Wiele osób chce przejśc do historii. Robią rzeczy dziwne, kontrowersyjne, głupie. A chłopiec z tej Ewangelii przyniósł tylko pięc chlebów i dwie ryby. Jego historię będą opowiadać do końca czasów a nie znamy nawet jego imienia. Jakby umykał nam miedzy wierszami. Oddał swoje „mało“ dla Boga. Oddać Bogu swoje cierpienie, swój ból Bogu, by nasycić głodnych. Tak Bóg wykorzystuje to, co ludzkie by nasycić ludzkie głody. Bierze „owoc ziemi i pracy rąk ludzkich“ i nasyca człowieka. Co mogę zrobić? Mam tak mało. Co to jest wobec tak wielkich potrzeb, wobec takiego cierpienia, żałoby narodowej. Mało potrzebuje Bóg, by rozmnożyć. Może po drugiej stronie życia zobaczymy ile znaczyło nasze „mało“. Ile łask wyprosiliśmy naszym ofiarowanym cierpieniem. Ile dobra zaistniało dzięki poświęconej chwili. Wtedy nasza sława rozciągnie się nie tylko do końca czasów, ale będzie trwała na całą wieczność.
kwi 16

Kwiecień 19th, 2010 at 18:31
Panie, daję Ci to co mam…
Maj 14th, 2010 at 16:25
Piękny i mądry tekst . Zamieszczam go w całości nahttp://www.dobre-nowiny.pl Pozdrawiam Księdza rm