„Co chcecie mi dać, a wydam Go wam.“ Wczoraj Judasz wyszedł w ciemność. „A była noc“. On trwa w śmierci. Makabryczne pytanie Judasza nic nie straciło na aktualności. Ile będę mieć wolnego czasu jeśli zrezygnuje z niedzielnej Mszy? Ile zarobie jeśli ominę prawo boskie i ludzkie? Ile mieć będę waszej akceptacji jeśli będę taki jak wy? Ile przychylności sobie zaskarbię jeśli nie zostawie suchej nitki na moich znajomych? Co chcecie mi dać jeśli pozbędę się Jezusa z mojego życia? Co otrzymam jeśli zdradzę żone, meża? Co chcecie mi dać, a wydam Go wam… Wyznaczyli mu 30 srebrników, cenę za niewolnika. Tak Bóg stał się niewolnikiem ludzkich wyborów. On, wydawany codziennie na ołtarzach świata w ręce ludzi, którzy mogą Mu złożyć pocałunek miłości, w którzym umarła Miłość. „Czyżbym ja Panie?“ usłyszal Judasz. „Tak, ty“ otrzymał odpowiedź. Obyśmy podobnych słów nie usłyszeli kiedy spotkamy się z Bogiem twarzą w twarz, bo ozaczałoby to trwanie w ciemności na wieki.
Wokół Mistrza gęstnieje atmosfera. Nie ma już tłumów. Nikt nie prosi o uzdrowienie, o chleb. Nawet apostołowie opuszczają Nauczyciela. Judasz opuszcza Wieczernik, opuszcza Źródło; wychodzi w noc. Pozwala się ogarnąć ciemności, decyduje pogrążając się w śmierci. Odtąd będzie raną wywołaną pocałunkiem, raną na przyjaźni, na zaufaniu. Piotra też nie będzie pod krzyżem. I choć zapewnia, że odda życie, to za chwile pianie koguta boleśnie zweryfikuje tę deklaracje. Pozostaje jeszcze Jan, najmłodszy. On leży na piersi Mistrza, słucha nie tylko Jego słów, ale i serca. To doświadczenie będzie dla niego najważniejsze. Kiedy apostołowie za kilka dni, zobaczą kogoś na brzegu Jan rozpozna Nauczyciela. On bowiem nie słyszy tylko uszami i nie patrzy tylko oczyma. Kiedy po wielu latach będzie stary i kiedy nie będzie już wiele pamiętał. Będzie powtarzał tylko jedno. To jedno zdanie, które zapisał w swoim liście, jako wynik słuchania serca Boga. Będzie powtarzał: „Bóg jest Miłością“, kochajcie się.

