
W ramach Szkoły Słowa, chciałbym zaproponować analizę tekstu Ewangelii z nadchodzącej niedzieli. Będzie to fragment o Zwiastowaniu. Zachęcam do medytacji i modlitwy tym Słowem.
ZWIASTOWANIE, IV NIEDZIELA ADWENTU, rok B
(obraz: Jan de Beer, Zwiastowanie ok. 1534r. Kot ma tu ciekawą rolę. Może ktoś wie jaką.)

Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?“ Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: „Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?“
W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i uwolnił od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc:
„Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi“.
„Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy innego mamy oczekiwać? Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli (…)“. Panie my nie widzimy i nie słyszymy. Wołamy i nie słyszymy odpowiedzi. Niewidomi nie odzyskują wzroku, chromi nie chodzą, trędowaci nie doznają oczyszczenia, zmarli nie powstają z martwych. Gdzie jesteś Boże, zapytał człowiek. Gdzie jest człowiek odpowiedział Bóg. Gdzie człowiek stworzony na Mój obraz i podobieństwo? „Błogosławiony kto we Mnie nie zwątpi“. Iść choć nie widać drogi. Iść tylko z wiarą, nadzieją i miłością. Iść w nocy ciemnej. W uwięzieniu, jak Jan w Toledo. W ciemności i ocieraniu się o niewiarę, aż do niewypowiedzianej bliskości, którą można jedynie wyśpiewać w duchowej pieśni.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?“, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem“. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?“ Odrzekł: „Nie jestem“. „Czy ty jesteś prorokiem?“ Odparł: „Nie!“ Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?“ Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: «Prostujcie drogę Pańską», jak powiedział prorok Izajasz“.
A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?“ Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała“. Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.
Kolejna odsłona adwentowego spotkania. Słowo na III niedzielę adwentu:

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę?“
Jezus im odpowiedział: „Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodzi chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?“ Oni zastanawiali się między sobą: „Jeśli powiemy: «z nieba», to nam zarzuci: «Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?» A jeśli powiemy: «od ludzi», boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka“.
Odpowiedzieli więc Jezusowi: „Nie wiemy“. On również im odpowiedział: „Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię“.
Niedziela Palmowa, wieczór. Po triumfalnym wjeździe i wypędzeniu przekupniów ze świątyni. Jakim prawem to czynisz? Pytanie na które nikt nie oczekiwał odpowiedzi. I pytanie Mistrza, które odsłania prawdę. Są takie pytania, które nie oczekują odpowiedzi. Faryzeusze nie pytają o prawdę. Zastanawiają się, która odpowiedź będzie wygodniejsza. Kto pyta o prawdę i jej szuka musi być gotowym na jej odnalezienie. A prawda bywa niewygodna. „Nie wiemy“ odpowiadają. Nie wiemy tzn. nas prawda nie interesuje, liczy się gra jaką prowadzimy z Mistrzem. Kolejne pytanie, kolejny problem, aby ośmieszyć, złapać na błędzie. Jak pytania uczniów, którzy nie chcą słuchać odpowiedzi. Pytają, aby zapytać, aby zbić z tropu. Są też stwierdzenia, które nawet nie oczekują wyjaśnienia. Ktoś rzuci hasło, że Kościół nie płaci podatków. I nikt nie szuka prawdy, nie słucha odpowiedzi. Liczy się gra. Cyniczna rozgrywka dzieci Goebbelsa. „Kłam, kłam, a zawsze coś zostanie“. Są wreszcie pytania pozorne, które mają przykrywać swoją letniość i niechęć do nawrócenia.
Quid est veritas? Vir est qui adest.
(przepraszam za brak właściwej edycji tekstu. Niestety wkradł się jakiś chochlik. który uniemożliwia mi edycję tekstu i poprawienie błędów)

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?“ On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał“. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
Eliasz już przyszedł. Oczekiwanie rozmija się z rzeczywistością. Oczy wpatrzone w ziemię, tylko w drugiego lub w samego siebie nie dostrzegą Boga. Z pierwszego rodzi się minimalizm, z drugiego idolatria a z trzeciego egoizm. Tak człowiek traci wzrok. Choć dostrzega wszystko, nie widzi nic. Eliasz przyszedł. Jan wołał jak apokaliptyczny orzeł pośrodku nieba. Wołał, że demokracja bez wartości zamienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm, że naród, który zabija własne dzieci jest narodem bez przyszłości. Wołał, że świat stał się nośnikiem cywilizacji śmierci. Wołał i nikt Go nie usłyszał, choć słuchało wielu. Postąpili z nim jak chcieli. I cierpi Syn człowieczy w człowieku, którego przerastają jego własne wytwory i techniczne możliwości. Adwent cywilizacji, przygotowanie na powtórne przyjście.