Klik­nij by powiększyć

To nie będzie zwy­kła reflek­sja nad dzi­siej­szą Ewan­ge­lią, choć chce napi­sać o pew­nej for­mie para­liżu. W kon­tek­ście ostat­niej nie­dzieli, w któ­rej prze­ży­wa­li­śmy święto Chrztu Pań­skiego chciał­bym zapy­tać o chrzest. To rachu­nek sumie­nia nas chrze­ści­jan i nas kapła­nów. Czemu chrze­ści­jań­stwo tak wygląda? Chrzest jest wła­ści­wie dostępny dla wszyst­kich. Pro­szę zro­zu­mieć mnie dobrze. Nie twier­dzę że należy nie chrzcić, ale warto się zasta­no­wić czy przy­pad­kiem chrzest nie jest dla wie­rzą­cych? „Kto uwie­rzy i chrzest przyj­mie będzie zba­wiony“. Kolej­ność tu nie jest bez zna­cze­nia. Jeśli bowiem chrzci się wszyst­kich, ogra­ni­cza­jąc się do kon­troli kar­teczki z kan­ce­la­rii, to pro­du­kuje się zastępy nie­wie­rzą­cych chrze­ści­jan. Jeśli rodzina nie gwa­ran­tuje szans na prze­ka­za­nie wiary dziecku, ponie­waż sama takiej wiary nie posiada. To krę­cimy bicz na wła­sne plecy… Takie zastępy for­mal­nych chrze­ści­jan idą potem na kate­chezę, która wygląda tak jak wygląda… Takie zastępy for­mal­nych chrze­ści­jan udzie­lają sobie sakra­mentu mał­żeń­stwa, a liczba stwier­dzeń nie­waż­no­ści sakra­mentu mał­żeń­stwa rośnie, ku zadzi­wie­niu duszpasterzy.

Nikt nie mówił, że kato­li­ków musi być dużo. Jakoś kiedy chrze­ści­jań­stwo było małe, potra­fiło żyć tak, że poga­nie mówili: „Zobacz­cie jak oni się miłują“. Potem kiedy chrze­ści­jań­stwo stało się reli­gią pań­stwową a wręcz naka­zaną, utra­ciło w prak­tyce życia swoją głę­bię; roz­lało się sze­roko. Dziś obser­wu­jemy tego skutki… dość opła­kane skutki. Jeśli coś zapewni chrze­ści­jań­stwu smak, to tylko rady­ka­lizm życia. „Obyś był zimny albo gorący, nie zaś letni“. Jaki smak ma chrze­ści­jań­stwo chrze­ści­jan wie­rzą­cych nie-​praktykujących? Jaki smak ma chrze­ści­jań­stwo matek i ojców chrzest­nych, któ­rzy ogra­ni­czają się do lap­topa na komu­nię św? Oba­wiam się że takie chrze­ści­jań­stwo jest mdłe, a wręcz może spo­wo­do­wać wymioty.

A do anioła Kościoła w Laody­cei napisz: To mówi Ten, który jest Amen, świa­dek wierny i praw­dziwy, począ­tek stwo­rze­nia Bożego: Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię (dosł. wyrzy­gam cię) z ust moich. Ponie­waż mówisz: Bogaty jestem i wzbo­ga­ci­łem się, i niczego nie potrze­buję, a nie wiesz, żeś poża­ło­wa­nia godzien nędzarz i bie­dak, ślepy i goły…

Ap 3, 14nn

Zacznijmy więc, myśleć co zro­bi­li­śmy z naszym chrztem. Zacznijmy od siebie…

WARTO PRZE­CZY­TAĆ — KATE­CHEZA CHRZCIELNA