
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie“.
Nie, nie byli. Lecz jeśli się nie nawrócisz, podobnie zginiesz. Może żyjesz w czasie Bożej cierpliwości. „Kto rozpoznaje zło tylko w innych lub z innymi je utożsamia, powoduje że narasta ono w nim samym.“ Wieża zawaliła się, my przeżyliśmy, aby się nawrócić. Bóg nie zaspokoił naszej ciekawości. Nie odpowiedział czemu na świecie jest zło. Bóg odpowiedział historią drzewa, które nie przynosi owocu. Człowiek i świat dotknięci są skutkami grzechu, więc odpowiedzią na zło zawsze jest nawrócenie, przede wszystkim własne. Nie wystarczy zatem żyć, stać jak figa w Bożym ogrodzie, wegetować i wyjaławiać ziemię. Kochamy życie na przekór lękom, starości, na przekór bólowi i zawiedzionej miłości. Nie chcemy słyszeć słów: „Wytnij je“. Samo jednak życie nie wystarcza. Bóg zasadził nas w istnieniu. Obdarował nas życiem, zdolnościami, czasem dał nam trudne dary rodziny czy choroby. Dał nam wszystko dla wzrostu w Kościele, poprzez sakramenty. A my czekamy, że może kiedyś, na starość. Czas jednak zostaje zmarnowany, dobro zaniedbane, ziemia wyjałowiona. My drzewa oziębłe, którym wystarczy być i usprawiedliwiać się, że tacy najgorsi nie jesteśmy. „Podobnie zginiecie…“ I stan bezowocności zostanie przeniesiony na wieki. „Jeszcze na ten rok okopię i obłożę nawozem“. Jeszcze dał Ci Bóg czas i może jutro znów się obudzisz, bo ktoś się za Ciebie zaczął modlić, bo ktoś ofiarował post i swoje cierpienie.
„I ujrzałem, a usłyszałem jednego orła lecącego przez środek nieba, mówiącego donośnym głosem: «Biada, biada, biada mieszkańcom ziemi wskutek pozostałych głosów trąb trzech aniołów, którzy mają <jeszcze> trąbić!“
„Świat siódmej pieczęci jest światem całkowicie odmienionym przez człowieka. Jest to świat przyszłości — najprawdopodobniej świat zaawansowanej techniki. Katastrofy, jakie go spotykają, znajdują swoją interpretację «techniczną». Mogą być skutkami działań człowieka albo skutkami zmian środowiska wywołanych przez te działania. Ich pochodzenie nie jest zresztą tak ważne, jak fakt, że człowiek w świecie siódmej pieczęci poczyna sobie bez przeszkód. Nie przerasta go ogrom morza, bo ma samoloty, nie fascynuje go kosmos, bo też tam bywa rakietą lub teleskopem, nie zachwyca życie, bo stało się igraszką w rękach lekarzy i genetyków… W tym świecie nie ma już miejsc epifanii Boga. Nie sposób Go w nim rozpoznać. Bóg został z tego świata wygnany. Nawet ze swej ostatniej, najczytelniejszej i najsilniejszej epifanii — życia. A kim jest «orzeł lecący przez środek nieba»? Dziwny orzeł, który patrząc na to, co już jest, zapowiada jeszcze większe nieszczęścia… Słyszałam kiedyś interpretację tego symbolu jako osoby Ojca Świętego, Jana Pawła II. Coś w tym rzeczywiście jest. Bo Ojciec Święty jest tym, kto dzisiaj najgłośniej woła, że żyjemy w cywilizacji śmierci, że życie jest w naszym czasie zagrożone i ostrzega przed tragicznymi skutkami takiej postawy. Traktując ten symbol mniej personalnie, musimy stwierdzić, że rzeczywiście jedynie Kościół w osobach swych kapłanów protestuje dziś przeciwko niszczeniu «tchnienia życia», rozumiejąc je nie tylko w sensie biologicznym. Dlatego niewątpliwie trafna jest ta zasłyszana intuicja, iż orzeł, ten symbol godności królewskiej i ptak «lecący przez środek nieba» — niebo podkreśla tu jego związek z dziedziną wiary, a środek wskazuje na centralną w niej rolę — obrazuje Kościół hierarchiczny sprawujący urząd nauczycielski.“
M. Szamot, Apokalipsa czytana dzisiaj, Kraków 2000, s. 81n.




