Szkoła Słowa

Posted by: xTom in Ewangelia 9 Comments »

W ramach Szkoły Słowa, chciał­bym zapro­po­no­wać ana­lizę tek­stu Ewan­ge­lii z nad­cho­dzą­cej nie­dzieli. Będzie to frag­ment o Zwia­sto­wa­niu. Zachę­cam do medy­ta­cji i modli­twy tym Słowem.

ZWIA­STO­WA­NIE, IV NIE­DZIELA ADWENTU, rok B

(obraz: Jan de Beer, Zwia­sto­wa­nie ok. 1534r. Kot ma tu cie­kawą rolę. Może ktoś wie jaką.)

Jan przy­wo­łał do sie­bie dwóch spo­śród swo­ich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapy­ta­niem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy ocze­ki­wać?“ Gdy ludzie ci zja­wili się u Jezusa, rze­kli: „Jan Chrzci­ciel przy­syła nas do Cie­bie z zapy­ta­niem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?“

W tym wła­śnie cza­sie wielu uzdro­wił z cho­rób, dole­gli­wo­ści i uwol­nił od złych duchów; oraz wielu nie­wi­do­mych obda­rzył wzro­kiem. Odpo­wie­dział im więc:
„Idź­cie i donie­ście Janowi to, coście widzieli i sły­szeli: nie­wi­domi wzrok odzy­skują, chromi cho­dzą, trę­do­waci doznają oczysz­cze­nia i głusi sły­szą; umarli zmar­twych­wstają, ubo­gim głosi się Ewan­ge­lię. A bło­go­sła­wiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi“.
„Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy innego mamy ocze­ki­wać? Idź­cie i donie­ście Janowi to, coście widzieli i sły­szeli (…)“. Panie my nie widzimy i nie sły­szymy. Wołamy i nie sły­szymy odpo­wie­dzi. Nie­wi­domi nie odzy­skują wzroku, chromi nie cho­dzą, trę­do­waci nie doznają oczysz­cze­nia, zmarli nie powstają z mar­twych. Gdzie jesteś Boże, zapy­tał czło­wiek. Gdzie jest czło­wiek odpo­wie­dział Bóg. Gdzie czło­wiek stwo­rzony na Mój obraz i podo­bień­stwo? „Bło­go­sła­wiony kto we Mnie nie zwątpi“. Iść choć nie widać drogi. Iść tylko z wiarą, nadzieją i miło­ścią. Iść w nocy ciem­nej. W uwię­zie­niu, jak Jan w Toledo. W ciem­no­ści i ocie­ra­niu się o nie­wiarę, aż do nie­wy­po­wie­dzia­nej bli­sko­ści, którą można jedy­nie wyśpie­wać w ducho­wej pieśni.

Nawró­ce­nie

Posted by: xTom in Ewangelia 3 Comments »

Poja­wił się czło­wiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przy­szedł on na świa­dec­two, aby zaświad­czyć o Świa­tło­ści, by wszy­scy uwie­rzyli przez niego. Nie był on świa­tło­ścią, lecz posła­nym, aby zaświad­czyć o Światłości.

Takie jest świa­dec­two Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jero­zo­limy kapła­nów i lewi­tów z zapy­ta­niem: „Kto ty jesteś?“, on wyznał, a nie zaprze­czył, oświad­cza­jąc: „Ja nie jestem Mesja­szem“. Zapy­tali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Elia­szem?“ Odrzekł: „Nie jestem“. „Czy ty jesteś pro­ro­kiem?“ Odparł: „Nie!“ Powie­dzieli mu więc: „Kim jesteś, aby­śmy mogli dać odpo­wiedź tym, któ­rzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?“ Odpo­wie­dział: „Jam głos woła­ją­cego na pustyni: «Pro­stuj­cie drogę Pań­ską», jak powie­dział pro­rok Izajasz“.
A wysłan­nicy byli spo­śród fary­ze­uszów. I zada­wali mu pyta­nia, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesja­szem, ani Elia­szem, ani pro­ro­kiem?“ Jan im tak odpo­wie­dział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, któ­rego wy nie zna­cie, który po mnie idzie, a któ­remu ja nie jestem godzien odwią­zać rze­myka u Jego san­dała“. Działo się to w Beta­nii, po dru­giej stro­nie Jor­danu, gdzie Jan udzie­lał chrztu.
Kolejna odsłona adwen­to­wego spo­tka­nia. Słowo na III nie­dzielę adwentu:

Quid est veritas?

Posted by: xTom in Ewangelia 1 Comment »

Gdy Jezus przy­szedł do świą­tyni i nauczał, przy­stą­pili do Niego arcy­ka­płani i starsi ludu z pyta­niem: „Jakim pra­wem to czy­nisz? I kto Ci dał tę władzę?“

Jezus im odpo­wie­dział: „Ja też zadam wam jedno pyta­nie; jeśli odpo­wie­cie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim pra­wem to czy­nię. Skąd pocho­dzi chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?“ Oni zasta­na­wiali się mię­dzy sobą: „Jeśli powiemy: «z nieba», to nam zarzuci: «Dla­czego więc nie uwie­rzy­li­ście mu?» A jeśli powiemy: «od ludzi», boimy się tłumu, bo wszy­scy uwa­żają Jana za proroka“.
Odpo­wie­dzieli więc Jezu­sowi: „Nie wiemy“. On rów­nież im odpo­wie­dział: „Więc i Ja wam nie powiem, jakim pra­wem to czynię“.
Nie­dziela Pal­mowa, wie­czór. Po trium­fal­nym wjeź­dzie i wypę­dze­niu prze­kup­niów ze świą­tyni. Jakim pra­wem to czy­nisz? Pyta­nie na które nikt nie ocze­ki­wał odpo­wie­dzi. I pyta­nie Mistrza, które odsła­nia prawdę. Są takie pyta­nia, które nie ocze­kują odpo­wie­dzi. Fary­ze­usze nie pytają o prawdę. Zasta­na­wiają się, która odpo­wiedź będzie wygod­niej­sza. Kto pyta o prawdę i jej szuka musi być goto­wym na jej odna­le­zie­nie. A prawda bywa nie­wy­godna. „Nie wiemy“ odpo­wia­dają. Nie wiemy tzn. nas prawda nie inte­re­suje, liczy się gra jaką pro­wa­dzimy z Mistrzem. Kolejne pyta­nie, kolejny pro­blem, aby ośmie­szyć, zła­pać na błę­dzie. Jak pyta­nia uczniów, któ­rzy nie chcą słu­chać odpo­wie­dzi. Pytają, aby zapy­tać, aby zbić z tropu. Są też stwier­dze­nia, które nawet nie ocze­kują wyja­śnie­nia. Ktoś rzuci hasło, że Kościół nie płaci podat­ków. I nikt nie szuka prawdy, nie słu­cha odpo­wie­dzi. Liczy się gra. Cyniczna roz­grywka dzieci Goeb­belsa. „Kłam, kłam, a zawsze coś zosta­nie“. Są wresz­cie pyta­nia pozorne, które mają przy­kry­wać swoją let­niość i nie­chęć do nawrócenia.
Quid est veri­tas? Vir est qui adest.
(prze­pra­szam za brak wła­ści­wej edy­cji tek­stu. Nie­stety wkradł się jakiś cho­chlik. który unie­moż­li­wia mi edy­cję tek­stu i popra­wie­nie błędów)

O nad­cho­dze­niu

Posted by: xTom in Ewangelia 1 Comment »

Kiedy scho­dzili z góry, ucznio­wie zapy­tali Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twier­dzą, że naj­pierw musi przyjść Eliasz?“ On odparł: „Eliasz istot­nie przyj­dzie i naprawi wszystko. Lecz powia­dam wam: Eliasz już przy­szedł, a nie poznali go i postą­pili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Czło­wie­czy będzie od nich cier­piał“. Wtedy ucznio­wie zro­zu­mieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

Eliasz już przy­szedł. Ocze­ki­wa­nie roz­mija się z rze­czy­wi­sto­ścią. Oczy wpa­trzone w zie­mię, tylko w dru­giego lub w samego sie­bie nie dostrzegą Boga. Z pierw­szego rodzi się mini­ma­lizm, z dru­giego ido­la­tria a z trze­ciego ego­izm. Tak czło­wiek traci wzrok. Choć dostrzega wszystko, nie widzi nic. Eliasz przy­szedł. Jan wołał jak apo­ka­lip­tyczny orzeł pośrodku nieba. Wołał, że demo­kra­cja bez war­to­ści zamie­nia się w jawny lub zaka­mu­flo­wany tota­li­ta­ryzm, że naród, który zabija wła­sne dzieci jest naro­dem bez przy­szło­ści. Wołał, że świat stał się nośni­kiem cywi­li­za­cji śmierci. Wołał i nikt Go nie usły­szał, choć słu­chało wielu. Postą­pili z nim jak chcieli. I cierpi Syn czło­wie­czy w czło­wieku, któ­rego prze­ra­stają jego wła­sne wytwory i tech­niczne moż­li­wo­ści. Adwent cywi­li­za­cji, przy­go­to­wa­nie na powtórne przyjście.