
– Niektórzy ludzie mówią Boże, że nie istniejesz, skoro nie jesteś empirycznie weryfikowalny, że jesteś tylko hipotezą.
To prawda.
- Jak to?
Nie istnieję przecież tak jak istnieją inne byty, nie można mnie zmierzyć czy powąchać, a jeśli jestem tylko hipotezą to zawsze istnieje możliwość, że ktoś zada sobie pytanie: „może to jednak prawda?” i w ten sposób nieustannie będzie kwestionował swój sąd o moim nie istnieniu.
- Wydaje się jednak, że w czasach dzisiejszych człowiek czuje się jak Pan i Władca całej rzeczywistości, a liczenie na to, że zada sobie pytanie o możliwość
Twojego istnienia i to pytanie będzie go drążyło tak dogłębnie, że w końcu odkryje Cię i uwierzy Tobie, jest chyba zbyt optymistyczne.
„Zewsząd stworzenie mówi świata
cichością swoją i milczeniem
potok się w zbocze góry wplata
góra się wplata w sens istnienia.
Zatoka lasu z gór zstępuje
I cicho szemrze górski potok
Gdy SŁOWO z nagła się znajduje
W powodzi słonecznego złota.”
- Bardzo romantyczna wizja, ale dziś przyroda jest tylko rezerwatem dawnych czasów, jest materiałem i warsztatem naszej twórczości, gdzie nie znajdujemy Twojego oblicza, lecz tylko obraz samych siebie.