek zanadto boi się grze­chu — jest zgu­biony… Ach, gdy­bym mógł wresz­cie zna­leźć jakiś porządny grzech i nabrać szatana“.

Papieża wyobra­żał sobie jako „pokry­tego wstręt­nymi ranami i robactwem“.

Nie godzę się, aby moja nauka mogła pod­le­gać jakie­mu­kol­wiek osą­dowi, nawet aniel­skiemu. Kto nie przyj­mie mojej nauki, nie może zostać zbawionym“.

Rozum to jest naj­więk­sza k… dia­bel­ska; z natury swo­jej i spo­sobu bycia jest szko­dliwą k…; jest pro­sty­tutką, praw­dziwą k… dia­bel­ską, k… zeżartą przez świerzb i trąd, którą powinno się zdep­tać nogami i znisz­czyć ją i jej mądrość… Rzuć jej w twarz plu­ga­stwo, aby ją oszpe­cić. Rozum jest uto­piony i powi­nien być uto­piony w Chrzcie… Zasłu­gi­wałby na to, ohydny, aby go wyrzu­cono w naj­brud­niej­szy kąt domu, do wychodka“. To frag­ment kaza­nia, żeby nie było wątpliwości…

Dzieło i słowo Boże mówią nam jasno, że kobiety winny słu­żyć mał­żeń­stwu lub prostytucji“.

Jeśli kobiety męczą się i umie­rają po licz­nych poro­dach, nic w tym złego; niech umie­rają, byle tylko rodziły: na to są“.

Och! Gdy­bym mógł naresz­cie zna­leźć jakiś wspa­niały grzech, aby nabrać dia­bła, aby wresz­cie zro­zu­miał, że nie uznaję żadnego grze­chu i że moje sumie­nie nie wyrzuca mi żadnego grze­chu! Musimy bez­względ­nie usu­nąć całe dzie­się­cioro przy­ka­zań sprzed oczu naszych i z naszego umy­słu, my, któ­rych dia­beł tak ata­kuje i dręczy“.

I w tym duch życzę wszyst­kim pro­wa­dzą­cym dia­log eku­me­niczny z pro­te­stan­tami, wszyst­kiego najlepszego.

Owoc obfity

Posted by: xTom in Ewangelia 1 Comment »

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: „Ja jestem praw­dzi­wym krze­wem win­nym, a Ojciec mój jest tym, który upra­wia. Każdą lato­rośl, która we Mnie nie przy­nosi owocu, odcina, a każdą, która przy­nosi owoc, oczysz­cza, aby przy­no­siła owoc obfit­szy. Wy już jeste­ście czy­ści dzięki słowu, które wypo­wie­dzia­łem do was. Trwaj­cie we Mnie, a Ja w was trwać będę.

Podob­nie jak lato­rośl nie może przy­no­sić owocu sama z sie­bie, o ile nie trwa w win­nym krze­wie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będzie­cie. Ja jestem krze­wem win­nym, wy — lato­ro­ślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przy­nosi owoc obfity, ponie­waż beze Mnie nic nie może­cie uczy­nić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zosta­nie wyrzu­cony jak winna lato­rośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.

Jeżeli we Mnie trwać będzie­cie, a słowa moje w was, popro­ście, o cokol­wiek chce­cie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przy­nie­sie­cie i sta­nie­cie się moimi uczniami“.

O Bogu, który przy­cina czło­wieka drżącą ręką

JA JESTEM KRZE­WEM WINNYM

Wśród wielu dróg

Posted by: xTom in Ewangelia 2 Comments »

Jezus powie­dział do swo­ich uczniów: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wie­rzy­cie w Boga? I we Mnie wierz­cie. W domu Ojca mego jest miesz­kań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powie­dział. Idę prze­cież przy­go­to­wać wam miej­sce. A gdy odejdę i przy­go­tuję wam miej­sce, przyjdę powtór­nie i zabiorę was do sie­bie, aby­ście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Zna­cie drogę, dokąd Ja idę“.

Ode­zwał się do Niego Tomasz: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?“ Odpo­wie­dział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przy­cho­dzi do Ojca ina­czej jak tylko przeze Mnie“.
Wśród wielu dróg krę­tych, wybo­istych, ślepych uli­czek, On jest drogą. Wśród wielu prawd rów­no­praw­nych, On jest prawdą. W końcu wśród wege­ta­cji co przy­po­mina życie z zewnętrz­nego pozoru, On jest życiem. Nie jest to droga łatwa, ale pew­nie pro­wa­dząca do celu. Nie jest to prawda skro­jona na miarę tego, co chcie­li­by­śmy usły­szeć, ale to prawda, która wyzwala. I nie jest to życie na modłę tele­wi­zyj­nych seriali, ale to życie w obfi­to­ści. Zna­cie drogę.

Kró­lowa Polski

Posted by: xTom in Ewangelia 1 Comment »

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i sio­stra Matki Jego, Maria, żona Kle­ofasa, i Maria Mag­da­lena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i sto­ją­cego obok Niej ucznia, któ­rego miło­wał, rzekł do Matki: „Nie­wia­sto, oto syn Twój“. Następ­nie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja“. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Ojczy­zna to wielki zbio­rowy obowiązek“.

OTO MATKA TWOJA

Warsz­tat Józefa

Posted by: xTom in Ewangelia 3 Comments »

Jezus, przy­szedł­szy do swego mia­sta rodzin­nego, nauczał ich w syna­go­dze, tak że byli zdu­mieni i pytali: „Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cie­śli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego bra­ciom Jakub, Józef, Szy­mon i Juda? Także Jego sio­stry czy nie żyją wszyst­kie u nas? Skądże więc ma to wszystko?“ I powąt­pie­wali o Nim.

A Jezus rzekł do nich: „Tylko w swo­jej ojczyź­nie i w swoim domu może być pro­rok lekceważony“.
I nie­wiele zdzia­łał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.
Two­rzył Bóg z nico­ści. Tkał świat w swo­ich dło­niach, wydo­by­wa­jąc z sie­bie kształty piękna. Pra­co­wał sześć dni, spoj­rzał uśmie­cha­jąc się do sie­bie i rzekł, że było to wszystko dobre. Tak piękno i dobro zwią­zane zostało z pracą.

„Bo piękno na to jest, by zachwycało

Do pracy — praca, by się zmartwychwstało.“

Rozu­miał to cie­śla Józef „o dło­niach cięż­kich od struga
Z twa­rzą dotkniętą zmarszczką pracy
Cichy jak lilii bia­łej kwiat“. On przez swój warsz­tat przy­bli­żył pracę do tajem­nicy zba­wie­nia. Wśród wió­rów i pyłu, z synem, co był dla cie­śli zagadką. Uczył Jezusa heblo­wać deski. Nie rozu­miał czemu Jezus cza­sem doty­kał drewna w taki spo­sób, że ciarki prze­cho­dziły po ple­cach. Tak koń­czyli świat, który zosta­wił Bóg czło­wie­kowi, aby czy­nił go sobie poddanym.