Vic­to­ria Wiedeńska

Posted by: xTom in Ewangelia 2 Comments »

Zanim zaleje nas nowa fala bar­ba­rzyń­stwa. Zanim nas zali­czą mię­dzy pamiątki nie­byłe. Zanim zepchną nas do gett. A w miej­sce cywi­li­za­cji opar­tej na chrze­ści­jań­stwie wpro­wa­dzą anty­cy­wi­li­za­cję śmierci. A miej­sce świę­tych zajmą pseudo auto­ry­tety. Zanim wszystko się wykona ruszymy w bój pod sztan­da­rem Maryi. Z różań­cem w dłoni, jak w cza­sach Wie­deń­skiej odsie­czy, jak pod Lepanto czy War­szawą. „Zwy­cię­stwo jeśli przyj­dzie, będzie to zwy­cię­stwo Maryi.“

Może jesz­cze pieśń, któ­rej pew­nie nikt z Was nie sły­szał a mnie ją przy­po­mniał zna­jomy ksiądz. (Zaczy­nam od dru­giej zwrotki)

Maryjo, nie­bie­ska Hetmanko,

spod Wied­nia, Cho­ci­mia, Lepanto,

bro­niąca od napa­ści wrogów

tych, któ­rzy zaufali Bogu.

Kró­lowo, wszak już tyle wieków

Wie­rzą­cych darzy­łaś opieką,

więc zawsze, kiedy zło się wzmaga,

wspo­ma­gaj, wspomagaj.

3.Wspomagaj, Matko, Kościół święty,

co pły­nie, jak łódź przez odmęty.

Umac­niaj słabe serca w wierze,

opieki osła­niaj puklerzem.

Bisku­pom, paste­rzom, kapłanom,

daj wiary moc niepokonaną,

bądź wszyst­kich Wier­nych Wspomożeniem,

wyjed­naj zbawienie.“

Byłem pewny, że prę­dzej czy póź­niej gdzieś zoba­czę tłu­ma­cze­nia się posła Gowina. Otóż przy­po­mnijmy, że poseł Jaro­sław Gowin uwa­ża­jący się za kato­lika, który tu i ówdzie pisuje do prasy kato­lic­kiej, w gło­so­wa­niu w spra­wie pro­jektu cał­ko­wi­cie zaka­zu­ją­cego abor­cji, gło­so­wał za odrzu­ce­niem tego pro­jektu. Kiedy więc otwo­rzy­łem naj­now­szy numer tygo­dnika „Idziemy“ ujrza­łem arty­kuł pod cie­ka­wie brzmią­cym tytu­łem „Gra­nice sumie­nia“. W pierw­szym zda­niu pada pyta­nie „Dla­czego gło­so­wał Pan prze­ciw pro­jek­towi cał­ko­wi­tego zakazu aborcji?“

Poseł PO odpo­wiada: „Gło­so­wa­łem zgod­nie ze swo­imi prze­ko­na­niami.“ Panie pośle nawet nie wiem co napi­sać, ponie­waż tego typu rozu­mo­wa­nie jest tak głu­pie, że aż nie przy­stoi komuś kto ma udział w two­rze­niu prawa dla tego kraju. Oczy­wi­ście, że gło­so­wał Pan zgod­nie ze swo­imi prze­ko­na­niami. Szkoda, że nie są to prze­ko­na­nia kato­lic­kie… Zgod­nie ze swo­imi prze­ko­na­niami postę­po­wał też Hitler i Sta­lin i co z tego? A gdyby jakiś ksiądz ogło­sił z ambony na sumie, że od ponie­działku wpro­wa­dza się do niego kochanka i będą żyli razem bo takie ma ten ksiądz prze­ko­na­nie? Prze­ko­na­nia… A ja jestem prze­ko­nany, że byłby Pan wtedy świę­cie obu­rzony. No nic. Czy­tamy dalej.

Tym samym obo­wią­zu­jące prawo zostało utrzy­mane, co uwa­żam za opty­malny kom­pro­mis.“ Panie pośle niech się Pan nie pogrąża… Poli­tyka to sztuka kom­pro­mi­sów, ale kiedy sta­jemy przed decy­zją fun­da­men­talną, wtedy nie ma kom­pro­mi­sów, wtedy trzeba powie­dzieć „non possu­mus“! Kom­pro­mis? w zabi­ja­niu dzieci? Więc wpro­wadźmy kom­pro­mis, który pozwala zabi­jać ludzi po 75 roku życia. Taki kom­pro­mis. Albo patrząc na dzieci chore wpro­wadźmy kom­pro­mis, które z nich są ludźmi a któ­rzy nie są. Jeśli bowiem pojawi się w Pol­sce par­tia jak ta, która w Holan­dii optuje za euta­na­zją to trzeba będzie zna­leźć jakiś kom­pro­mis… Dalej czytamy:

Co wię­cej oba­wiam się, że każde naru­sze­nie tego kom­pro­misu będzie skut­ko­wało «wychy­le­niem się waha­dła» w drugą stronę (…)“.

Oj chyba waha­dło ude­rzyło już nie­któ­rym i to dość mocno w głowę… Ma poseł rację, że naru­sze­nie tego zgni­łego kom­pro­misu spo­wo­do­wa­łoby «wychy­le­nie waha­dła», jeśli mamy takich posłów jak pan Gowin. Tro­chę krę­go­słupa panie pośle!

I na koniec. Panie pośle zanim Pan ruszy w nie­dzielę do komu­nii świę­tej pro­szę pomy­śleć o tych mor­do­wa­nych dzie­ciach, o tym kom­pro­mi­sie… I jesz­cze przy­po­mi­nam Panu hasło Pana par­tii PO, czyli Pełna Odpowiedzialność…

WYNIK KOM­PRO­MISU (MATE­RIAŁ DRASTYCZNY)

A na stro­nie Pana posła zna­la­złem w życio­ry­sie taki humo­ry­styczny fragment:

Jako czło­nek Komi­sji Epi­sko­patu Pol­ski ds. Dia­logu z Nie­wie­rzą­cymi, uzna­wany jest za auto­ry­tet w zakre­sie zna­jo­mo­ści Kościoła Kato­lic­kiego w Pol­sce oraz pon­ty­fi­katu Jana Pawła II. Obec­nie bie­rze udział w pie­lę­gno­wa­niu pamięci o pol­skim Papieżu, poprzez wspie­ra­nie Cen­trum Myśli Jana Pawła II.“

Czyżby dia­log z nie­wie­rzą­cymi poszedł zbyt daleko? Cie­kawe też jak pie­lę­gnuje Pan pamięć o pol­skim Papieżu? Kre­mówki to nie wszystko.

Będziemy się za Pana modlić.

W święto naro­dze­nia Nie­po­ka­la­nej chcę przy­to­czyć nie­które frag­menty książki „Wybierz więc życie“, wydaw­nic­two Agape, Poznań 2010. Frag­menty cyto­wane są zazna­czone poprzez cudzy­słów. Pozo­stały tekst pocho­dzi ode mnie. Chciał­bym, aby tekst ten pobu­dził do myśle­nia, modli­twy i dzia­ła­nia na rzecz naszych braci najsłabszych.

Dla mnie te narody, które zale­ga­li­zo­wały abor­cję, są naj­bied­niej­sze ze wszyst­kich. Boją się małych dzieci, lękają się jesz­cze nie naro­dzo­nych. I dziecko musi ginąć, dla­tego że go nie chcą — ani jed­nego dziecka wię­cej — i dziecko musi umrzeć. Bła­gam was w imie­niu tego dziecka: ura­tuj nie naro­dzone dziecko, roz­po­znaj w nim obec­ność Chry­stusa!“ Matka Teresa przy odbio­rze nagrody Nobla, Oslo 1979 r.

Niemcy wyko­rzy­stali do ulep­sze­nia asfaltu na auto­stra­dzie pod Ber­li­nem ok. 50 tysięcy ton odpa­dów, z któ­rych część sta­no­wiły zwłoki nie naro­dzo­nych dzieci. Anglicy wpro­wa­dzili w latach osiem­dzie­sią­tych do lon­dyń­skich szpi­tali roz­drab­niarki do odpa­dów kuchen­nych, w celu «roz­człon­ko­wa­nia» ciał zabi­tych dzieci, ponie­waż zwłoki nie naro­dzo­nych nie pod­dane tej pro­ce­du­rze zaty­kały rury kana­li­za­cyjne (w Anglii «dopusz­cza się» zabi­ja­nie dzieci nawet w 6 mie­sięcy od poczę­cia). (…) W naj­więk­szym obo­zie zagłady, w KL Auschwitz, we wrze­śniu 1941 r., w pod­zie­miach bloku 11 — bloku śmierci — ludo­bójcy wyko­rzy­stali po raz pierw­szy do maso­wego zabi­ja­nia cyklon B, gaz pro­du­ko­wany przez nie­miecką firmę IG Far­ben. (…) Firma IG Far­ben zara­biała miliony reich­sma­rek na pro­duk­cji ludo­bój­czego gazu. Kil­ka­dzie­siąt lat póź­niej firma Host — powstała w wyniku prze­kształ­ceń IG Far­ben (…) — wpro­wa­dziła na rynki far­ma­ceu­tyczne całego świata pigułkę poronną RU-​486. Pigułka ta powo­duje che­miczną abor­cję dziecka do 10 — 11 tygo­dnia jego życia i jest sprze­da­wana w wielu kra­jach pod róż­nymi nazwami han­dlo­wymi.“ Antoni Zięba, Miłuj­cie się 42002.

Jeśli któ­re­goś dnia czło­wiek podej­mie próbę, gdzie­kol­wiek by to było, budo­wa­nia swo­jego życia na ate­izmie, stwo­rzymy coś tak wstręt­nego, tak ślepego i nie­ludz­kiego, że cała budowla runie pod cię­ża­rem ludz­kich prze­kleństw“. Fio­dor Dostojewski

W Sta­nach Zjed­no­czo­nych abor­cją nazywa się zabi­ja­nie zdro­wych rodzą­cych się dzieci. Truje się dziecko w łonie matki a potem rodzi się jako mar­twe. Cza­sem jed­nak docho­dzi do błędu i dziecko rodzi się żywe. Poja­wił się pro­jekt ustawy, który zakła­dał, że jeśli uro­dzi się takie oca­lone dziecko powinno być trak­to­wane jak każdy nowo­ro­dek. Nie­stety guber­na­tor stanu Illi­nois, a dzi­siej­szy pre­zy­dent Barack Obama odrzu­cił ten pro­jekt, co ozna­cza, że dzieci takie mogą być zosta­wione po to, by umarły z głodu i zimna.

W stycz­niu tego roku, w świe­tle jupi­te­rów, pan pre­zy­dent Barack Obama pod­pi­sał doku­ment prze­zna­cza­jący pra­wie miliard dola­rów na for­so­wa­nie abor­cji i anty­kon­cep­cji na całym świe­cie. (…) W USA abor­cja jest prze­rwa­niem życia dziecka na eta­pie od poczę­cia do uro­dze­nia główki 9 mie­sięcz­nego dziecka. Ustawa, którą wpro­wa­dził pre­zy­dent Clin­ton w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, daje mor­der­com zie­lone świa­tło. W świe­tle obo­wią­zu­ją­cego prawa, kiedy rodzi się zdrowe dziecko w dzie­wią­tym mie­siącu ciąży, lekarz na życze­nie matki, w chwili kiedy główka jest już widoczna w kanale rod­nym, roz­bija ją, wysysa mózg dziecka, a ciałko zamor­do­wa­nego wrzuca do kubła. Postę­puje zgod­nie z prawną defi­ni­cją abor­cji… (…) A musimy wie­dzieć, że te dzieci — mniej­sze czy więk­sze, łącznie z tym 9-​miesięcznym — są zabi­jane bez żadnego znieczulenia.“

Czo­łowa postać ruchu dla życia, były abor­ter, który nawró­cił się na kato­li­cyzm i zaczął bro­nić życia, w jed­nym swoim wystą­pie­niu odkrył stra­te­gię grup abor­cyj­nych. Sam sto­so­wał tę stra­te­gię jako abor­ter w celu przy­go­to­wa­nia spo­łe­czeń­stwa ame­ry­kań­skiego do łagod­nego przy­ję­cia abor­cji. Tak mówił:

W 1968 roku wie­dzie­li­śmy, że uczciwe prze­pro­wa­dze­nie wśród Ame­ry­ka­nów ankiety na temat prze­ry­wa­nia ciąży ozna­cza­łoby dla nas dru­zgo­cącą klę­skę. Zde­cy­do­wa­li­śmy się więc dzia­łać ina­czej: posłu­gu­jąc się środ­kami maso­wego prze­kazu, roz­po­wszech­nia­li­śmy wyniki prze­pro­wa­dzo­nych przez nas rze­komo ankiet, twier­dząc, że 50 lub 60% Ame­ry­ka­nów chce lega­li­za­cji prze­ry­wani ciąży. Była to nie­zwy­kle sku­teczna «tak­tyka samo­speł­nia­ją­cych się pro­roctw» gdyby dosta­tecz­nie długo wma­wiać ame­ry­kań­skiej opi­nii publicz­nej, że wszy­scy są za lega­li­za­cją abor­cji, więk­szość nabra­łaby prze­ko­na­nia o słusz­no­ści takiego poglądu. Nie­wielu ludzi lubi nale­żeć do mniej­szo­ści. (…) Wie­dzie­li­śmy rów­nież, że jeżeli dosta­tecz­nie udra­ma­ty­zu­jemy sytu­ację, wzbu­dzimy dość sym­pa­tii, aby «sprze­dać» nasz pro­gram lega­li­za­cji sztucz­nych poro­nień. Dla­tego sfał­szo­wa­li­śmy dane na temat nie­le­gal­nych zabie­gów prze­ry­wa­nia ciąży wyko­ny­wa­nych każ­dego roku w USA. (…) Naj­waż­niej­szą i naj­sku­tecz­niej­szą z tak­tyk, które sto­so­wa­li­śmy pod­czas naszej dzia­łal­no­ści w latach 1968–1973, była tak zwana karta kato­licka. (…) Posłu­gi­wa­li­śmy się zbio­ro­wym poję­ciem hie­rar­chii kościel­nej, wystar­cza­jąco nie­ja­snym, by prze­ko­nać wszyst­kich libe­ral­nych inte­lek­tu­ali­stów, prze­ciw­ni­ków wojny i środki maso­wego prze­kazu, że to wła­śnie Kościół winien jest powsta­nia oporu prze­ciw lega­li­za­cji abor­cji (…). Jeżeli Bill of Rights ma pozo­stać w Kon­sty­tu­cji Sta­nów Zjed­no­czo­nych, nie wolno dopu­ścić do tego, by kar­dy­nał Cook rzą­dził w naszej sypialni. Nie wolno dopu­ścić, aby dogma­tyczny Kościół kato­licki prze­jął kom­pe­ten­cję pra­wo­daw­ców i pró­bo­wał każdą kobietę zmu­sić do uro­dze­nia dziecka. (…) oddzie­la­li­śmy kato­lic­kich «inte­lek­tu­ali­stów», środo­wi­ska «postę­powe» i libe­ralne od hie­rar­chów i wbi­li­śmy klin w kato­licki opór prze­ciw sztucz­nym poro­nie­niom. (…) Oprócz «karty kato­lic­kiej» NARAL sto­so­wał jesz­cze dwie klu­czowe metody w pro­pa­gan­dzie na rzecz abor­cji: ukry­wa­nie wszyst­kich dowo­dów nauko­wych na to, że życie zaczyna się od poczę­cia, i zawład­nię­cie środ­kami maso­wego prze­kazu. Pierw­sza z tych metod pole­gała na kon­se­kwent­nym zaprze­cza­niu dowie­dzio­nemu naukowo fak­towi, że życie ludz­kie zaczyna się w chwili poczę­cia. Utrzy­my­wa­li­śmy, że stwier­dze­nie, kiedy zaczyna się życie czło­wieka jest pro­ble­mem teo­lo­gicz­nym, praw­nym, etycz­nym, filo­zo­ficz­nym — ale na pewno nie nauko­wym.“ dr. Ber­nard Nathan­son, Śmier­telne oszu­stwo, zapla­no­wana zagłada, 1982r. Chyba czas porów­nać tę wypo­wiedź z tym co ser­wują nam „nasze“ media na temat aborcji…

Nie naro­dzone dzieci należą do naj­bied­niej­szych z bied­nych. Są bar­dzo bli­skie Bogu. Zawsze pro­szę leka­rzy, aby nigdy nie zabi­jali nie naro­dzo­nych dzieci. Jeśli nikt ich nie chce, to ja je przyjmę. Zawsze znaj­dziemy rodziny, które zaadop­tują te dzieci.“ Matka Teresa z Kalkuty

Powyż­szy obraz przed­sta­wia „cud z Guade­lupe“. Otóż w kwiet­niu 2007 roku wła­dze miej­skie Mek­syku uchwa­liły lega­li­za­cję abor­cji do 12. tygo­dnia życia dziecka. 24 kwiet­nia cele­bro­wano Mszę świętą w sank­tu­arium Matki Bożej z Guade­lupe w inten­cji dzieci, ofiar abor­cji. Uczest­ni­czyło w niej kilka tysięcy wier­nych. W pew­nym momen­cie na wize­runku poja­wiło się świa­tło jakby z wnę­trza wize­runku. Na wyso­ko­ści łona Maryi świa­tło przy­brało kształt embrionu ludz­kiego. Matka Boża z Guade­lupe jest czczona jako opie­kunka dzieci nie narodzonych.

Chcę Was prze­strzec, żeby­ście nie popeł­nili tych samych błę­dów, które my popeł­ni­li­śmy w Ame­ryce. Gło­so­wa­nie za abor­cją będzie jed­no­cze­śnie glo­so­wa­niem za euta­na­zją, zabi­ja­niem ludzi sta­rych, kale­kich i ter­mi­nal­nie cho­rych, za eks­pe­ry­men­tami gene­tycz­nymi — będzie pierw­szym kro­kiem na równi pochy­łej, na dole któ­rej znaj­duje się cał­ko­wita dehu­ma­ni­za­cja życia, dolina śmierci.“ dr. Ber­nard Nathan­son do pol­skich par­la­men­ta­rzy­stów. Czło­wiek, który zabił 75 tysięcy dzieci w tym wła­sne dziecko… nakrę­cił kla­syczny już film „Niemy krzyk“, który sta­nowi doku­ment abor­cji trzy­mie­sięcz­nego dziecka widziany przez apa­rat USG.Tytułem przy­po­mnie­nia na Wyspach Bry­tyj­skich jest już moż­liwe two­rze­nie hybryd zwie­rzęco — ludz­kich i wyko­nuje się już tego typu eksperymenty…

I bła­gam całą Pol­skę, aby uświa­do­miła sobie, że świat, w któ­rym nauka docho­dzi do per­wer­sji i który nie ma Chry­stusa w swoim cen­trum, jest świa­tem ska­za­nym na upa­dek, na śmierć — i zwy­czaj­nie sta­niemy się sty­gnącą kulą, opusz­czoną w prze­stwo­rzach wszech­świata. Muszę nieść Wam to prze­sła­nie. Bła­gam, aby­ście prze­ka­zali to innym.“ To także dr. Nathan­son do pol­skich parlamentarzystów.

Nie będę już przy­wo­ły­wał przy­kładu gine­ko­lożki Anny Marii Mar­coni, która pomy­liła się i zabiła zdro­wego zamiast cho­rego na zespół Downa bliź­niaka. Gdy rodzice dowie­dzieli się, że nastą­pił „błąd“ zde­cy­do­wali się na ponowną abor­cję. Prze­ło­żony gine­ko­lożki stwier­dził tylko, że abor­cja ta została doko­nana w imię świę­tego prawa kobiety do posia­da­nia zdro­wego dziecka.

Przy­to­czy­łem te przy­kłady, aby­ście się usil­niej modlili, pościli i przyj­mo­wali komu­nie świętą w inten­cjo dzieci, rodzi­ców, leka­rzy, poli­ty­ków. Aby­ście czy­tali i potra­fili dys­ku­to­wać w Waszych środo­wi­skach czym jest ten „zabieg“. Byście się nie bali, prawda i słusz­ność jest po naszej stro­nie. Wspie­raj­cie też orga­ni­za­cje pro-​life. Oni cza­sem wal­czą za Was, cho­ciaż Was nie wyrę­czą w tej bitwie.

Na koniec jesz­cze coś co mną wstrzą­snęło. Nie jest to łatwe by wyci­snąć łzy z oczu męż­czy­zny. Pro­szę Was byście tego wysłu­chali (link pierw­szy), to świa­dec­two kobiety, która uro­dziła się choć pró­bo­wano ja zabić. Film jest na You Tube w dwóch czę­ściach. Drugi link to histo­ria leka­rza, który też miał zostać zabity w łonie matki. Potem sam doko­ny­wał abor­cji. Histo­ria jego nawró­ce­nia to histo­ria dłu­giego powrotu. Prze­czy­taj także dla­czego spo­tkał on świę­tego Toma­sza z Akwinu i dla­czego Tomasz żało­wał tego, co napi­sał (link drugi).

ŚWIA­DEC­TWO KOBIETY, KTÓRA MIAŁA SIĘ NIE NARODZIĆ

ŚWIA­DEC­TWO LEKA­RZA, KTÓRY SPO­TKAŁ ŚWIĘ­TEGO TOMA­SZAAKWINU

W owym cza­sie Jezus pod­niósł oczy na swo­ich uczniów i mówił: „Bło­go­sła­wieni jeste­ście wy, ubo­dzy, albo­wiem do was należy kró­le­stwo Boże.

Bło­go­sła­wieni wy, któ­rzy teraz gło­du­je­cie, albo­wiem będzie­cie nasyceni.
Bło­go­sła­wieni wy, któ­rzy teraz pła­cze­cie, albo­wiem śmiać się będziecie.
Bło­go­sła­wieni będzie­cie, gdy ludzie was znie­na­wi­dzą i gdy was wyłą­czą spo­śród sie­bie, gdy was zelżą i z powodu Syna Czło­wie­czego poda­dzą w pogardę wasze imię jako nie­cne: ciesz­cie się i raduj­cie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w nie­bie. Tak samo bowiem przod­ko­wie ich czy­nili prorokom.
Nato­miast biada wam, boga­czom, bo ode­bra­li­ście już pocie­chę waszą.
Biada wam, któ­rzy teraz jeste­ście syci, albo­wiem głód cier­pieć będziecie.
Biada wam, któ­rzy się teraz śmie­je­cie, albo­wiem smu­cić się i pła­kać będziecie.
Biada wam, gdy wszy­scy ludzie chwa­lić was będą. Tak samo bowiem przod­ko­wie ich czy­nili fał­szy­wym prorokom“.
Mistrz pod­niósł oczy i zoba­czył serca uczniów. Łukasz Ewan­ge­li­sta pod­niósł oczy znad papi­rusu i zoba­czył prze­śla­do­wa­nych chrze­ści­jan. Bied­nych, wyklu­czo­nych, pła­czą­cych. Mistrz pod­niósł oczy i zoba­czył dzień dzi­siej­szy. Pod­niósł oczy i zaczął mówić o szczę­ściu. Mówił:
Bło­go­sła­wieni czyli szczę­śliwi wy ubo­dzy, któ­rzy wszystko macie u Boga. Któ­rzy nie pokła­da­cie ufno­ści w zna­jo­mo­ściach, kon­tach w banku. Szczę­śliwi, któ­rzy nawet mając wiele są wolni i zawsze w rękach Boga. Tacy są szczęśliwi.
Dalej mówił, że szczę­śliwi są Ci, któ­rzy czują głód Boga. Któ­rym nie wystar­cza spo­wiedź raz do roku, bo tak trzeba. Któ­rzy czu­jąc głód potra­fią prze­zna­czyć urlop na reko­lek­cję czy piel­grzymkę. Tacy będą szczęśliwi.
Szczę­śliwi są też Ci, któ­rzy pła­czą bo łzy potra­fią oczy­ścić duszę. Szczę­śliwi są Ci, któ­rzy potra­fią zapła­kać nad swoim grze­chem i nad prze­pa­ścią Bożego miło­sier­dzia. Szczę­śliwi, któ­rzy potra­fią uro­nić łzę patrząc na Boga, bo ina­czej nie potra­fią się modlić. Tacy także będą szczęśliwi.
Szczę­śliwi w końcu i Ci, któ­rzy są znie­na­wi­dzeni i wyklu­czeni z powodu przy­zna­wa­nia się do Chry­stusa. Szczę­śliwi jak Ci, któ­rzy byli w Madry­cie z Ojcem świę­tym. Szczę­śliwe twa­rze tych, któ­rzy byli znie­wa­żani przez grupkę anty­kul­tury. Szczę­śliwi są Ci, któ­rzy sta­rają się żyć zgod­nie z zasa­dami wiary a są nie­ak­cep­to­wani bo to prze­cież ciem­nota i zabo­bon. Tacy będą szczęśliwi.
Są i tacy, któ­rzy są biedni i to tym bar­dziej, że nie zdają sobie sprawy jak bar­dzo są żało­śni. Biada Wam boga­cze, któ­rzy sądzi­cie, że Bogiem można się nasy­cić. Biada Wam boga­cze, któ­rzy w sobie pokła­da­cie nadzieję i nie potra­fi­cie dzię­ko­wać za kolejny dzień. Biedni jeste­ście bo nie wie­cie co tracicie.
Bada i Wam syci, któ­rym wystar­cza zapis w metry­kach kościel­nych. Któ­rzy przy­cho­dzi­cie do kan­ce­la­rii udo­wad­niać księ­dzu jak bar­dzo jeste­ście wie­rzący, choć życiem temu zaprze­cza­cie. Biedni jeste­ście syci, któ­rzy już nie poszu­ku­je­cie odpo­wie­dzi, albo Ci, któ­rzy już nie zada­je­cie nawet pytań. Biedni jeste­ście, bo nigdy nie pozna­cie osta­tecz­nej odpowiedzi.
Biada i Wam, któ­rzy się teraz śmie­je­cie, któ­rzy wyśmie­wa­cie. Biada Wam, dla któ­rych chrze­ści­jań­stwo jest tylko przy­czyną kpin. Biada Wam wszyst­kim, któ­rzy wyśmie­wa­cie wie­rzą­cych. Biada Wam, dla któ­rych takie war­to­ści jak dzie­wic­two, modli­twa czy post piąt­kowy są czymś śmiesz­nym. Biedni jeste­ście, bo nigdy się nie ucie­szy­cie z prze­kro­cze­nia sie­bie i nigdy nie pozna­cie rado­ści bez końca. Biedni jeste­ście bo nie­któ­rzy z Was będą obser­wo­wać upa­dek świata, który obśmie­wa­li­ście, a wtedy pła­kać będzie­cie bo rewo­lu­cja zawsze zabija wła­sne dzieci.
Biada w końcu tym, któ­rych akcep­tuje ten świat. Zna­czy to, że już niczym się nie róż­ni­cie od świata. Nie jeste­ście już solą ziemi, stra­ci­li­ście smak, nada­je­cie się już tylko na pode­pta­nie przez ludzi. Biada Wam, któ­rych okla­skuje cały świat, choć­by­ście powie­dzieli czy zro­bili naj­głup­szą rzecz. Biada Wam, któ­rzy zabi­ja­cie życie dzieci Waszymi gło­so­wa­niami. Biada Wam jeśli odwra­ca­cie porzą­dek natury a świat się cie­szy w imię wol­no­ści i tole­ran­cji. Biedni jeste­ście bo nie pozna­cie za chwilę świata, który mister­nie kon­stru­uje­cie bez Boga. Przod­kowi Wasi tak samo czy­nili na fron­tach rewo­lu­cji fran­cu­skiej czy bol­sze­wic­kiej. Biedni jeste­ście bo zabi­ja­cie pro­ro­ków. Biedni jeste­ście, któ­rzy zabi­li­ście pro­roka z Wado­wic, papieża Sło­wia­nina poka­zu­jąc się w Jego obec­no­ści, uśmie­cha­jąc się i przy­rze­ka­jąc wier­ność Jego nauce a jed­no­cze­śnie zabi­li­ście Go w waszych wybo­rach, gło­so­wa­niach, pro­jek­tach ustaw. Biedni jeste­ście bo Bóg nie pozwoli z sie­bie drwić. Biedni jeste­ście w końcu bo macie krew na rękach zamor­do­wa­nych dzieci i kie­dyś całą wiecz­ność sły­szeć będzie­cie płacz tych dzieci i łzy matek. Odczu­je­cie strach dzieci z roz­bi­tych domów i star­ców, któ­rzy ode­szli, żeby innym nie prze­szka­dzać swym cierpieniem.
W owym cza­sie Jezus pod­niósł oczy na swo­ich uczniów i ujrzał Twoje serce. Co sły­szysz? Bło­go­sła­wień­stwo czy Biada?

Wyjdź na środek

Posted by: xTom in Ewangelia 1 Comment »

W sza­bat Jezus wszedł do syna­gogi i nauczał. A był tam czło­wiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i fary­ze­usze śledzili Go, czy w sza­bat uzdra­wia, żeby zna­leźć powód do oskar­że­nia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do czło­wieka, który miał uschłą rękę: „Pod­nieś się i stań na środku“. Pod­niósł się i stanął.

Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w sza­bat dobrze czy­nić, czy wolno źle czy­nić? życie oca­lić czy znisz­czyć?“ I spoj­rzaw­szy wokoło po wszyst­kich, rzekł do czło­wieka: „Wycią­gnij rękę“. Uczy­nił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpa­dli w szał i nara­dzali się mię­dzy sobą, co by uczy­nić Jezusowi.
Kolejne uzdro­wie­nie, taka pasja leka­rza Łuka­sza. Uzdro­wie­nie czło­wieka z uschłą prawą ręką. Prawa ręka była waż­niej­sza dla Żydów. Coś z tego prze­trwało i u nas. Jesz­cze nie tak dawno pró­bo­wano oduczyć dzieci piszące lewą ręką. Kiedy uczymy dzieci czy­nić znak krzyża, pierw­sze na co zwra­camy uwagę to wybór wła­ści­wej ręki. Kiedy się z kimś witamy instynk­tow­nie wycią­gamy prawą dłoń. Mówimy w końcu: To jest prawy czło­wiek lub to są lewe doku­menty. Czło­wiek z uschłą prawą ręką to czło­wiek żyjący w nie­mocy, mający nie sprawną swoją lep­szą część. I pew­nie jak każdy kto ma jakiś defekt ukry­wał się, ukry­wał swoją sła­bość. A Bóg uzdra­wia wycią­ga­jąc go z tłumu, sta­wia­jąc na środku. Każe mu wycią­gnąć rękę. Stań na środku, w środku Kościoła i pokaż Bogu to, co w Tobie nie­mocne. Wycią­gnij w kon­fe­sjo­nale swoją uschłą histo­rię życia, wycią­gnij ją z tłumu, z tego wszyst­kiego w co pró­bo­wa­łeś się ukry­wać. Tak doko­nuje się uzdro­wie­nie. Stań na środku i wycią­gnij rękę. Przy­po­mina mi się histo­ria jaką opo­wia­dał kar­dy­nał Rat­zin­ger w jed­nej ze swo­ich ksią­żek. Pisał On, że został kapła­nem i pra­co­wał ze stu­den­tami, bar­dzo to lubił. Potem został wykła­dowcą i też to poko­chał. Tak chciał speł­niać swoje kapłań­stwo. Potem papież powo­łał Go do god­no­ści biskupa. Następ­nie Waty­kan i pre­fek­tura kon­gre­ga­cji. Kiedy zbli­żał się czas odej­ścia ze sta­no­wi­ska pro­sił papieża Jana Pawła, żeby mógł zostać w Waty­kań­skiej biblio­tece i archi­wum. Chciał wró­cić do swo­ich ksią­żek. Tu urywa się opo­wieść kar­dy­nała. Resztę histo­rii już znamy. Bóg Go powo­łał znów, aby ten pro­sty robot­nik win­nicy Pana sta­nął na środku. I nie­któ­rzy mówili to nie papież Woj­tyła. Nie ma takiej cha­ry­zmy, nie przy­cią­gnie mło­dych. I to prawda. Papież Bene­dykt to nie Jan Paweł. Nie­mniej jed­nak do Madrytu dwa miliony mło­dych przy­je­chało, by Go słu­chać i modlić się z Nim. I wszystko staje się jasne, gdy zro­zu­miemy, że nie o czło­wieka to cho­dzi. Inni wciąż mówią „nasz papież“ myśląc o Janie Pawle II. Tro­chę tak jakby Bene­dykt nie był naszym papie­żem. I zda­wał sobie z tego sprawę kiedy był w Pol­sce. On papież z Nie­miec, może naj­głę­biej widać to było na Jego obli­czu kiedy prze­kra­czał bramę Auschwitz. Pan wycią­gnął Go z tłumu, posta­wił na środek, w całej Jego sła­bo­ści. I doko­nał się cud. Papież przy­ciąga mło­dych, po „pan­cer­nym kar­dy­nale“ nie widać śladu.
Są w tej histo­rii i fary­ze­usze, któ­rzy jak mówi prze­kład wpa­dli w szał. W ory­gi­nale jest mowa o bez­myśl­no­ści. Byli bez­myślni jeśli chcieli Bogu wyzna­czyć miej­sce, zepchnąć Go do pocze­kalni. Każdy kto Boga przy­cina do roz­miaru swo­jego serca jest bez­myślny. Każdy kto mie­rzy swoim miło­sier­dziem Jego miło­sier­dzie jest bezmyślny.
Pod­nieś się, stań na środku, wycią­gnij rękę.