Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy.
– Nie­któ­rzy ludzie mówią Boże, że nie ist­nie­jesz, skoro nie jesteś empi­rycz­nie wery­fi­ko­walny, że jesteś tylko hipotezą.

To prawda.

- Jak to?

Nie ist­nieję prze­cież tak jak ist­nieją inne byty, nie można mnie zmie­rzyć czy pową­chać, a jeśli jestem tylko hipo­tezą to zawsze ist­nieje moż­li­wość, że ktoś zada sobie pyta­nie: „może to jed­nak prawda?” i w ten spo­sób nie­ustan­nie będzie kwe­stio­no­wał swój sąd o moim nie istnieniu.

- Wydaje się jed­nak, że w cza­sach dzi­siej­szych czło­wiek czuje się jak Pan i Władca całej rze­czy­wi­sto­ści, a licze­nie na to, że zada sobie pyta­nie o moż­li­wość
Two­jego ist­nie­nia i to pyta­nie będzie go drą­żyło tak dogłęb­nie, że w końcu odkryje Cię i uwie­rzy Tobie, jest chyba zbyt optymistyczne.

Zewsząd stwo­rze­nie mówi świata
cicho­ścią swoją i mil­cze­niem
potok się w zbo­cze góry wplata
góra się wplata w sens ist­nie­nia.
Zatoka lasu z gór zstę­puje
I cicho szem­rze gór­ski potok
Gdy SŁOWO z nagła się znaj­duje
W powo­dzi sło­necz­nego złota.”

- Bar­dzo roman­tyczna wizja, ale dziś przy­roda jest tylko rezer­wa­tem daw­nych cza­sów, jest mate­ria­łem i warsz­ta­tem naszej twór­czo­ści, gdzie nie znaj­du­jemy Two­jego obli­cza, lecz tylko obraz samych siebie.

Read the rest of this entry »